Coś nam się wydaje, że ta liczba to nie przypadek. Ze względu na niedziele bez handlu przed 20 kwietnia każdy orze jak może. Pech chciał, że ekipa Migosów zaorała troszkę za mocno, przez co wpadła na trzepankę u policji w Północnej Karolinie.
Pamiętajcie, aby dzień święty święcić - tak mówi jedno z przykazań kościelnych, które Migosi postanowili wziąć sobie bardzo do serca. Trio przygotowało własne zapasy na obchody 4/20 i umieściło je w swoim busie, który dziwnym trafem został zatrzymany przez służby mundurowe w trakcie przygotowań do koncertu. Teraz postawcie się w sytuacji oficerów, którzy wykryli ewidentny zapach marihuany pochodzący z pojazdu zespołu. Reakcja coś mi tu śmierdzi wydaje się w takim momencie adekwatna jak nigdy dotąd, prawda? Jak podają raporty w magicznym autobusie znajdowało się 420 gramów marihuany, 26 uncji kodeiny (ok. 769 ml), pigułki Xanax oraz trzej mężczyźni - o dziwo nie będący członkami grupy rapowej. Jeden z tych gagatków czeka właśnie na proces, natomiast pozostała dwójka została jedynie aresztowana. Wygląda na to, że Migosom uszło wszystko na sucho - nie wiemy natomiast, co podziało się ze wszystkimi suplementami i jak na całą sytuację zareagowali raperzy. Na przyszłość proponujemy lepiej przemyśleć skrytkę - tour bus wydaje się być mało bezpiecznym miejscem.
�
�
