Spotify rzuca koło ratunkowe Barcelonie. Na stole największy kontrakt sponsorski w historii

Zobacz również:Memphis Depay działa na wyobraźnię. Uczucie z Barceloną od pierwszego wejrzenia
In this photo illustration, the logo of Spotify, a Swedish
Fot. Budrul Chukrut/SOPA Images/LightRocket via Getty Images

Daniel Ek, szwedzki miliarder i współzałożyciel Spotify, od dziecka kibicował Arsenalowi, podziwiał bramki Freddiego Ljungberga, a później poprosił go o kontakt do Stana Kroenke, aby złożyć propozycję kupna klubu z północnego Londynu. Spotkał się z odmową amerykańskiej rodziny, więc przeniósł ambicje piłkarskich inwestycji do stolicy Katalonii. Bardzo prawdopodobne, że od przyszłego sezonu turyści będą przyjeżdżać do Barcelony na Camp Nou Spotify. Platforma streamingowa ma zastąpić Rakuten jako głównego sponsora i zapłacić 340 mln euro przez pięć lat, co daje ponad 65 mln rocznie. Co więksi marzyciele już wyobrażają sobie, jak Spotify sfinansuje Katalończykom transfer Erlinga Haalanda.

Gigant wśród serwisów strumieniowych chce zaistnieć również w futbolu. Nagle jakby wizyty na Camp Nou latynoskich idoli muzyki pokroju Sebastiana Yatry, Rauw Alejandro, Myke'a Towersa czy Justina Quilesa nie były przypadkowe. Marketingowe pole do popisu będzie nieograniczone przy takiej współpracy. Dziennikarze Catalunya Ràdio uważają, że porozumienie jest domknięte w 95 procentach, więc pozostały jedynie detale, aby ogłosić, że nowe koszulki Blaugrany będą ozdobione logiem Spotify przez najbliższe pięć lat.

Dyrektor generalny serwisu streamingowego Daniel Ek ostatnio szczególnie szuka możliwości inwestycji. Wywołał sporo emocji, gdy ogłosił inwestycję 100 milionów euro w firmę zbrojeniową Helsing i dołączył do jej zarządu. Przekonały go wizje wykorzystania sztucznej inteligencji do wsparcia wojska w ocenie pola walki, ale wielu artystów oburzyło się na wspieranie przemysłu militarnego. Szwedzki technolog od dawna chciał również wejść w piłkę nożną. Skoro spotkał się z odmową przy rozmowach o kupnie Arsenalu, wchodzi do Barcelony jako jej główny, rekordowy sponsor w szczególnie trudnych czasach.

Umowa z Rakutenem wygasa w czerwcu wraz z końcem rozgrywek. Barcelona szukała odświeżenia i lepszych warunków, bo chociaż pierwotnie zarabiała 55 mln rocznie, to w czasach pandemicznych umowa została renegocjowana do 30 mln euro. Latem będziemy mieli zupełnie nowe wejście i obudowanie klubu nowymi markami, pod którymi podpisze się Joan Laporta. Rakuten oraz Beko w najlepszych czasach płaciły 55 mln i 19 mln, czyli razem 74 mln rocznie. W tym sezonie po sprzedaży Leo Messiego, spadku ambicji sportowych oraz w efekcie pandemii do klubowej kasy wpadało „tylko” 40 mln z obu kontraktów.

Teraz Katalończycy mają wskoczyć na nową półkę finansową i dać sobie szansę na ekonomiczne odbicie. Chociaż sportowo będą grać jedynie o zakwalifikowanie się do Champions League, w głowach kibiców nadal pozostają topową marką na świecie, wywołującą gigantyczne zainteresowanie i sentymenty. Spotify ma wejść z inwestycją 340 mln euro na pięć lat, a Polkadot, czyli platforma ze świata blockchain ma wnieść prawie 100 mln euro w takim samym czasie. Jeśli zarząd Laporty sfinalizuje te dwie umowy, Barcelona ma dostać zastrzyk około 88 mln euro rocznie od dwóch sponsorów. Oczywiście ile źródeł, tyle wersji finansowych. Najważniejsze jednak, że mało kto schodzi poniżej kwoty 80 mln euro rocznie, czyli rozstrzał wcale nie jest tak wielki. Gdyby Katalończycy dołożyli do tego sukcesy sportowe, stawka mogłaby podskoczyć w okolice prawie 100 milionów na sezon.

Barcelona szukała sponsora głównego na 15 lat, ale nikt nie chciał podpisać się na dogodnych warunkach pod takim długim kontraktem. W grze były różne firmy jak Vegan Nation czy Polkadot, ale Laporta nieprzekonany do świata kryptowalut nie chciał oddawać im głównej ekspozycji i zaproponował miejsce na rękawku czy koszulkach treningowych jak w przypadku Beko. Chiński Tencet ze świata gier i mediów społecznościowych też aspirował do potężnej inwestycji, ale Spotify jako marka bardziej globalna, rozpoznawalna i bliższa ludziom miała pierwszeństwo w tych rozmowach.

Po odejściu Leo Messiego kataloński klub miał runąć, lecz jak widać sponsorów cały czas ciągnie do ekspozycji na Camp Nou. Już zaraz będziemy jeździć do Barcelony na Camp Nou Spotify, na popularnym serwisie streamingowym oglądać kontekstowe playlisty piłkarzy Blaugrany, a na koszulkach spoglądać na duże, charakterystyczne zielone logo. Projekty koszulek, jakie wyciekają do sieci, robią wrażenie.

Przed chwilą Katalończycy mieli problemy z rejestracją sprowadzonych piłkarzy, a kapitanowie musieli obniżać pensję, aby ich koledzy mogli zagrać w lidze. Kupili Ferrana Torresa zimą i również gimnastykowali się, aby go zarejestrować. W rozmowach ze Spotify jednak padały plany wielkich inwestycji, jakie mają pomóc sfinansować pieniądze szwedzkiego giganta. Nagle CEO Ferran Reverter może sprawić, że Erling Haaland przestanie być mrzonką i obiektem żartobliwych westchnień.

Kibice Realu Madryt już śmieją się, że trzeba zainstalować rodzicom Tidala albo Apple Music, żeby nie dokładać się do interesu i odbudowy rywala. Współpraca dwóch tak potężnych marek jak Spotify i Barcelona to nie tylko zysk finansowy, ale też nieograniczony potencjał marketingowy, aby przeniknąć do codziennego życia ludzi. Na koniec hiszpański kibic piłkarski zostawia pieniądze w Caixabank, popija Estrellę Damm, dojeżdża do pracy Audi, ubezpiecza się w Allianz, a w wolnej chwili włącza na konsoli PES-a. Wszyscy są w futbolu i zostawiają tutaj potężne środki do promocji, więc Spotify nie chciał wyłączyć się z tej gry.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.