Będziemy mieli kolejnego polskiego piłkarza na Wyspach. Przemysław Płacheta oficjalnie związał się z Norwich City, a transfer ma kosztować około trzech milionów euro.
Choć 22-latek trafia do spadkowicza z Premier League, to wcale nie znaczy to, że wylądował w słabym klubie. Kanarki to zespół, który jako pierwszy pożegnał się z angielską elitą w tym sezonie. Kilka tygodni temu mogliście przeczytać w newonce.sport duży tekst o sytuacji tej drużyny z wyjściem w przyszłość i o planach po powrocie do Championship.
Płacheta trafia do klubu, w którym nie brakuje cierpliwości. Po spadku z Premier League do głowy nikomu na Carrow Road nie przyjdzie zwalnianie menedżera Daniela Farkego. Władze Norwich City powtarzały od początku, że drużyna ma malutkie szanse na utrzymanie, więc pobyt w elicie ma wykorzystać do realizacji długofalowych celów. Właściciele i dyrektor sportowy Stuart Webber kładą duży nacisk na rozwój klubowej akademii i mówią, że ich celem jest regularne miejsce w "TOP 26", jak określają Premier League i sześć pozycji dających awans lub baraże w Championship.
Jako zawodnik ofensywny Płacheta również nie mógł wybrać sobie w Anglii lepszego miejsca. Norwich City mimo kiepskich wyników długo pokazywało atrakcyjną grę i tak wyobraża sobie swój zespół Farke.
Być może władze Norwich City widzą w Polaku następcę Todda Cantwella. Młody Anglik zaprezentował się bardzo dobrze w tym sezonie i najprawdopodobniej odejdzie do lepszego klubu. Jako potencjalne kierunki wymienia się nawet Tottenham i Liverpool.
Takim właśnie klubem chce być Norwich City - szkolącym lub kupującym młodych i zdolnych piłkarzy, promującym ich, a potem sprzedającym dalej w świat. Płacheta wpisuje się w taką politykę. Podpisał pięcioletnią umowę, więc będzie miał sporo czasu, by wyrobić sobie markę.
Presja na poziomie Championship jest nieco mniejsza niż w Premier League i choć Kanarki chcą szybko wrócić do najwyższej klasy rozgrywek, można liczyć na to, że Farke i jego sztab będą powoli wprowadzać Płachetę do drużyny. Jeśli 22-latek, który w tym sezonie Ekstraklasy strzelił osiem goli i zaliczył pięć asyst, okrzepnie w Anglii, ma duże szanse na regularną grę.
Jego bezpośrednim rywalem do miejsca w jedenastce będzie Onel Hernandez. Kubańczyk ten sezon w Premier League miał nieudany (tylko jeden gol i dwie asysty) i przerwany przez kontuzję. Rok wcześniej na poziomie Championship uzbierał jednak w klasyfikacji kanadyjskiej 18 punktów.
Wydaje się, że to przemyślany ruch ze strony byłego już piłkarza Śląska Wrocław - przeskok na głębszą wodę, ale taką, w której da się nie tyle utrzymywać na powierzchni, co pływać. Druga liga angielska już dawno zerwała z łatką rozgrywek dla drwali, jednak przygotowanie fizyczne jest nadal bardzo ważne. Szybki, dynamiczny skrzydłowy z niezłym dryblingiem i dograniem znajdzie w niej dla siebie miejsce. Zapytajcie zresztą Kamila Grosickiego.
