Minęły już grubo ponad dwa lata, odkąd Kanye zainaugurował serię wydawniczą z rancza Wyoming, produkując w całości Daytonę Pushy T. Od tamtego czasu nie brakowało plotek, dotyczących kolejnego materiału współtwórcy Clipse'ów. By czekać na tę płytę z zapartym tchem mamy właśnie powód nowy.
Czego dotychczas nasłuchaliśmy się o wyczekiwanym powrocie Puszatego? W lutym 2019 roku sam zainteresowany fantazjował o swoistym nawiązaniu do korzeni (More of my ’02 self. More of my ’02 Clipse self, actually), a nie minęło kilkanaście miesięcy i mamił słuchaczy wizją aż trzech kolejnych projektów - w tym jednym z Madlibem. Najważniejsze były jednak nagrania, które wskazywały na to, że weteran jest w formie. A tak było zarówno w przypadku gościnnych wizyt m.in. u YBN Cordae i na Bandanie, jak i solo, bo przecież wpadły od niego single Sociopath oraz Coming Home.
Ten pierwszy wyszedł z warsztatu Westa i okazuje się, że może wskazywać kierunek całego przyszłego lonplaya. Reprezentant Virginia Beach w rozmowie ze swoim menadżerem podczas instagramowego live'a potwierdził, że za produkcję jego krążka numer cztery będzie odpowiadał właśnie Ye oraz... The Neptunes.
Niestety nie padły deklaracje dotyczące potencjalnej daty dropu, ale trzeba pewnie uzbroić się w cierpliwość, skoro - wedle słów Pushy - nie zostały jeszcze dogadane żadne featy...
