Od buntowniczego punku do futurystycznego hyperpopu. Jak przebiegała ewolucja Pussy Riot

Zobacz również:Hyperpopowa rewolta - czy tak brzmi przyszłość muzyki popularnej?
Pussy Riot
fot. Kevin Ulibarri/3D Ksti Hu

W sierpniu tego roku kontrowersyjny, feministyczny kolektyw z Rosji skończy równe dziesięć lat. Widząc w artykułach nazwę Pussy Riot z reguły należało się spodziewać nie tylko kolejnego głośnego manifestu, oskarżeń ze strony Kremla i wsparcia okazywanego mniejszościom, ale również muzycznych zaskoczeń.

I właśnie ten ostatni aspekt przyciągnął naszą uwagę, bo w trakcie ubiegłej dekady Pussy Riot przeszły nie jedną, nie dwie, a co najmniej kilka - momentami często drastycznych - wizerunkowych i stylistycznych zmian. Zaczynały jako kilkunastoosobowa grupa, do której dołączyć mógł w zasadzie każdy i która nie posiadała żadnego muzycznego backgroundu, żeby skończyć na romansie z hyperpopem, jednym z najbardziej odkrywczych muzycznych gatunków XXI wieku. Historia artystycznych aktywistek to materiał na książkę i netfliksowy serial - zresztą historie Nadezhdy Tolokonnikovej, Mashy Alekhiny i ich kamratek doczekały się już kilku dokumentów - więc postaramy się przybliżyć trochę interesujących wątków na temat zaskakującej ewolucji, jaką przeszły Pussy Riot, u których muzyka stanowiła przez większość czasu jedynie pomocnicze narzędzie do walki z rosyjskim rządem.

Pussy Riot

Pussy Riot

1
How it started

Pussy Riot zostało założone w sierpniu 2011 roku w Moskwie. Cel? Sztuka i aktywizm przeciwko rządom Władimira Putina i totalitarystycznym zapędom rosyjskiego prezydenta. Jak często podkreślała liderka grupy, Nadezhda Tolokonnikova, to nie zespół muzyczny, to przede wszystkim polityczny movement. Ma walczyć z tymi, którzy ewidentnie nadużywają władzy, próbują zastraszyć i zniszczyć swoją opozycję oraz kierują się zasadami niezgodnymi z demokracją.

W mainstreamowych mediach kolektyw został szybko zaklasyfikowany jako quasi-punkowa banda z anarchistycznymi zapędami, która wzbudza swoim zachowaniem sporo szumu i kontrowersji. Pomagało w tym pejoratywne wykorzystywanie określenia feminizm a także agresywny wizerunek kobiet z Pussy Riot, które często zakładały kolorowe balaklavy i prowokowały swoim zachowaniem. Do kilku najbardziej kontrowersyjnych momentów w historii grupy na pewno trzeba zaliczyć odśpiewanie piosenki Putin Zassal - co oznaczało mniej więcej tyle, że prezydent Rosji się zmoczył - na Placu Czerwonym w Moskwie, co doprowadziło do... mobilizacji wojsk. A ostatecznie aresztu oraz kary grzywny dla kolektywu. W lutym tego roku minęło 9 lat od słynnego, obrazoburczego performansu Pussy Riot w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela - najważniejszej świątyni Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego - w konsekwencji którego członkinie zostały skazane na 2 lata więzienia. Procesy odbiły się echem na całym świecie, a ich zasadność była kwestionowana m.in. przez Amnesty International.

Innymi ważnymi wydarzeniami były m.in. nagranie utworu I Can’t Breathe po policyjnym morderstwie Erica Garnera, którego udusili nowojorscy funkcjonariusze, powstanie Make America Great Again przewidującego dystopijną erę Donalda Trumpa czy zrealizowany wspólnie z Junglepussy i Vic Mensą proaborcyjny numer Hangerz. Z popkulturowych wątków - Tolokonnikova i Alekhina zaliczyły też cameo appearance w trzecim sezonie House of Cards. Wracając do tematu muzyki - członkinie nie wydały co prawda żadnego pełnoprawnego albumu, ale mają na swoim koncie kilkadziesiąt singli w najróżniejszych odsłonach. Często traktowano tę stronę ich aktywności jako niepoważną, prześmiewczą i taką, którą ciężko oceniać w kategoriach stricte artystycznych. Łatwo zauważyć, że na przestrzeni lat poziom muzyczny ewoluował jednak w znacznie ciekawszą i bardziej złożoną stronę. Zapomnijcie o prostych punkowych riffach i niekontrolowanych krzykach.

2
How it's going

O feministycznej grupie ponownie zrobiło się głośno podczas strajków związanych z powrotem do kraju głównego opozycjonisty Putina - Aleksandra Nawalnego, który po odbyciu leczenia wynikającego z otrucia nowiczokiem przez rosyjskie służby został skazany na prawie 3 lata kolonii karnej. Obywatele i obywatelki wyszli na ulice, manifestacje rozpoczęły się 23 stycznia i w zasadzie trwają do dziś. Protesty te są największymi od czasów tzw. śnieżnej rewolucji, która odbywała się w latach 2011-2013.

