5 bardzo smutnych filmów, które możecie obejrzeć na Netfliksie

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
nie ma drugiej takiej.jpg

W sam raz żeby popsuć sobie nastrój przed majówką. Nie może być zbyt wesoło.

Smutne filmy dzielimy na dwie kategorie. Depresyjne, czyli takie, które nie wywołują smutku jako takiego, ale całościowo wpędzają w głębokiego doła. Zwykle pomaga w tym odpowiednio dobrana muzyka, sugestywne zdjęcia, konkretny temat. Przykład? Niech będzie Requiem dla snu. Ale i choćby Ona, pokazująca, w jak przerażającą stronę zmierza cywilizacja i stopniowy zanik relacji międzyludzkich.

Druga kategoria to wyciskacze łez. Z reguły dotyczą śmierci albo trudów oswajania się z czyimś odejściem. Sztandarowy przykład to Gwiazd naszych wina (ewentualnie zeszłoroczny Babyteeth, ale u nas w redakcji nie wszyscy są jego admiratorami). Gdzieś pośrodku tych dwóch opcji znajduje się Blue Valentine, gdzie niby mamy rozpad małżeństwa konkretnej pary, ale przy tym całość tak mocno podważa sensowność związków jako takich, że trudno po seansie nie usiąść i zastanowić się jak Chylińska: czy warto było szaleć tak?

Wybrana przez nas piątka zapełnia zapotrzebowanie fanów obu tych biegunów smutnego kina. To pozycje z Netfliksa, masowe, ale nie zgrane - wielu z was być może nie widziało ani jednego z tych tytułów. Zbliżający się weekend jest dobrą okazją, by nadrobić temat.

1
Other People
inni.jpg

Film z gatunku: kiedy czujesz, że jest ci źle - zobacz to, bo inni mają jeszcze gorzej. Jesse Piemons, czyli jeden z tych aktorów, których nikt nie kojarzy z nazwiska, ale każdy zna jego twarz, w roli początkującego scenarzysty Davida, który nagle dowiaduje się o chorobie matki. I jak w wielu znanych już amerykańskich obyczajówkach (Powrót do Garden State czy jeszcze świeża Elegia dla bidoków) wraca do swojego rodzinnego domu w małym miasteczku. A tam pełen pakiet: zetknięcie się z różnicą mentalną na linii metropolia - prowincja, cierpiąca matka i homofobiczny ojciec, którego tyrady nie pomagają Davidowi, zmagającemu się z odejściem ukochanego.

To Hollywood, więc jest światełko w tunelu, ale zanim do niego dotrzecie, czeka was sporo smutnych scen. I odnalezienie się w sytuacji głównego bohatera, który generalnie ma ten problem, że świat i otoczenie naprawdę go nie akceptują.

2
Mudbound
mudbound.png

Lata 30. i mocno rasistowskie południe Ameryki. Na jedną farmę wprowadza się biała rodzina McAllanów. Na drugiej mieszka już familia Jacksonów - to Afroamerykanie. Muszą wspólnie dzielić jedno pole. Ale Jacksonowie na co dzień mierzą się z najgorszymi formami rasizmu. Sytuacji nie polepsza fakt, że synowie obu rodzin zostają wspólnie wysłani na front.

Miał być oscarowym hitem (to był jeden z pierwszych dużych filmów, wyprodukowanych przez Netfliksa), ale najwyraźniej echa Zniewolonego były jeszcze wówczas zbyt silne. Szkoda, bo Mudbound oferuje coś więcej od sztampowego podziału na złych białych i ciemiężonych czarnych - bez jakiejkolwiek próby wejścia z psychikę bohaterów. Przeciwnie, reżyserka Dee Rees stara się poszukać korzeni przenoszonego z pokolenia na pokolenie rasizmu i nie gloryfikuje na siłę odwagi prześladowanych. Ale całościowo wizja świata zaledwie sprzed 80, góra 90 lat, w którym przyzwolenie na dręczenie Afroamerykanów było na porządku dziennym, jest tu zobrazowana mocno sugestywnie, a przez to mocno przygnębia.

