Jest wysoko: kompendium legend polskiego YouTube'a

PL_YT_1500x1000.jpg

Dawniej mawiało się, że przysłowia to mądrość narodów, ale od momentu pojawiania się szerokopasmowego internetu, śmiało można uznać, że są nią także filmiki. W czasach, gdy tak wiele miejsca w debacie publicznej poświęca się narodowej tożsamości, nie wolno przemilczeć jej korzeni youtubowych.

Każdy naród żyje dziełami swojej kultury - pisał Jan Paweł II w książce Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci. Przeboje epoki wczesnego internetu zasługują więc na pieczołowite opracowanie i skategoryzowanie. Bierzemy tę odpowiedzialność na barki, pielęgnując pamięć o domorosłych geniuszach czasów cyfrowego art brut. Jeśli zapomnimy o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o nas!

1
Buzię widzę w tym tęczu

Temat wiecznie aktualny, bo związany ze zjawiskiem objawień maryjnych, które w naszym kraju są niezwykle popularne. Matka Boska objawiła się choćby w 1983 roku na działkach w Oławie, co opisał Łukasz Orbitowski w książce Kult. Nie mamy zamiaru nikogo triggerować światopoglądowo, ale ta produkcja idealnie oddaje sytuację osób niewierzących w kraju, gdzie 33 miliony ludzi należy do kościoła rzymskokatolickiego, a do Kodeksu Karnego wpisano obrazę uczuć religijnych. Wydarzenie zarejestrowano co prawda w Ohio, ale wychodzi na to, że Polska - Stany ten sam ból. Przeczytajcie Shitshow!

2
Będę grał w grę

Śmiechów było co niemiara, a nagranie Nowin Gliwickich wzięli na warsztat między innymi Tuzza czy Belmondo w kawałku Scrooge Ebenezer, ale żarty na bok! Z dzisiejszej perspektywy bohater tego materiału jawi się jako społeczny i kulturowy fenomen, uosabiając stoicyzm czasów, gdy nikt nie słyszał jeszcze o przebodźcowaniu czy walce z FOMO. Typ odbija sztampowe pytanie dziennikarki o plany na Sylwestra absurdalnym będę grał w grę, za co przecież Dalajlama z miejsca przybiłby mu piątkę! Co ciekawe, w tzw. prawdziwym życiu chłopak również okazał się być ideowcem i prawilniakiem. Ponoć jest utalentowanym rysownikiem, który z żelazną konsekwencją odrzucał wszelkie opcje monetyzowania popularności. Miał odesłać z kwitkiem m.in. CD Projekt i Cenegę, dystrybutora gry Tomb Raider.

3
Andrzeju, nie denerwuj się!

Niecałe dwie minuty, a odbicie znajduje tu przecież odwieczny, przemielony tysiąckrotnie konflikt natury i kultury; chaosu i ładu. Na dobitkę - ten żołnierz, który kontruje wkur*ionego chorążego słowami Andrzeju, nie denerwuj się to jest najlepiej napisany bohater dramatu, odkąd czterysta lat temu Szekspir wymyślił Merkucja. Tyle że to Merkucjo na skalę naszych możliwości. I rzeczywistości reżyserowanej przez Stanisława Bareję. Fun fact (chociaż fun to nieodpowiednie słowo): mł. chor. Andrzej Sinkiewicz jest jednym z bohaterów serialu dokumentalnego Weterani. Wyrwani śmierci. W 2010 roku został ciężko ranny podczas misji w Afganistanie.

