Wszyscy mówią o finale I May Destroy You. Słusznie. To obowiązkowy serial dla każdej dziewczyny (SPOILER ALERT)

Zobacz również:Androidy wychowujące dzieci, Rambo i dystans społeczny w wersji komediowej. Oto wrześniowe premiery na HBO GO
i-may-destroy-you1.jpg
Photographer: Natalie Seery

Jesteśmy jednocześnie zachwyceni, zmieszani i rozłożeni na łopatki. Wystarczyło tylko 12 odcinków po 25 minut. WOW.

Wspominaliśmy o tej serii już przy okazji zestawienia produkcji, które opowiadają o walce współczesnych kobiet. Wtedy pojawiło się sporo roześmianych reakcji, tak jakby dzisiaj kobiety nie musiały mierzyć się z nierównym traktowaniem. To jest materiał dla wszystkich tych, którzy powątpiewali w siłę tego serialu, a przede wszystkim do każdej dziewczyny: po prostu obejrzyjcie Mogę cię zniszczyć na HBO GO.

Pozytywne recenzje pojawiły się już po premierze pierwszego odcinka serialu, a wraz z kolejnymi odsłonami słowa zachwytu tylko się mnożyły. Nic dziwnego - po debiucie Kalifatu netfliksową produkcję okrzyknęliśmy najważniejszą premierą tego roku. Teraz trochę się pozmieniało.

Zaskakujące zakończenie fabuły sprawiło, że o historii Arabelli mówią wszyscy. Portale internetowe zalały nie tyle recenzje, ile objaśnienia ostatniego odcinka, bo Mogę cię zniszczyć nie jest łatwe, pomimo tego, że serial zakwalifikowano do gatunku komediowego. Produkcja zaczyna się od gwałtu, a traumatyczne wydarzenie to początek opowieści o kobietach, doświadczeniach seksualnych i poszukiwaniu sprawiedliwości.

Współreżyserką, scenarzystką i odtwórczynią głównej roli jest Michaela Coel. Aktorka pochodzenia ghańskiego odnosi się do osobistych doświadczeń, a pracę nad serialem określiła katarktycznym doświadczeniem. Coel, podobnie jak Arabella, którą gra, zostały odurzone i padły ofiarą gwałtu. To jednak tylko jeden wątek historii opowiadającej o kulturze gwałtu i przestępstwach seksualnych, przedstawionych z różnych perspektyw.

imaydestroyyou.jpg

Kwestii poruszonych równolegle z wątkiem Arabelli jest mnóstwo - od rasizmu, przez toksyczne związki, aż po niemoc organów ścigania w schwytaniu gwałciciela. Chłodna atmosfera fabuły z każdym odcinkiem zagęszcza się, a jej najjaśniejszym punktem jest finał opowieści. Nie chodzi tu jedynie o odnalezienie sprawcy i tytułowym zniszczeniu go. Twórcy zaserwowali nam wbijające w fotel zakończenie, przedstawiając kilka możliwych scenariuszy spotkania z mężczyzną, który wyrządził Arabelli niewyobrażalną krzywdę. Michaela Coel przyznała, że w tym serialu nikt nie miał być jednoznacznie dobry czy zły, a rozwiązania - podawane widzom na tacy. Tu każdy bohater ma wady, a trudne pytania nie mają łatwych odpowiedzi.

Cztery wersje zakończenia tej niełatwej opowieści zostawiają oglądającym przestrzeń do własnych ocen i sądów. Z drugiej strony, alternatywne finały tej samej historii mogą oznaczać, że po przeżyciu tragedii nie ma dobrych rozwiązań, które trwale wymażą bolesne doświadczenia. Tym samym twórcy nie zamykają fabuły wraz z jej ostatnim odcinkiem. Bo to właśnie po nim Mogę cię zniszczyć rozpoczęło dyskusje na tematy, które w 2020 roku nie mogą być pominięte.

Podziel się lub zapisz
Najmłodsza z niuansowej ekipy. Związana z redakcją newonce.net od 2019 roku. W przerwach od scrollowania TikToka i binge-watchingu najnowszych premier serialowych pisze o zagranicznym i polskim rapie, zjawiskach internetowych oraz modzie.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.