Szyny były złe, podwozie też było złe, a chillwagon wjechał na niewłaściwy tor. Dlaczego?

Zobacz również:6 oldskulowych raperów, których Borixon mógłby wypromować w drugim sezonie chillwagonchallenge
chillwagon-fot.-fot.-Konrad-Caba.jpg
fot. Konrad Caba

Rapowy Suicide Squad powołany do życia przez Borixona długo mknął przez naszą scenę z prędkością chińskiego pociągu magnetycznego Maglev, wioząc ożywczą skłonność do innowacji jak inżynierowie w Hyperloop. Objawiało się to choćby niekonwencjonalnym podejściem do promocji i oprawy wizualnej. Ostatnio jednak – śledząc ruchy chillwagonu – można poczuć się jak w grudniu na polskim dworcu, gdy panuje chaos wywołany doroczną zmianą rozkładu.

chillwagon odpowiadał na rodzimym podwórku za rozkręcenie wiralowo-trapowego comic-conu, ale w tym projekcie był także wyraz dziejowej sprawiedliwości. Piętnaście lat po wizjonerskiej, lecz niezrozumianej Hardcorowej Komercji - Borixon odebrał zasłużony hołd lenny od następnego pokolenia słuchaczy, którzy tym razem byli wyjątkowo spragnieni baunsu. Choć mogli nawet nie kojarzyć samego terminu. Szerzej przyglądaliśmy się temu zjawisku w tekście Dlaczego Borixon jest ważniejszym raperem niż może się wydawać.

Hedonistyczne rymowanki i euforyczne beaty znalazły odbicie w cybernetycznym gadżecie z zestawem numerów o charakterze zwariowanego promomixu, który wywoływał błyskawiczne wystrzały serotoniny. Ale srebrny pył po debiucie opadł i pojawiły się symptomy załamania fali ekscytacji. Wraz z przyjściem Szpaka i ostatnimi singlami - chillwagon znalazł się na bocznicy.

1
Robale i huśtawka

Czerwcowy drop od Borygo i Qrego z inicjalną zwrotką Szpaka jest ledwo słuchalny. Trójka Avengersów wjeżdża w najbardziej gniewnej i gorzkiej odsłonie dotychczas, a przy takiej dominancie emocjonalnej szczególnie doskwiera brak zwartej przekminy, co było do wybaczenia, gdy człowiek bawił się przy bangerach. Zerową frajdę przynosi francuskie przesunięcie akcentu przez Rekina, autor Wszystko Oki po raz setny stosuje te same patenty z budowaniem napięcia, a szef GUGU w żaden sposób nie celebruje pierwszego wejścia na boisko w barwach chillwagonu. Daje po prostu wersy, które mogłyby znaleźć się na każdym z jego poprzednich wydawnictw.

Ostatnia premiera to z kolei szarobura eksploatacja toposu Started from the bottom, now we're here z najgorszym refrenem w dorobku składu i fatalną puentą, jaką jest wejście Szpaka. Nie - nie chodzi o przemielone Jestem hot nigga, a kuriozalne Mam jajka pełne spermy, mam łapy pełne krzepy. Mocna konkurencja dla To mój teren, a ty pierdzisz w mikrofon bigosem/Co za syf, spróbuj zatkać odbyt nosem.

2
Transfer Szpaka

Nie założyliśmy sobie żadnej antyornitologicznej kampanii. Wręcz przeciwnie - wielokrotnie pisaliśmy o poważnej roli, jaką Szpaku odgrywa w branży i o jego intrygujących dokonaniach. Pierwsze przykłady z brzegu? Wystarczy wrócić do recenzji albumu Dzieci Duchy od Pawła Klimczaka albo autorskiego podsumowania Hot16Challenge2 od Jacka Sobczyńskiego.

Ale nie ma się też co asekurować, skoro nawet na papierze ten transfer melodramatycznego poety ulic do kolektywu pełnego wigoru i komiksowej swady jawił się jako karkołomna idea. U chillwagonów można dostrzec co prawda pewien kosmetyczny twist w stosunku do wcześniejszych nagrań, ale Młody Simba daje póki co zwrotki z taśmy produkcyjnej Młodego Simby. Bez najmniejszej ambicji zasiania artystycznego fermentu czy nieoczekiwaniego przełamania wizerunku. Przypomina to poniekąd sytuację Griezmanna w Barcelonie.

3
Nadprodukcja i brak zaskoczeń

- Kto często działa z zaskoczenia, często wygrywa - pisał Sun Zi, ale nie da się wprawiać otoczenia w osłupienie na zawołanie co pięć minut. Tych przedsięwzięć w uniwersum chillwagonu zrobiło się tymczasem mnóstwo, że wymienimy tylko 420024 Resoraki od duetu Qry/ZetHa czy kompilację Droga snów tego pierwszego. Zmęczenie materiału było nieuniknione i zalecana byłaby pewnie chwila oddechu od garażowego projektu, który został blockbusterem - jak o hiphopowym konglomeracie Borixona mówił w naszym wywiadzie Żabson. Nikt nie kręciłby przecież nosem na odskocznię w postaci wyczekiwanej solówki pioniera z Kielc, który na wysokości Koktajlu Mołotowa wspiął się na - któryś z kolei - ośmiotysięcznik własnej dyskografii.

Może przydałoby się więc dokonać pewnej redefinicji założeń, a może oni właśnie mają coś w rękawie? Kizo zarzekał się w końcu, że chillwagon 2 zaskoczy jeszcze bardziej. Nie ma więc sensu jeszcze rozdzierać szat, bo choć ludzkość przez swoją niedoskonałość położyła kilka epickich projektów jak komunizm czy Community - nie brakowało też spektakularnych powrotów, które zapisały się w historii złotymi zgłoskami. Patrz: Jordan, 1995.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży bezapelacyjnie do samego końca; swojego lub jej. Co czwartek o 18:00 prowadzi także autorską audycję The Fall na antenie newonce.radio. Ma na koncie publikacje m.in. w Machinie, Dzienniku, K Magu, Exklusivie i na Onecie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.