Przy okazji powrotu ekstraklasy czujemy, jakby rozpoczynał się zupełnie nowy sezon. I po takiej przerwie zapewne dostaniemy nowych bohaterów. W hierarchii może się wiele wywrócić. Dla kogo to nowe otwarcie będzie szansą, aby wreszcie spełnić oczekiwania sprzed kilku miesięcy?
Czasem nie dostawali wystarczająco dużo szans, czasem brakowało im pewności siebie, w niektórych przypadkach zabrakło właśnie czasu, bo zanim na dobre zdążyli pokazać swoje umiejętności, zostali uziemieni w mieszkaniach. Ponad dwa miesiące przerwy to okazja, aby przemyśleć wiele spraw i wrócić do gry z głodem, aby spełnić pokładane w nich oczekiwania.
Prezentujemy listę kilku piłkarzy, którzy naszym zdaniem mogą odpalić na finiszu rozgrywek. To tak naprawdę gigantyczna niewiadoma, ale możemy spodziewać się wielu zaskakujących postaci na pierwszym planie. Przy takim natłoku spotkań, problemach z kontuzjami, licznych rotacjach, wiele może się zmienić w dotychczasowym układzie kadry.
Zasadniczo to 23-letni Rosjanin był już żegnany w Kolejorzu. Jego wypożyczenie z CSKA Moskwa wydawało się totalnym niewypałem, w ekstraklasie wystąpił ledwie przez 20 minut, menedżerowie szukali mu kolejnego klubu, gdzie mógłby trafić na pół rundy i spróbować się odnaleźć. W Poznaniu był blisko skreślenia, ale jego przykład jest dowodem, jak wszystko błyskawicznie zmienia się w życiu piłkarza. W trakcie pandemii Christian Gytkjaer ogłosił, że nie przedłuży umowy z Lechem, Paweł Tomczyk od dawna zmagał się z problemami zdrowotnymi, nagle Żamaletdinow pokazał się na treningach i wskoczył do składu. W Mielcu zdobył bramkę i odwdzięczył się za szansę od trenera Dariusza Żurawia. Wygląda na to, że z Legią też wyjdzie od pierwszej minuty. Jak to niewiele trzeba, aby ostatni stał się pierwszym. Rosjanin może jeszcze odmienić swoje skojarzenia z Polską na finiszu ekstraklasy.
Janusz Gol, czyli mózg drugiej linii Pasów, stracił nie tylko opaskę kapitana po konflikcie w związku z obniżką pensji, ale także mocną pozycję w drużynie. Michał Probierz powinien próbować innych rozwiązań w środku pomocy. Szansa pojawia się przed 23-letnim Brazylijczykiem Thiago, który zimą trafił do Cracovii z Sandecji. Początkowo pojawiły się głosy, że chłopak z Campo Grande to nie materiał na ekstraklasę, lecz wiadomo jak to bywa z aklimatyzacją w tych rozgrywkach. Sytuacja lubi się błyskawicznie odwracać. Na razie fajerwerków nie było, od początku wystąpił tylko raz, ale kto widział go z bliska, przyznawał, że trzeba mieć oko na Thiago. Wciąż młody, wciąż wiele przed nim, a akurat w Krakowie mają nosa do sprowadzanych zawodników. Dalibyśmy Brazylijczykowi drugą szansę.
Przed przerwą ofensywa Pogoni mocno kulała. Od razu dało się odczuć brak Adama Buksy, z czasem sytuacji nie poprawiły zjazd i odejście Zvonimira Kožulja czy plotki dotyczące pożegnania Srdjana Spiridonovicia. Trzeba szukać postaci, które wezmą odpowiedzialność na siebie. Cibicki wiosną zdobył już trzy bramki, wysłał sygnał, że może być ważnym elementem ataku, który mocno stracił na płynności i widowiskowości. Przed Kostą Runjaiciem trudne zadanie, by odbudować ekipę ze Szczecina, ale jeśli na kogoś ma patrzeć z nadzieją, to właśnie na Szweda z polskimi korzeniami.
Wychowanek z Białegostoku, który notuje wzloty i upadki. A to miał prowadzić Jagę, po czym szybko pakować się do wyjazdu, a to kończył na wypożyczeniach w Miedzi czy Podbeskidziu. Ma to szczęście, że nadal jest młodzieżowcem, mimo 22 lat, więc to dla niego trochę wóz albo przewóz. Dobrze rozpoczął rundę, zapracował na więcej zaufania, ostatnie kilka spotkań może zadecydować, w jakim kierunku potoczy się jego kariera. Jagiellonia potrzebuje wstrząsów, ale takie jego mecze jak z Pogonią czy Śląskiem pozwalają wierzyć, że utrzyma formę na miarę swojego potencjału. Inaczej będzie można odrywać łatkę „wiecznego talentu”, a przyklejać nieco bardziej uwierającą.
Napastnik wypożyczony z Livorno ma skorzystać na tym, że po Eriku Exposito oczekiwano znacznie więcej. Zimą przeniósł się do Wrocławia, aby grać. Przeżywał mocno sytuację w Italii z powodu rodziny, ale Czarnogórzec nie mógł się również doczekać, aby jeszcze zwiększyć obroty na boisku. Wiosnę rozpoczął od trafienia z Górnikiem i wywalczonej bramki z Lechią. To odwieczny problem trenera Vítězslava Lavički – co zrobić z tym napastnikiem? Potrzebuje snajpera, który złapie prawo serii i zacznie gwarantować gole. Wydaje się, że jego nadzieją na końcówkę ekstraklasy może być reprezentant Czarnogóry.
Trójmiasto miało być dla niego miejscem odrodzenia po odstawieniu w Cracovii. On pewnie szczególnie żałował zatrzymania rozgrywek, bo był po dublecie z Zagłębiem Lubin, rozkręcał się, ale nie mógł tej formy dalej wykorzystać. Piotr Stokowiec widzi dla niego miejsce na prawym skrzydle, umiejętności nikt mu nie odmówi, lecz akurat regularność to nie jest drugie imię 25-letniego Słowaka. Wybrał taki klub, że w stabilizacji raczej mu nie pomoże, bo to ciągłe skakanie od ściany do ściany, ale przebłyski Mihalíka pozwalają wierzyć, że może zacznie walczyć z uciekającym czasem.
Jedna z największych perełek polskich boisk, co już kilkukrotnie udowodnił. Ma dopiero 18 lat, ale już przepowiadają mu wielkie, zagraniczne granie. Najpierw powinien ugruntować swoją pozycję w Poznaniu, przyzwyczaić, że jego nazwisko widnieje w jedenastce, bo nie zawsze było mu po drodze do pierwszego składu. Podejrzewamy, że jak już mu „kliknie”, to podobnie jak Jóźwiak miejsca nikomu nie odda i zacznie decydować o rezultatach Kolejorza. Na ten moment czekamy z niecierpliwością. Życzylibyśmy sobie występów nastolatka w większym wymiarze czasowym niż wejścia na kilkanaście minut.