Metawersa już istnieją. Co trzeba wiedzieć nim wejdziemy do zupełnie nowego, wirtualnego świata?

Zobacz również:Jedno z metawersów oferuje możliwość spotkań z... naszymi zmarłymi bliskimi
Exploring the Metaverse | Decentraland Gameplay / CerealOverdive - YouTube
Exploring the Metaverse | Decentraland Gameplay / CerealOverdive - YouTube

Nowy wspaniały świat? O wirtualnych przestrzeniach, które za jakiś czas będziemy mogli zwiedzać, możemy się dowiedzieć więcej za sprawą platform, które stanowią wstęp do metawersum.

W tym tekście znalazły się wybrane wątki dotyczące dużego i skomplikowanego tematu, jakim jest metawersum. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, posłuchaj odcinka audycji „Coś osobliwego” Aleksandry Przegalińskiej poświęconego właśnie tej idei.

Pod koniec października Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, ogłosił, że spółka zarządzająca wszystkimi produktami cyfrowego giganta zmieni nazwę na Meta. Na copywriterskim poziomie to sprawny ruch, bo meta może wskazywać na wyższy stopień rozwoju albo nawiązanie danego zjawiska do swojej własnej natury. Oczywistym odniesieniem jest jednak koncept metawersum (metaverse), o którym w ostatnich miesiącach zrobiło się wyjątkowo głośno. Czym może być metawersum? Bardzo wieloma rzeczami na raz. Na podstawowym poziomie definiuje się jednak jako sieć światów wyrenderowanych w 3D, które opierają się na socjalnych interakcjach użytkowników i użytkowniczek kryjących się pod powłokami swoich awatarów. Futurologiczne wizje roztaczają też wizje metawersum jako bardziej zaawansowanej wersji internetu, która będzie dostępna do zwiedzenia za pośrednictwem VR-owych gogli.

Czy mówimy więc o potencjalnej przyszłości? Nie do końca. Niektórzy wskazują bowiem na to, że określone metawersa (zamknięte w obrębach konkretnych wyobrażonych światów oraz serwerów) istnieją już od dłuższego czasu, czego przykładem jest chociażby Second Life działający nieprzerwanie od 2003 roku. Socjalna platforma faktycznie ma w sobie wiele cech metawersum. Dość przestarzała na obecne standardy grafika oraz niezmieniany zbytnio core całego przedsięwzięcia sprawiają raczej, że SL raczej pozostanie w historii wyłącznie prekursorem zjawiska.

Mimo obecnego statusu VR-owych headsetów jako akcesorium dla zajawkowiczów, metawersa rozwijają się na naszych oczach. Dobrym przykładem tego zjawiska będzie Roblox. Odpalona w 2004 roku, bazująca na spopularyzowanych przez Minecraft rozwiązaniach, gra w czasie pandemii rozrosła się w przytłaczającym tempie. Jej twórcy twierdzą, że obecnie gra w nią co drugie amerykańskie dziecko. W 2020 roku zanotowali oni przychody na poziomie ponad 2 miliardów dolarów. Roblox stanął dzięki temu na najniższym stopniu medalowego podium najlepiej zarabiających gier wideo na świecie (wyprzedziły go wtedy tylko PUBG i Honor of Kings). Podczas gdy Minecraft, mimo dużej roli customowych elementów oddanych do dyspozycji graczy, stawia jednak na jednostkowe doświadczenie, Roblox jest dużo bardziej socjalny w swojej konstrukcji. Nie tylko zbiera w poszczególnych światach i pokojach znajomych oraz nieznajomych z całego świata, ale zachęca także deweloperów do tworzenia autorskich minigier wewnątrz swojego systemu i daje im na tym zarobić. Wykorzystywanie awatarów i tworzenie własnych lokalizacji nie są nowością. Duży nacisk na socjalne interakcje i samo powodzenie gry sprawiają jednak, że pod wieloma względami i mimo prostej szaty graficznej zasługuje ona na miano immersyjnego metawersum. Dla dzieci i nastolatków dorastających w erze ekspozycji na niezliczoną ilość bodźców jest to więc naturalne wprowadzenie do świata, który będzie można zwiedzać z pierwszoosobowej perspektywy. Ten proces dzieje się także w Polsce. Wystarczy wpisać w YouTube roblox, by przekonać się, że pierwsze lepsze wideo poświęcone grze w ciągu godziny lub dwóch od uploadu zdobywa dziesiątki tysięcy wyświetleń, a nagrywający je twórcy (często także dzieci) stają się influencerami i rozpoznawalnymi postaciami. Ten przeskok odbywa się na naszych oczach.

