Real Sociedad powstrzymany. Hiszpanie nie wrócą tak szybko na boiska

Zobacz również:Narodzeni na nowo. Najwięksi wygrani restartu najsilniejszych lig europejskich
OdegaardMessi.jpg
Fot. Joan Valls/Urbanandsport /NurPhoto

Finaliści Pucharu Hiszpanii we wtorek jako pierwsi zamierzali wznowić treningi. Indywidualne i z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Odgórnie ich pomysł został sparaliżowany przez władze – w Hiszpanii jeszcze na to za wcześnie.

Wszyscy już przebierają nogami, wyczekując terminu, kiedy będzie można wrócić do starych przyzwyczajeń. A przynajmniej częściowo do nich nawiązać. Może pierwsze dni domowej izolacji były przez piłkarzy odbierane z uśmiechem, lecz teraz na pierwszym miejscu jest tęsknota. Za piłką, boiskiem, szatnią i rywalizacją. Widzimy to po mediach społecznościowych. A kiedy można jeszcze zobaczyć trenujących zawodników z Bundesligi, przyjeżdżających na trening w strojach i zabierających ciuchy do prania we własnym mieszkaniu, tym bardziej pojawiają się myśli: „a dlaczego my nie spróbujemy?”.

W Hiszpanii pierwszymi wychodzącymi z domów mieli być piłkarze Realu Sociedad. Trener Imanol Alguacil zaplanował indywidualne treningi na wtorek w ośrodku treningowym Zubiecie. Tuż po Świętach. To miał być pierwszy dzień, w którym rząd pozwala wrócić do pracy przedsiębiorstwom z kolejnego szeregu. Wcześniej pracowały tylko te z najistotniejszych sektorów dla przetrwania państwa, teraz zaczyna się proces „odmrażania gospodarki”. Do swoich obowiązków wracają pracownicy przemysłu czy budowlanki, również biura i firmy księgowe.

Zawodnicy zareagowali entuzjastycznie na pytanie, czy dobrowolnie wrócą do zajęć. Wiedzieli, że nie będą mieli większego kontaktu, nie wejdą nawet do szatni, spoceni pojadą do domu, aby tam dopiero wziąć prysznic. Prezydent Jokin Aperribay konsultował takie możliwości z przyjaciółmi z baskijskiego rządu, którzy ponoć dali mu zielone światło, by na specjalnych warunkach wracać do Zubiety. Dopiero kiedy pomysł okazał się publiczny, Baskijski Departament Bezpieczeństwa sprostował temat: rzeczywiście rozmawialiśmy, ale żadnej oficjalnej zgody nie było. Wystarczył również jeden telefon z Wyższej Rady Sportu, organizacji pod Ministerstwem Kultury i Sportu, by w Realu Sociedad pogodzili się z dalszym siedzeniem w domu.

Przedstawiciele klubu jeszcze się bronili, że przecież treningi nie będą publiczne, a zawodnicy tak samo muszą wykonywać swoją pracę jak chociażby greenkeeperzy przyjeżdżający co jakiś czas na boiska, by pełnić swoje obowiązki, mając przy tym na uwadze ostrożność. Rząd uznał, że powrót do treningów piłkarzy nadal nie jest dozwolony. Przede wszystkim obawiając się, że za Realem Sociedad pójdą wszystkie pozostałe kluby.

„Nie rozumiem podjętej decyzji, aby nie wpuszczać nas na obiektów Zubieta” – mówił David Zurutuza. „Trzy osoby miały wyjść pobiegać na murawę o powierzchni około jednego hektara. Myślę, że akurat odpowiedzialność Realu Sociedad jest w tej chwili największa z możliwych, przecież największymi przegranymi w przypadku zakażenia byliby zawodnicy, czyli sam klub” – dodaje pomocnik baskijskiej drużyny.

„Zdaję sobie sprawę, że naszym zadaniem jest dostarczać rozrywkę społeczeństwu i nie ma to większego znaczenia w kontekście funkcjonowania społeczeństwa. Wierzę jednak, że istnieją normy, które dostosowują się do nowej rzeczywistości i takie, które są od niej dalekie. Moja wypowiedź to taki mały sposób pokazania swojego dyskomfortu z powodu tej decyzji, nic więcej. Jestem pewien, że wszyscy wyjdziemy z tego razem” – tłumaczył rozgrywający.

Ze strony hiszpańskiego rządu na każdym kroku, od kilku tygodni, można usłyszeć jedno hasło – nie jesteśmy niczemu winni. Nie popełniliśmy ani jednego błędu. I teraz też zachowują maksymalną wstrzemięźliwość w temacie rozrywki. „Aby powrócić do pewnej normalności, kluczowe jest przestrzeganie ograniczeń. Treningi powrócą, ale nie jako nieodpowiedzialny akt, ale kolejny krok społeczeństwa stopniowo wracającego do normy” – tłumaczyli rządzący. Zatem na futbol na Półwyspie Iberyjskim jeszcze poczekamy.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.