Ledwie wczoraj wrzucaliśmy na nasze łamy tekst o tym, jak kokaina inspirowała środowisko hip-hopowe. Wygląda na to, że źródło inspiracji pozostaje niewyczerpane.
Jak informuje TMZ, G-Eazy bawił się wczoraj po koncercie w jednym ze sztokholmskich klubów. Podobno miał być na tyle pobudzony, że w pewnym momencie zaczął atakować ochroniarzy. Naczelna zasada na melanżu - nigdy nie zaczepiaj ochrony, oni zawsze są silniejsi od ciebie. Raper został zgarnięty z klubu przez policję, a w międzyczasie znaleziono w jego kieszeni koks. Naczelna zasada numer 2 - policja i narkotyki to bardzo ryzykowne połączenie. Wiele więcej nie wiemy poza tym, że Gerald trafił do aresztu. Co z jego europejską trasą? Przypominamy, że w następny czwartek, 10 maja, ma zagrać na warszawskim Torwarze. Na ten moment nie wiemy, czy koncert odbędzie się planowo, czy nie, ale będziemy śledzić sytuację.
Co ciekawe, razem z G-Eazym w klubie bawiła się też Halsey oraz... Sean Kingston. Naprawdę nie sądziliśmy, że ten typ przypomni o sobie w takich okolicznościach.
