Nawinę sto kawałków i mnie nie ma, zapowiadał dawno temu Proceente na Materiale Producenckim Quiza. Na podobnych zasadach horyzont czasowy swojej kariery kreśli Denzel Curry w ekskluzywnym materiale magazynu XXL.
Dwudziestopięciolatek z Florydy od połowy poprzedniej dekady zaczął wyrastać na jedną z najodważniejszych i najbardziej wyrazistych postaci współczesnej sceny. Jego progres z płyty na płytę robi piorunujące wrażenie i aż żal wyobrażać sobie, że ta przygoda może dobiec końca - niekoniecznie w odległej perspektywie czasowej...
O co chodzi? Na łamach XXL został opublikowany beletryzowany wywiad z Denzelem. Raper opowiada m.in. o fascynacji André 3000, którego miał okazję spotkać w 2014 roku na targach sztuki w Miami, wczesnym etapie kariery i relacji ze SpaceGhostPurrpem, zimnym prysznicu, jakim była dla niego śmierć XXXTentaciona czy współpracy z Kennym.
Z artykułu dowiadujemy się przy tym, że Curry chciałby rozwijać swoje umiejętności kreatywne również poza hip-hopowym uniwersum. Jego kumplem jest Shin’ichirô Watanabe (ten od Cowboy Bebop), więc on sam chciałby pójść w jego ślady, zostając rysownikiem i scenarzystą.
No i w tym momencie dochodzimy do kluczowej informacji. Przed zawieszeniem mikrofonu na kołku, Denzel Curry ma zamiar nagrać jeszcze trzy krótkie albumy. Na pierwszy z nich trzeba będzie jednak chwilę poczekać. Raper zdaje sobie sprawę, że ostatnie wydawnictwa powstawały w zastraszającym tempie i tym razem zamierza pieczołowicie podejść do nowej muzyki. W głowie siedzą mu żywe instrumentacje i współpraca z takimi muzykami, jak Terrace Martin, Flying Lotus, Madlib i... André 3000.