Wśród aktywnie protestujących i walczących o wolność dla Nawalnego znalazł się również kolektyw Pussy Riot, a dwie jego członkinie - Lucy Shtein i Masha Alekhina - trafiły do aresztu, gdzie czekają obecnie na proces, w wyniku którego mogą ponownie trafić do więzienia. Poza wyjściem na ulice, udzielaniem się w zagranicznych mediach i komentowaniu sytuacji na miejscu, artystki nagrały utwór Rage, w którym otwarcie krytykują bieżące wydarzenia. Jest to jeden z czterech singli, które ukazały się w 2021 roku sumptem moskiewskiej grupy. Każdy z nich posiada nieco odmienne stylo, ale wszystkie zwiastują brzmieniową woltę, jaka dokonała się w twórczości kolektywu.

Wyraźnie podkreśla to liderka Nadya Tolokonnikova, która planuje wydać w tym roku EP-kę. W niedawnym wywiadzie dla magazynu Calvert Journal mówiła, że z wiekiem stała się mniej radykalna, bardziej pragmatyczna i dojrzała pod względem światopoglądowym. A pomimo faktu, że więzienie było dla niej traumatycznym przeżyciem, to wyciągnęła z tego pobytu sporo życiowych nauk. Dotychczasowe utwory traktują głównie o nierównym traktowaniu, pogardzie skierowanej w stronę osób LGBTQ+, cywilizacyjnych i społecznych problemach wpływających na zdrowie psychiczne, dyskryminacji mniejszości oraz wszechobecnym populizmie. Wszystko podane w popowej estetyce, co nie jest dziełem przypadku, bo Tolokonnikova przez długie miesiące podszkalała swoje muzyczne umiejętności, chcąc położyć jeszcze większy nacisk właśnie na ten środek wyrazu i zrewolucjonizować estetykę towarzyszącą Pussy Riot.

3
Hyperpopowe fascynacje

Dlatego też fakt, że Pussy Riot coraz śmielej romansują z hyperpopem, bankowo ucieszy słuchaczy. Zwiastunem nadchodzących zmian była obecność w utworze będącym jednym z najdziwniejszych zestawień w historii współczesnej muzyki. Mowa o My Agenda, singlu z drugiego albumu Doriana Electry o tym samym tytule, na którym obok amerykańskich artystów (Electra określa się jako gender fluid i używa zaimków oni/ich) pojawiły się właśnie Pussy Riot oraz - uwaga - Village People, czyli autorzy jednego z największych przebojów lat 70., sprzedającym się w milionowych nakładach Y.M.C.A.. Chyba nikt nie spodziewał się takiego miksu! I nie spodziewał się również, że będzie to znakomity utwór, w którym eksperymentalny pop przecina się z rapową melodeklamacją, nu-metalową agresją i wokalami przypominającymi późne TV on the Radio (swoją drogą, trzy lata temu Dave Sitek wyprodukował dla rosyjskiego bandu kawałki Bad Girls i Bad Apples). Pyszna sprawa.

Zresztą przygoda z Dorianem Electrą jest kontynuowana, Tolokonnikova zaprzyjaźniła się z nimi na dobre, a efektem utwór Toxic, który ukazał się pod koniec lutego oraz wyczerpująca konwersacja, którą możecie obejrzeć na jutubowym kanale Rosjanek. Nie mogło zabraknąć szokującej audiowizualnej oprawy (w czym pomagają grafiki 3D od Ksti Hu) i hyperpopowych wpływów, co zresztą nie powinno nikogo zaskakiwać, bo produkcyjnie udzielił się tu Dylan Brady znany z przekraczającego wszystkie możliwe granice duetu 100 gecs oraz z gościnnych produkcji dla Rico Nasty, Charli XCX, Injury Reserve czy 03 Greedo. Ale podboje nowych kierunków w muzyce popularnej nie kończą się na 100 gecs i Electrze, bo Tolokonnikova rozpoczęła bliską współpracę z producentem i songwriterem Chrisem Greattim, odpowiedzialnym za bangery Grimes, Yungbluda czy Poppy, a Pussy Riot pojawiły się również na albumie Angelwave jednego z najpopularniejszych rosyjskich raperów młodego pokolenia - l61, o którym pisaliśmy zresztą w naszym przeglądzie wschodnioeuropejskich artystów/-ek, których warto mieć na oku. Podobnie w przypadku Zaveta, który reprezentuje ten sam rzut młodych raperów, którym nieobce są klimaty szybkiego, intensywnego i zdigitalizowanego popu spod znaku PC Music.

Jeden z najnowszych numerów Pussy Riot - Sexist - to z kolei hyperpopowa wariacja na temat mrocznego UK drillu. W nieco spokojniejszym, indie/emo/high school rockowym Panic Attack - traktującym o PTSD i depresji - również da się wyłapać charakterystyczne dla tego nurtu rozwiązania. Wszystko wskazuje na to, że moskiewski, feministyczny kolektyw po prostu świetnie czuje się w tej futurystycznej estetyce i obrał sobie hyperpop za nową formę wyrażania sztuki napakowanej po brzegi tematyką walki o lepszą Rosję. Pytanie brzmi: co dalej?

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.