Urodzeni w najntisach poczują się staro. Te kultowe gry kończą w tym roku 20 lat (część 1)

Zobacz również:W 2021 będziemy grać w gry. Oto gamingowe premiery, na które czekamy jak źli
GTA III
fot. materiały prasowe

Zamachy na World Trade Center, premiera Discovery duetu Daft Punk, zwycięstwo Adama Małysza w Turnieju Czterech Skoczni, start Wikipedii, iTunesa i Windowsa XP. Może zabrzmi to dziwnie, ale od tych wszystkich wydarzeń mija w tym roku 20 lat.

Jeśli spojrzy się na listę gier, które ukazały się w 2001, można złapać się z wrażenia za głowę. Jeden z najciekawszych okresów względem wirtualnej rozrywki i wysyp premier, które pozostają w sercach - i na dyskach - graczy do dziś. Początki kultowych serii, pozycje rewolucjonizujące gatunki, przełomowe rozwiązania graficzne i rozkwit szóstej generacji konsol. Poza pecetami, w wielu domach królowało wtedy PlayStation 2, tempa próbowało mu dotrzymać Nintendo GameCube, a swoje pierwsze kroki stawiała marka Xbox, która do Polski dotarła dopiero trzy lata później. Od tej fantastycznej ery względem świata gier mijają w tym roku dwie dekady, get used to it.

Czym zachwycaliśmy się za dzieciaka, co zapamiętaliśmy z początku lat 2000. i jakie gry odmieniły branżę gamingu raz na zawsze? Nie da się mówić o historii gier nie wspominając kilkunastu tytułów, które właśnie skończyły - lub za moment skończą - okrągłe 20 lat.

1
Grand Theft Auto III

Trzecia odsłona Grand Theft Auto była absolutnie innowacyjna i odmieniła tę franczyzę na lata. Nie mogło być inaczej, skoro trójka była pierwszą produkcją Rockstar zrealizowaną w trójwymiarze. Wcześniejsze z nich, GTA i GTA II posiadały izometryczny rzut 2D, a to, co przyniosły przestępcze przygody Claude’a na stałe wyznaczyło kierunek, w którym specjalizowali się później deweloperzy słynnego studia oraz ich liczni naśladowcy. W skrócie: sposób eksplorowania Liberty City był przełomem.

Nie obyło się bez masy kontrowersji, bez wypominania bezsensownej przemocy i epatowania seksem. W przeciwieństwie do tej polskiej gry, trzecia odsłona Grand Theft Auto z pewnością nie znalazłaby się na liście nieobowiązkowych lektur szkolnych. Nie przeszkodziło to jednak w zdobyciu dziesiątek nagród, obecności wśród najlepszych gier 2001 roku i zostania produkcją postrzeganą, jako wpływową i zmieniającą zasady - hehe - gry. Można się pokusić o stwierdzenie, że bez GTA III nie byłoby takiej popularności sandboksów i gier z otwartym światem, jakiej - od wielu lat - jesteśmy świadkami. Szacunek za klasyk.

2
Max Payne

O ile GTA III zmieniło podejście w myśleniu o rozwoju produkcji z otwartym światem, tak Max Payne zrewolucjonizował użycie trybu slow motion. W tej materii, wpływ pomysłów Remedy Entertainment na tworzenie gier można porównać do tego, co na wielkim ekranie zaprezentowały siostry Wachowskie w swoim klasyku science-fiction, czyli pierwszej części Matriksa. Ale nowatorski na tamte czasy bullet-time nie był jedynym wyróżnikiem przygód byłego detektywa NYPD. Scenariusz Maxa Payne’a obfitował w przeróżne, nie tylko popkulturowe nawiązania. Zainspirowany filmami Johna Woo, wykorzystujący elementy nordyckiej mitologii, oddający hołd komiksom i estetyce neo-noir, a do tego traktujący o skrywanym rządowym spisku i tajnych organizacjach. Zaraz, zaraz, to na pewno nie 2021?

3
Devil May Cry

Też mieliście tak, że przeszukiwaliście w domu tajemne schowki, w których rodzice ukrywali gry nieodpowiednie dla małolatów? Tak właśnie wyglądała moja inicjacja z serią DMC, po której nie ukrywam - regularnie nie mogłem zasnąć. Nic dziwnego, skoro mroczny hack’n’slash z łowcą demonów w roli protagonisty epatował nie tylko przemocą, ale też gotycką, monumentalną i przerażającą estetyką oraz oczywiście obrzydliwymi i nieposiadającymi żadnych przyjaznych intencji piekielnymi wynaturzeniami. Jeśli byliście szczęśliwymi posiadaczami PlayStation 2, przygody srebrnowłosego Dantego bankowo znajdowały się w waszej bibliotece.

Co jednak powodowało, że ciężko było oderwać się od Devil May Cry to uzależniający gameplay, nagradzający system walki i właśnie ten osobliwy klimat, który początkowo odpychał, a później wciągał na długie godziny. Do tego znakomity, niepokojący soundtrack i bohater, którego nie dało się nie lubić. Dzieło Hidekiego Kamiyi wyznaczało trendy i miało niepodważalny wpływ nie tylko na japońską, ale i amerykańską popkulturę. Wystarczy wspomnieć, że Dante doczekał się komiksów, powieści, a także setek gadżetów związanych z marką wykreowaną przez Capcom. Piękna przygoda trwa zresztą do dziś, a jedną z bardziej wyczekiwanych premier jest zapowiadany serial anime od Netfliksa.

4
Halo: Combat Evolved

Wciąż wypatrujemy przekładanej premiery Halo Infinite, czyli czternastej (!) części xboksowego ekskluziwu i szóstej biorąc pod uwagę główny, FPS-owy cykl. Należy uzbroić się w cierpliwość, bo prawdopodobnie poczekamy na nią co najmniej do jesieni. Doskonały pretekst, żeby przypomnieć sobie wcześniejsze przygody Master Chiefa. Jedynka ujrzała światło dzienne dokładnie 15 listopada 2001 roku i z miejsca stała się jedną z najważniejszych gier w historii shooterów. Combat Evolved było startowym tytułem pierwszego Xboksa i powodem, dla którego wiele osób nabyło tę konsolę.

Kilkadziesiąt branżowych nagród, dziesiątki tytułów gry roku, zachwyty właściwie z każdej możliwej strony i ogromny impakt, który na dobre zmienił podejście nie tylko do FPS-ów. Unikatowe uniwersum, oryginalny styl graficzny i zapadająca w pamięć muzyka - to wszystko cechy charakterystyczne Halo, które wyróżniały tę grę w momencie premiery i wyróżniają do dziś. A jeśli korzystacie z systemu Windows i zastanawialiście się kiedykolwiek, skąd wzięło się imię głosowej asystentki Cortany, to już wiecie.

5
Pro Evolution Soccer

Tak, w 2001 roku swój żywot rozpoczęła piłkarska seria, która była - i nadal jest - w zasadzie jedyną poważną konkurencją dla wciąż popularniejszej FIFY. Co prawda, najwięcej szumu narobiła szósta część, która w tym roku skończy okrągłe 15 lat, ale warto odnotować moment, w którym wszystko się zaczęło. Debiutancki PES spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyków i zachęcił Japończyków z Konami do kontynuowania rozwoju brandu, która rywalizuje ramię w ramię - przynajmniej w kontekście grywalności - z popularniejszą i nastawioną na bardziej arcade’ową rozgrywkę grą EA Sports. U was jak, team FIFA czy team PES?

6
Burnout

Też irytowało was, kiedy w wielu wyścigowych symulacjach nie można było spektakularnie rozbić swojego samochodu? Często z powodów licencyjnych, bo przecież uznane marki wolały nie pokazywać sportowych fur w opłakanym stanie. Tego podejścia nie uświadczymy u twórców Burnouta, którzy w przeciwieństwie do innych ścigałek kładą większy nacisk na zabójczy slalom podczas natężonego ruchu drogowego oraz na stłuczki, którymi najczęściej kończyło się pędzenie ulicami miasta z zawrotną prędkością. I słynny tryb crash, polegający na zdemolowaniu fur jak największej liczby przeciwników, który pojawił się jednak dopiero w drugiej części. Ze współczesnej perspektywy ciężko powiedzieć, aby jedynka przetrwała próbę czasu, ale już kolejne odsłony serii wcale nie prezentują się tak archaicznie.

7
Gothic

Jeśli miałbym wskazać kultowe RPG-i, które zrobiły mi dzieciństwo to jednym tchem wymieniłbym obok siebie Diablo 2, Neverwinter Nights i właśnie Gothica. Klasyk spod rąk niemieckich deweloperów z Piranha Bytes kojarzy się z czasami, kiedy za uciułane kieszonkowe regularnie kupowało się gry zapakowane w niebieskie pudełka i oznaczone hasłem Extra Klasyka. Pierwsza część przygód na wyspie Khorinis skończyła dwie dyszki dokładnie 15 marca 2021 i patrząc na późniejszy rozwój marki oraz to, jak wyglądają obecnie role playing games z opcją otwartego świata trzeba przyznać, że Gothic zestarzał się raczej niekorzystnie. Z czystego sentymentu.

8
Animal Crossing

Kiedy naszą planetę zalała pandemia koronawirusa, a rząd wprowadził pierwszy poważny lockdown, najnowsza odsłona Animal Crossing - z podtytułem New Horizons - uratowała mi wiele wiosennych wieczorów (i poranków, pozdro dla kumatych). Japońska seria gier po raz pierwszy zaistniała w świadomości odbiorców 20 lat temu, kiedy na rynku ukazała się jej premierowa część. Pierwotnie wypuszczona na konsolę Nintendo 64, później zapdejtowana do nowszej generacji, czyli charakterystycznego GameCube’a. Kto by się spodziewał, że urocza symulacja sielankowego życia doczeka się cult following takich rozmiarów.

Żądny nieustannego zysku bohater gry Tom Nook rozpoczął działanie swojego kapitalistycznego imperium już na początku XXI wieku i kontynuuje swój lukratywny biznes po dziś dzień. Animal Crossing doczekało się w sumie pięciu części i trzech spin-offów, które składają się na zawrotne 60 mln sprzedanych egzemplarzy. I pyk, strzeliło dwadzieścia lat spłacania długów zaciągniętych w dzwonkach. To po ile te rzepy?

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.