Kanye West dodawał ostatnio Pushatego do grupowego chatu, gdy na nowo rozgorzał jego konflikt z Drizzym. Tymczasem współtwórca Clipse właśnie potwierdza, że sam zamierza włączyć się do wyścigu autorów potencjalnie najgorętszych premier najbliższych miesięcy. I najwyższy czas - pod koniec maja upłynęły trzy lata, odkąd ukazała się Daytona.
Już wcześniej nie brakowało plotek czy szczątkowych informacji z obozu 44-letniego rapera na temat follow-upu wydawnictwa, które w 2018 roku otwierało pentalogię Kanyego przygotowywaną na ranczu w Wyoming. Zapowiadany był powrót do źródeł (More of my ’02 self. More of my ’02 Clipse self, actually); elektryzowało ogłoszenie, że za produkcję będą odpowiedzialni wyłącznie West i The Neptunes...
W tym roku Pusha T zdążył już zdradzić, że wciąż nie ma tytułu, ale na krążku znajdzie się dwanaście utworów. Beaty? Faktycznie half Kanye, half Pharrell. Co jeszcze? I’m gonna have the best album that drops in 2021. Okaże się jak będzie z tym best, ale wygląda na to, że długo wyczekiwany longplay ujrzy światło dzienne w ciągu czterech najbliższych miesięcy.
Podczas imprezy organizowanej przez Jaya-Z w nowojorskim 40/40 Club na osiemnastolecie otwarcia - Puszaty pokusił się o krótkie ogłoszenie. New album coming soon. Lojalnie dodał jednak: Check for Donda...