4
Ale urwał

Jest środek zimy 2010 roku w Szczecinie, a przy oblodzonej ulicy Kusocińskiego wydarza się karnawał szydery, w którym można doszukiwać się follow-upu do Kandyda Woltera jako dissu na filozofię Leibniza, ale także absurdalnej kondensacji wszystkich naszych stereotypowych wad i przywar. Ten filmik wyprzedził przecież o lata żarty na temat Januszów i nosaczy! Ale urwał to dialogi o podobnej sile rażenia co te z Rejsu (Mógł chłop jeździć, koniec! Tragedia!), natomiast pozostaje jeszcze jedna istotna kwestia. W Blokersach Eldo tłumaczył Sylwestrowi Latkowskiemu jak interpretować nagranie, przedstawiające ekipę grafficiarzy, którzy bez pardonu wjeżdżają z puszkami do kolejowego wagonu. Nie próbuj doszukiwać się sensu w filmie, który ma z założenia być bezsensowną, nie tyle przemocą, co destrukcją. O to, to! Jest coś fascynującego w tym, jak rubaszni szczecinianie z humorem przyjmują zderzenia kolejnych samochodów. Pach, je*nie! Ale urwał, ale to było dobre... Czy to nie jest czasem trailer nastrojów, jakie będą towarzyszyć upadkowi cywilizacji zachodu?!

5
Paweł Jumper

W tym - niby-jackassowym - wygłupie kaskaderskim, nakręconym na polskiej prowincji jest zaklęta prawdziwie głęboka mądrość. Dochodzi niejako do dekonstrukcji ikariańskiego mitu, a więc dostajemy bolesną prawdę o tragizmie człowieczych losów. Paweł Jumper został przewodnikiem duchowym pokolenia nie tylko dlatego, że przez całe lata kanony humoru wyznaczał Johnny Knoxville (a w naszej telewizji publicznej - Tadeusz Drozda i jego Śmiechu warte), ale przede wszystkim z tego powodu, że każdy z nas kiedyś był Pawłem Jumperem. Rozczulająca jest uczciwość tych zapisków z Raciniewa. To nie jest atencyjne gówno w stylu Kinsey Wolanski, tylko szczera twórczość, zrobiona z potrzeby serca; jak Steve Jones i Paul Cook, ściągający Johnny'ego Rottena do Sex Pistols w połowie lat siedemdziesiątych albo Chief Keef, nadający z chicagowskiego getta na początku ubiegłej dekady. Prawda czasu - prawda ekranu! No i pan Paweł!

6
Forfiter

Wuwunio, wielki antropolog i terenowy badacz zjawisk związanych z pionierskimi czasami internetu, ujawnił niegdyś, że podjął próbę dotarcia do autora Forfitera. Ten nie chciał jednak w żaden sposób dyskontować popularności. Krótko mówiąc - co się dzieje w Illinois, zostaje w Illinois. Film trafił na YouTube latem 2008 roku i stał się kopalnią powiedzonek, które z miejsca weszły do języka codziennego. Gary muwałt czy popatrz jaka franca niosły się echem po polskich ulicach, środkach transportu publicznego i klubokawiarniach. Forfiter to fenomen na poziomie semantycznym i kulturotwórczym. Jest piękny, it's beautiful.

7
Zalegizować marihunaen

Być może nie wszyscy rozpoznają termin ultrakrepidarianizm, ale każdy się kiedyś z przejawem takiego zachowania spotkał. Choćby podczas dyskusji o himalaizmie. Generalnie wszystko sprowadza się do krótkiego hasła nie znam się, ale się wypowiem. I chociaż wspomniane określenie sięga korzeniami starożytnej Grecji, to właśnie na naszej szerokości geograficznej doprowadziliśmy ten sport do perfekcji. Zalegizować marihunaen stanowi cudną ekranizację tego zjawiska. W słynnym filmiku znajduje także odbicie konflikt pokoleń. Wyraża się on tak heroicznym wejściem w dyskusję na temat używek, że brakuje jeszcze tylko przywołania eksperymentu Jamesa Oldsa i Petera Milnera. Równocześnie budzi słowiański szacunek, że jedna z pań kładzie się Rejtanem, stwierdzając zdroworozsądkowo: alkohol w małej ilości to wszyscy wypijamy. Proste? Już nawet nie wspominamy o tym, że a komu to potrzebne? i a dlaczego? to są właściwie wielkie pytania filozofii i sami chętnie poznalibyśmy na nie odpowiedź.

