Za sprawą osobliwego gustu redaktora Sobczyńskiego przenosimy się w czasy hubki, krzesiwa i naszych najstarszych praszczurów. Jacek - oddajemy ci głos, wytłumacz się państwu.
Od starego rapu wolę nowy, ale nie w tym przypadku. Nobliwość tego typu zestawień zawsze każe mi spoglądać łaskawszym okiem na produkcje sprzed lat niż te, które ledwie co się ukazały, a już są dla wielu klasykami. Pewnie gdybym głosował na Trójkowy Top Wszech Czasów, byłbym jednym z tych starców, co to jeszcze w 2020 katują Deep Purple. Ale głosuję (i współprowadzę) nasz Rapowy Top Wszech Czasów, którego trzecia odsłona odbędzie się w Sylwestra.
Dwa dni temu głosował Marek, wczoraj Karina. Ich typy są superciekawe, czujnie łączące to, co było z tym, co jest. Ale, ale - zupełnie zabrakło mi w ich głosowaniach numerów polskich. Lubię wyzwania, to w tym roku typuję z pewnymi ograniczeniami - tylko tracki krajowe i tylko sprzed, powiedzmy, 2006 roku. Stąd taka a nie inna dziesiątka. I jeszcze dla przypomnienia - głosujecie tutaj, a pierwsza setka w całości 31 grudnia w newonce.radio, od rana do wieczora live!
Przede wszystkim jeden z moich ulubionych beatów z tamtego okresu - dzięki nieocenionemu whosampled dopiero po latach dowiedziałem się, co to za sampel i że w ogóle istniał ktoś taki jak Sharon Redd. No i sympatyczna pocztówka z czasów po pierwsze: nie dla sławy, po drugie: nie dla pieniędzy; zabawnie patrzy się po latach, jak bardzo to wszystko się przeobraziło. Za mikrofonem Gano, jedna z bardziej niedocenionych postaci śląskiej sceny, o czym zresztą wspomina Rahim w swojej wydanej chwilę temu autobiografii. Rok 1999, kooperacja na mocy paktu dwóch bardzo mocnych rapowych ośrodków: Warszawy i Śląska. Nie mogę nie zagłosować.
Po tym wszystkim, co wyrabia się ostatnio wokół reedycji Gdzie jest Eis?, trudno powiedzieć, czy to bardziej 2003, czy 2020. Ale jak już otwieram puszkę Pandory prywatnych klasyków, to nie mogę bez Eisa. Szkoda, że na liście do głosowania nie ma Teraz albo nigdy, bo to chyba mój ulubiony polski beat ever, ale mogą być i Najlepsze dni. Zresztą to tak, jakby wybierać pomiędzy Griswoldami a Love, Actually.
Ta płyta to przede wszystkim Czerwona sukienka, ale dobrze przypomnieć sobie po latach i ten track, jeden z najskromniejszych (obok Żuroma, he, he) i najurokliwszych miłosnych listów w historii krajowego rapu. W pierwszej liceum kaseta była katowana na okrągło. Poza tym ja jestem fanem Ursynowa, a czarno-biały obrazek do Polepionego trochę na nieświadomce podkreśla magię tej wyjątkowej dzielni. Bo nasza miłość dojrzewała na tych klatkach.
Tytuł solowego Inespe - W oceanie szarych bloków - zawsze wyjątkowo mocno pasował mi do tego kawałka. Ciąg skojarzeń z peerelowską, wielkopłytową dżunglą i klasykach krajowego rapu, powstałych zarówno na ławkach, jak i parę pięter wyżej, przy biurkach, lampkach i otwartych zeszytach, nasuwa się momentalnie. Absolutnie zajebisty, bardzo ważny dla mnie track - to był chyba 1999 jak ziomek przyniósł do szkoły EP na kasecie i wszyscy cieszyli się, że okładka wygląda jak ta znienawidzona książka do gramatyki.
No jasne, że musi być element lokalnego patriotyzmu - za każdym razem, kiedy oddaję głosy na Rapowy Top Wszech Czasów, rezerwuję parę okienek dla ludzi z Poznania. I trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie: Rychu był pierwszy, największy i nie do pod***ania. Nie lubię tego, co wydawał przed Na legalu?, zresztą tak szczerze to nie lubię też Głuchej nocy, natomiast tu wyszedł mu banger absolutny, koncertowy killer, polskie Hip Hop Hooray. Jak sobie pomyślę, że to za parę miesięcy będzie miało 20 lat - nie wierzę.
A o Ukrytym w mieście krzyku napisałem przez lata na niuansie już chyba wszystko, co tylko można. Niech to w końcu wygra, błagam.
Jak batonik - to Bounty, jak znajomi - to blanty, a jak duet raper / producent - to Ostry i Emade. Przy okazji HAO2 przypomniałem sobie sporą część dyskografii Adama i jak dla mnie z nikim innym nie kleiło mu się tak dobrze, jak z Emade. Jest coś w tym, że te zimne beaty nieco zaprzęgają wrodzone, tekstowo gadulstwo Ostrego - które to gadulstwo nadaje zresztą muzyce Emade więcej człowieka. Czyli handel win-win, jak na dobrym targowisku. Akurat Niebo lubię z ich pierwszej wspólnej płyty najmniej, ale niech będzie, że głosuję na album, albo jeszcze inaczej - na duet. To kiedy trójeczka?
Letniak wszech czasów i numer, którego tytuł stał się inspiracją do takiej fajnej audycji, którą kiedyś prowadziliśmy z Markiem Fallem. Trawestując klasyka: oceniać Dźwięki stereo to jak oceniać seks. Może po sześćdziesiątce zmienię zdanie, ale na razie śmieszy mnie samo pytanie.
Przy każdej edycji Rapowego Topu Wszech Czasów zawsze znajduję kilka numerów, co do których wiem na pewno, że nie tylko nie pojawią się w pierwszej setce, ale odwrotnie - będą okupować miejsca z tzw. tyłu autobusu. Tak może być i z tym trackiem, bo to mocno zapomniana sprawa, a szkoda. Posłuchajcie sobie całego albumu Zmysłów 5, wejdźcie pomiędzy gęste, jazzowe faktury beatów, zgubcie się w meandrach tekstów, które w całości da się odczytać dopiero za którymś odsłuchem i skumajcie, że to wyszło w 2002. Do osób, które obsługują system zliczający głosy - tak, to ja jestem tym gościem, który w tym roku jako jedyny oddał głos na Tymona.
Cezurę roku 2005 postawiłem sobie trochę ze względu na ten numer i ten album - ostatnią wielką płytę pierwszej fali rapu. Chłopcy z redakcji wybrali kiedyś najlepsze polskie teksty w historii i gdyby robili to wtedy, kiedy akurat nie byłbym na urlopie, to jak wiking w bersekerskim szale powalczyłbym o Mogę wszystko. Rzecz dziejowa.