Tak wygląda to na poziomie rozrywki. Nowe przestrzenie, a tak należy traktować metawersa, są jednak także perspektywicznymi punktami usługowymi. Łatwo sobie wyobrazić, że w stworzonym przez Marka Zuckerberga metawersum większość funkcjonalności będzie darmowych, ale znajdą się także okazja do monetyzacji określonych usług oraz stosowania zupełnie nowych technik reklamowych. To jednak czysta teoria. Nieco know-howu można jednak wyciągnąć z obcowania z Decentraland. Platforma promowana jest jako pierwszy wirtualny świat, który nie tyle jest tworzony przez jego użytkowników, co także przez nich posiadany. Przygotowywana od 2015 roku, a finalnie odpalona z początkiem 2020 r. gra sama w sobie nie jest specjalnie eksytująca. Można na nią spojrzeć jednak jako na naturalne przedłużenie trendów związanych z kryptowalutami, blockchainem oraz NFT.

Kluczowym aspektem jest tu właśnie własność. Każdy może bowiem nabyć wirtualny grunt w tym państwie płacać odpowiednią kwotę w obowiązującej tu kryptowalucie zwanej maną. Na samym starcie pierwsze działki w formie NFT kosztowały 20 dolarów za jedną jednostkę, a jedna mana równała się 20 centom. Dziś kosztuje już ona ponad 5 dolarów. Twórcy reklamują więc Decentraland jako perspektywiczną inwestycje, w której zakupione działki będzie można w przyszłości sprzedać z dużym zyskiem. Istnieje także opcja ich wynajmu na potrzeby reklamowe. To przyciąga deweloperów wirtualnych, czyli firmy, który zajmują się pozyskiwaniem digitalnej przestrzeni, na której w przyszłości będzie można dokonać dochodowych inwestycji. Nowojorskie Republic Realm zakupiło jakiś czas 259 działek za 913 tysięcy dolarów, by przekształcić je w Metajuku – wzorowaną na tokijskim Harajuku, nowoczesną dzielnicę handlową dostępną jedynie dla użytkowników i użytkowniczek wirtualnego świata. W Decentraland można jednak kupić dużo więcej, np. tożsamość, a konkretnie unikalny login, który będzie pozbawiony cyfr i znaków specjalnych. Na YouYube jak grzyby po deszczu pojawiają się wideoporandiki dotyczące zarabiania za pośrednictwem gry.

Decyzje dotyczące zarządzania platformą mają z kolei być wynikami demokratycznych głosowań. Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że uniwersum to nosi znamiona libertariańskiej utopii. Wśród opinii krytyków, skupiających się przede wszystkim na gameplayu, pojawiały się zarzuty dotyczące dużej liczbie bugów oraz słabej moderacji poszczególnych serwerów. Rozwój Decentraland należy obserwować, bo mimo sporej liczby inwestycji, zainteresowanie grą ze strony samych użytkowników nie jest zbyt duże. To może się jednak zmienić w każdej chwili.

Trudno mieć wątpliwości odnośnie tego, że wśród metawersów będą światy pełne wrażeń niemożliwych do zreplikowania. Ilość ekscytujących z poznawczego punktu widzenia perspektyw jest niemożliwa do zliczenia. Musimy jednak żądać od ich twórców transparentności oraz stawiania bezpieczeństwa użytkowników i ich danych na na pierwszym miejscu. Tylko wtedy będziemy mogli z czystym sumieniem wejść do nowego świata, który powstawał w zasadzie na naszych oczach.

Tekst powstał we współpracy z Dell Technologies.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei – niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. „Aktivist”, „K Mag”, Poptown czy „Art & Business”.