DOOM, Fallout, Tony Hawk's Pro Skater... 10 retro gier, w które świetnie gra się nawet dzisiaj

Zobacz również:Urodzeni w najntisach poczują się staro. Te kultowe gry kończą w tym roku 20 lat
gta.jpeg

Upływ lat bywa okrutny dla gier. Są jednak takie, które robią wrażenie niezależnie od tego, kiedy w nie gramy.

Branża gier swoim ekonomicznym potencjałem już jakiś czas temu przewyższyła branżę filmową. Gry stały się hobby powszechnym, niezależnym od wieku, płci, czy statusu społecznego. Od lat 70-tych, czyli narodzin gamingu, do dzisiaj, przeszliśmy długą drogę. Wiele z kamieni milowych, które definiowały swoją erę, lub miało przemożny wpływ na medium, zestarzało się dość brzydko. Nostalgia to potężny czynnik, który niestety nie uratuje grafiki wypalającej oczy czy kompletnego braku szacunku dla czasu graczy - gry pompowano sztucznie podniesionym poziomem trudności, by wydłużać ich żywotność. Niektórzy lubią narzekać na to, że gry są dzisiaj zbyt łatwe, co częściowo jest prawdą, ale podnoszenie budżetów i rozbudowywanie teamów deweloperskich doprowadziło do wygładzenia wielu technologicznych i gameplay’owych ostrości, które przeszkadzały w przeszłości.

Niemniej jednak nostalgia bywa czasem dobrym doradcą i jest pula gier, które są uznawane za kultowe i które dobrze pamiętają ludzie po trzydziestce. Te tytuły do dzisiaj dostarczają dobrej rozrywki. Zebraliśmy 10 produkcji, które zestarzały się pięknie.

1
DOOM (1993)

Tak, DOOM 2016 i wydany w tym roku DOOM: Eternal to wyśmienite gry. Ale ich pradziadka i jeden z najbardziej wpływowych tytułów lat dziewięćdziesiątych do dzisiaj odbiera się jako prostą, acz satysfakcjonującą rozrywkę. DNA DOOM-a z 1993 jest w każdej strzelance. Czujemy to, grając w niego w 2020. Prosty, elegancki design w najlepszym wydaniu.

2
Quake III Arena (1999)

Kolejny gigant strzelanek z dekady, która przyniosła nam Przyjaciół i grunge, w swoim czasie bywał podstawą edukacji informatycznej w wielu polskich szkołach. Dzisiaj można grać w niego nawet w przeglądarce, więc w wolnej od pracy chwili można znowu wybrać się na pojedynek z ludźmi z biura - bądź botami. Rocket jump dalej działa wybitnie!

3
Super Mario World (1990)

Praktycznie każdy dwuwymiarowy tytuł z Mario mógłby znaleźć się na tej liście, łącznie z tymi 8-bitowymi. Elegancki design tytułów Nintendo, ponadczasowa grafika, responsywność sterowania, satysfakcja z każdego udanego skoku i pokonanego poziomu są wciąż takie same, jak w momencie premiery Super Mario World. Na Switchu w grę zagracie za darmo, w ramach usługi online.

4
Tony Hawk’s Pro Skater 1 i 2 (1999/2000)

Jesienią czekają nas remastery obu gier, ale mówiąc szczerze, powrót do oryginalnych wersji jest bezproblemowy. A może nawet i lepszy, bo wciąż niepewny jest los soundtracków w nowych wersjach - czy wyobrażacie sobie Pro Skater 2 bez choćby jednej piosenki? Te deskorolkowe tytuły są wciąż piekielnie wciągające i satysfakcjonujące, głównie dzięki otwartemu na kreatywność graczy designowi.

5
Fallout 1 i 2 (1997/1998)

Co prawda interfejs i tempo akcji bywają uciążliwe, ale pod względem fabuły i dialogów ciężko o konkurencyjne tytuły nawet dzisiaj. Oczywiście, druga część Fallouta imponuje swoją otwartością, ale jedynka to po prostu sprawnie przeprowadzona opowieść. Granie w postapokaliptyczne gry w 2020 zakrawa na masochizm, ale hej, można potraktować je jako trening!

6
Half-Life 2 (2004)

Klasyczna strzelanka Valve zmieniła sposób, w jaki gry opowiadają swoją fabułę. Dużo bardziej angażująca formuła narracyjna, rozmycie granicy między filmikami a rozgrywką, filmowość wszczepiona w liniową strukturę. Wracając do Half-Life 2 16 lat później można się zaskoczyć nawet tym, że i grafika wciąż broni się całkiem nieźle, a design poziomów może być wręcz podręcznikowym przykładem, jak robić to kreatywnie.

7
Diablo I i II (1997/2000)

Zejdź do piekła, naklep demonom, zbierz lepszy sprzęt, wróć do miasta, przygotuj się i powtórz wszystko od nowa. Formuła Diablo jest nieśmiertelna. Niezależnie od tego, czy sięgniemy po dość surową pierwszą część, czy jej perfekcyjnego następcę, nawet dzisiaj walka z piekielnymi legionami jest równie wciągająca, co w dniu ich premiery.

8
Silent Hill 2 (2001)

Jest mało równie przerażających i psychologicznie głębokich gier, co Silent Hill 2. Historia podróży Jamesa Sunderlanda przez upiorne miasteczko i własną podświadomość jest kultowa nie bez powodu. Team Silent zrewolucjonizował branżę nie tylko pod względem narracji i budowania atmosfery, ale także technologii - światłocienie zastosowane w grze robią wrażenie do dzisiaj.

9
Star Wars: Knights Of the Old Republic (2003)

Gwiezdne Wojny to materiał wprost stworzony pod dobre gry - na przestrzeni dekad powstało ich całkiem sporo. KOTOR wymienia się jako jedną z najlepszych z nich, głównie przez niesamowitą fabułę, ale i gameplay, który pozwala poczuć się jak prawdziwy Jedi (bądź Sith) - zarówno korzystanie z Mocy, jak i miecza świetlnego zostało tutaj zrobione naprawdę dobrze.

10
Street Fighter 2 (1994)

Złoty standard dla bijatyk, Street Fighter 2 (dowolna wersja, a jest ich trochę) może być niezłą rozrywką także i dzisiaj. Kapitalny roster wojowników i wojowniczek, głęboki system walki, przystępny także dla tych, którym nie uśmiecha się trenowanie gry, czy energetyczny soundtrack nie zestarzały się ani o jotę. Dobry tytuł do rozwiązywania konfliktów, czy to w domu, czy w pracy!

11
BONUS: GTA: San Andreas

Mimo wielu innych tytułów w serii, do dzisiaj największą estymą darzymy dzieje CJ’a i gangów Grove Street. Wszystko działa tu tak, jak powinno - otwarty świat jest pełen aktywności, a fabuła i postacie to majstersztyk ze strony Rockstar Games. Nic dziwnego, że GTA V w tak wielu aspektach próbowało skapitalizować nostalgię za GTA: San Andreas. Dodatkowo gra może pochwalić się najlepszym soundtrackiem w serii, prezentującym bogatą muzyczną panoramę początku lat dziewięćdziesiątych.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Dziennikarz, muzyk, producent, DJ. Od lat pisze o muzyce i kulturze, tworzy barwne brzmienia o elektronicznym rodowodzie i sieje opinie niewyparzonym jęzorem. Prowadzi podcast „Draka Klimczaka”. Bezwstydny nerd, w toksycznym związku z miastem Wrocławiem.