3
Historia małżeńska
marriage.jpg

Przywoływaliśmy we wstępie Blue Valentine i to jest podobna półka. Generalnie jeśli nie macie za sobą rozpadu poważnego związku - może nie chwycić was to tak mocno, jak tych doświadczonych w temacie. Chociaż obejrzeć trzeba, bo to kawał rasowego, dobrze napisanego kina.

Historia małżeńska jest o tym, że podczas rozwodu przegrywają wszyscy. Najmocniej - dzieci. Ale zanim do tego dojdzie, film Noaha Baumbacha powoli, jak chirurg, rozcina wszystko to, co łączyło artystyczną parę dwójki głównych bohaterów, reżysera i aktorkę. Wyciąga na wierzch pierwsze zwątpienia, mówi o poświęceniu dla drugiej osoby, ale właściwie to w imię czego? Są prawdziwe emocje, a scena kłótni w małym motelowym pokoju to już klasyka najnowszej kinematografii. Wali wreszcie bez skrupułów w amerykański system prawny, którego przedstawiciele dwoją się i troją, by tylko oskubać rozwodników z jak największej kasy.

Natomiast jest to też film o tym, że kiedy nie ma innego wyjścia - rozwieść się po prostu trzeba. Dla dobra wszystkich. Byłoby idealnie, gdyby w miejsce billboardów Kochajcie się, mamo i tato nalepić plakaty z tym filmem, w którym do tematu podchodzi się głębiej niż poprzez puste slogany.

4
Nie ma drugiej takiej
nie ma.jpg

To teraz czas na wyciskacz łez. Abby i Sam są parą od zawsze. Serio - od zawsze, nigdy się z nikim innym nie umawiali na poważnie, najpierw, jako małolatów, łączyła ich przyjaźń, potem miłość, a teraz prawdopodobnie spodziewają się dziecka. Ale kiedy wybierają się do lekarza, by to potwierdzić, spada na nich przerażająca diagnoza: Abby ma raka i są małe szanse, by z niego wyszła. Co robi dziewczyna? Stara się znaleźć dla swojego chłopaka idealną partnerkę, która zastąpi ją po... No, wiadomo kiedy.

Trzeba od razu powiedzieć, że różnica poziomu pomiędzy Nie ma drugiej takiej, a, dla przykładu, Historią małżeńską, jest znaczna. Tu mamy po prostu dobrze zrobione kino telewizyjne z bardzo smutnym plotem, ale i odrobiną radości, bo i o co innego walczy główna bohaterka. Tylko czy nie jest tak, że być może pewnych osób już się nie zastąpi? Tak czy inaczej, będzie smutno. Smutno, ale chociaż w dobrej obsadzie; na ekranie zobaczymy nie tylko młodą gwiazdę kina Gugu Mbathę-Raw, ale i starych wyjadaczy: Steve'a Coogana, Jacki Weaver czy cudownie stoickiego Christophera Walkena.

5
Najpierw zabili mojego ojca
najpierw.jpg

Dorastanie w cieniu wojny, ale bez pompy Imperium słońca Spielberga. Najpierw zabili mojego ojca przygnębia na całej linii, pokazując przy tym mocne zacięcie stojącej za kamerą Angeliny Jolie (tak, ona jest tu reżyserką) na tematy społeczne. Akcja dzieje się w Kambodży lat 70., absolutnie najbardziej przerażających czasach dla tego azjatyckiego kraju. Jolie pokazuje, jakie spustoszenie wywołali tam Czerwoni Khmerzy, którzy szybko przejęli władzę w kraju. I nawet rodziny dobrze sytuowane straciły wszystko, bo ideologia ugrupowania była taka: wyzbyć się dóbr materialnych, nie przywiązywać do ludzi, wspólnie pracować na rzecz wielkiego imperium.

To zdecydowanie najbardziej ponura rzecz z całej piątki. Ogrom nieszczęść, jakie spadają na główną bohaterkę, siedmioletnią Loung Ung jest tak porażający, że autentycznie momentami nie chce się tego oglądać do końca. Ale czego innego można spodziewać się po filmie o takim tytule?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.