8
Oszukali mnie! Banda złodziei, polskich decydentów!

Powstało nieskończenie wiele produktów kultury, których twórcy w sposób krytyczny oceniali zmiany, jakie zaszły w Polsce po 1989 roku. Weźmy choćby piosenkę Kazika Staszewskiego Jeszcze Polska z klasyczną linijką Coście skur*ysyny uczynili z tą krainą? Ale gdyby nawet zebrać je wszystkie do kupy (i dorzucić Rok 1984 i Nowy wspaniały świat) - czy miałyby większą siłę rażenia od płomiennego wystąpienia byłego elektryka wysokich napięć z Torunia? Ta rozmowa nie trwa nawet 90 sekund, a pozwala poczuć się, jakby człowiek tygodniami wirował na karuzeli emocji. Jest pełnokrwisty bohater (raz się pomylisz to popiół zostaje po tobie), dojmujący opis społecznego backgroundu (500 złotych renty za 35 lat pracy?!), krótkotrwałe zaślepienie sławą (pier*oli mi, jak wywiad udzielam!) i zaskakująca puenta, gdy pan elektryk symbolicznie zrywa okowy opresyjnego systemu, zrzucając z siebie dykty ciężkie. Irytują tylko te cymbały, które prowadzą wywiad i próbują śmieszkować. Słuchać z pokorą, gdy macie przed sobą ucieleśnienie sloganu No War But The Class War!

9
Jestem hardkorem!

Realizm magiczny narodził się co prawda w Niemczech, ale tak się złożyło, że trafił na podatny grunt w krajach iberoamerykańskich. Wytłumaczyć ten fenomen próbowali zresztą scenarzyści pierwszego sezonu Narcos... Ale do rzeczy. O tym, że ta estetyka dobrze zaadaptowała się także w Polsce - podobnie jak groteska, charakterystyczna dla państw dawnego bloku wschodniego - może świadczyć ten przebój internetu sprzed kilkunastu lat. Dla każdego jest chyba jasne, że to, co zostało tutaj zarejestrowane, znacznie wykracza poza zwyczajne, osiedlowe dokazywanie. Podczas seansu Jestem hardkorem zaznajemy siły wiedzy ulicznej, a równocześnie zasiadamy w teatrze absurdu. I to w pierwszym rzędzie! Słysząc po raz tysięczny punchline Nie weszłeś! i rozsmakowując się w zwariowanym szyku przestawnym wyrażenia Mam na to certyfikaty cztery! nie dziwimy się, że pełnymi garściami czerpali z tego artyści.

10
Co to się stanęło?

W dramatycznej wypowiedzi pana Kazimierza jest coś głęboko pierwotnego. W czasach ekstremalnej urbanizacji, gdy otaczająca nas rzeczywistość przypomina realizację mokrego snu zwariowanego technokraty, możemy dostrzec tutaj poruszający przykład naturalnego lęku człowieka przed zjawiskami naturalnymi. Psalmista w Biblii ujął to słowami: Pan odezwał się z nieba grzmotem, to głos swój dał słyszeć Najwyższy. Mieszkaniec kamienicy nie silił się na podobną kwiecistość języka: No i piorun pier... Nie będę mówił jak. Tak się wystraszyłem, że hej. Ja mówię: Matko Bosko! Co to się stanęło! Legnica - Galilea 1:0

11
Dajcie mi przeciwnika!

Już po śmierci Friedricha Nietzschego wydano zbiór jego zapisków pod tytułem Wola mocy. Z czasem ta publikacja obrosła kontrowersjami, ponieważ filozof eksplorował tezy, które zostały wykorzystane przez nazistowskich ideologów. Zgłębiał m.in. pojęcie Übermensch. Sto lat później ideę nadczłowieka wprowadził w życie słynny słowiański młodzieniec. Nie dotykajcie narkotyków, bo was zmiotą z planszy!

12
Doktor nauk

Wielokrotnie spotykaliśmy się z krytyką negatywnego odchylenia naszej narodowej mentalności. Że niby jak się zapyta Amerykanina, co słychać, to zawsze odpowie, że w porządku, a w Polsce domyślną odpowiedzią jest: stara bida. Sądzimy jednak, że dla higieny psychicznej lepiej żyć w zgodzie z samym sobą, więc postawa doktora nauk jest nam bliska. Chociaż sama rozmowa z reporterką ma rzecz jasna i smutny wydźwięk, ponieważ obrazuje cały wachlarz efektów ubocznych transformacji ustrojowej. Dekadę po tym, jak powstała słynna sonda uliczna, dziennikarzowi Tygodnika NIE udało się porozmawiać z Janem Rodzeniem: Któregoś dnia latem 2008 r., a wówczas na dole Klubu Księgarza była jeszcze szatnia, do naszej pracownicy, pani Krysi, ustawiła się kolejka. Wśród oczekujących był rzeczony doktor nauk. Problem z nim polegał na tym, że cały rok na spotkania autorskie zjawiał się u nas w jednym, nigdy nie pranym palcie. Był wtedy upał, pamiętam ponad 30 stopni, i czuć było to palto na parę metrów. Podbiegła do mnie pani Krysia, która już wówczas pryskała ciuch dezodorantami, bo nie byłaby w stanie w szatni wysiedzieć, i mówi: ten pan wszczął dziką awanturę, zaczął mnie wyzywać i grozić: „Ja tu jutro przyjdę z nożem i zrobię porządek”! [...] Następnego dnia około 16.00 zjawił się u nas i czytał informacje na tablicy ogłoszeń. Podszedłem i powiedziałem, że mam troje świadków na to, że wczoraj wykrzykiwał groźby karalne, nie chcę go więcej w klubie widzieć, a jeśli się zjawi, to wezwę policję. Wyszedł. I tak się złożyło, że 2 kilometry dalej dopadła go ta telewizja.

13
Daj kamienia!

Sobota, 14 kwietnia 2007 roku. W XX kolejce okręgówki Unia Tczew podejmuje Borowiaka Czersk i ostatecznie wygrywa 4:1. Na to przynajmniej wskazuje szybki research, przeprowadzony w celu ustalenia tła historycznego skrótu, stanowiącego niejako zapowiedź hype'u na Kartofliska. W tych pięciu sekundach mieści się cała filozofia Against Modern Football, jak również pełne spektrum dramatyzmu, pasywnej agresji i masochizmu, które towarzyszy kibicom piłkarskim - zwłaszcza klubów z niższych klas rozgrywkowych.

14
Krew się poleje

W 2007 roku Paul Thomas Anderson wyreżyserował Aż poleje się krew z oscarową rolą Daniela Day-Lewisa, tymczasem ten film reżyserowało samo życie w kraju doświadczonym ponad setką lat pod zaborami, połówką wieku za Żelazną Kurtyną i bolesnym zderzeniem z rzeczywistością wolnorynkową. Pomimo upływu czasu nadal nie rozumiemy, co właściwie wydarzyło się w tej piwnicy. Czy to jest krótkometrażowa produkcja o szorstkiej przyjaźni dwóch mężczyzn? Czy tu wszystko jest kawałem oraz żartem? Kim jest operator i czy nie jest nim przypadkiem Wojtek Smarzowski z okolic Małżowiny?!

15
To je amelinium

Juliusz Słowacki pisał: Chodzi mi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa… W przypadku tego bożego szaleńca z klasy robotniczej nie ma o tym mowy. Urzeka jednak sowizdrzalska irytacja, a jednocześnie pogoda ducha, z jaką bohater przyjmuje klęskę na polu semantyki. Ten idylliczny obrazek to niejako ekranizacja Żywotu człowieka poczciwego. W życiu liczy się ino dobra kompania i uczciwa praca, a nie intelektualne jarzmo cywilizacji. Dobrze jest ci? Powiedz, czy dobrze jest ci? / Amelinium szeleści...

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.