Niezachwiana wiara w trenera. Steve Cooper ograł Liverpool i jedzie dalej

Zobacz również:Najbardziej romantyczny beniaminek od czasów Newcastle Keegana. Czy Leeds zderzy się ze ścianą?
Nottingham Forest v Liverpool FC - Premier League
Fot. Michael Regan/Getty Images

Sensacyjne zwycięstwo Nottingham Forest nad Liverpoolem (1:0) pokazuje jak ważna jest wiara w trenera i odpowiednie studzenie emocji wtedy, gdy kocioł bulgocze najmocniej. Steve Cooper od czasu awansu do Premier League nie przeżywał takiego momentu: właśnie pokonał Juergena Kloppa, choć trzy tygodnie temu wydawało się, że zaraz straci głowę. Najgorsza drużyna sezonu, do której latem przyszło 23 nowych zawodników, podnosi się z mentalnego dna.

Mówi się, że ten klub jest przeklęty. Dwa lata temu miejsce w barażu stracił po samobójczym golu w 96. minucie. Od 2011 roku było tu piętnastu trenerów, na co duży wpływ miał też obecny właściciel Evangelos Marinakis, który w podobny sposób zarządza Olympiakosem Pireus. Dwa tygodnie temu jednym mailem zwolnił szefa rekrutacji odpowiedzialnego za transfery za 160 mln euro. Wyleciał też główny analityk, ale na szczęście został Cooper, dostając nowy kontrakt do 2025 roku.

Podziel się lub zapisz
Żebrak pięknej gry, pożeracz treści, uwielbiający zaglądać tam, gdzie inni nie potrafią, albo im się nie chce. Futbol polski, angielski, francuski. Piszę, bo lubię. Autor reportaży w Canal+.