Audius, czyli alternatywny Spotify. Poznajcie serwis, którym zarządzają... sami artyści

Zobacz również:Gościnki Sokoła, Żulczyk, Abloh i ekipa newonce.radio – zebraliśmy dla was ciekawe playlisty na Spotify
Audius
fot. materiały prasowe

Większość słuchaczy korzysta z jednej z kilku najpopularniejszych platform streamingowych, dzięki którym zyskuje dostęp do ogromnej ilości muzyki. Spotify, Tidal czy Apple Music zdominowały rynek, głównie za sprawą niewielkich kosztów miesięcznej subskrypcji i bazy albumów o sporych rozmiarach.

Okej, są jeszcze YouTube i SoundCloud, ale one działają na nieco innych zasadach. Nieco mniej popularnym serwisem, ale zyskującym sobie sympatię środowiska niezależnego, jest Bandcamp, który regularnie stara się nie pobierać prowizji. I jest platformą grającą fair wobec muzyków. Tego samego nie można powiedzieć o gigantach, na których temat nieustannie trwa polemika: czy korzystanie np. ze Spotify czy Apple Music jest w porządku? Bo przecież koniec końców traci na tym nie konsument, a twórcy i twórczynie; ich ciężka praca nie zawsze zostaje odpowiednio doceniona, szczególnie pod względem finansowym. Wystarczy wspomnieć, że wyciągnięcie skromnego 1 dolara z tantiemów jest możliwe przy 230 odtworzeniach utworu. To wykształciło sporo patologicznych zagrywek polegających na wypuszczaniu albumów, których tracklista często przekraczała dwadzieścia utworów. Klasycznie zyskują najwięksi, a cierpią mniej popularni. Liczy się ilość, a nie jakość.

Desktop - Trending.png
fot. materiały prasowe

Intrygującą alternatywą dla powyższych wydaje się być Audius. Podstawowym założeniem tego darmowego serwisu jest fakt, że artyści i artystki zarządzają swoimi zasobami muzycznymi samodzielnie, bez udziału osób trzecich - wytwórni, agencji, korporacji. Muzycy sami decydują, jak spieniężać swoją twórczość, jak utrzymywać relację z fanami i jak promować się poprzez aplikację. Mogą też sami ustawić, jakich kwot oczekują od słuchaczy per stream. W zamian odbiorcy będą dostawać ekskluzywny kontent, który nie pojawi się nigdzie poza aplikacją i będzie dostarczany w jakości 320kb/s, czyli takiej, którą oferują płatne wersje konkurencyjnych firm.

Audius to pierwsza zdecentralizowana platforma streamingowa, co oznacza, że jest niezależna, oparta na systemie blockchainowym i wolna od jakichkolwiek wpływów wielkich korporacji. Posiada środowisko open source, a więc dostęp do kodu źródłowego mogą mieć zewnętrzni programiści tworzący społeczność i mający udział w rozwoju tej aplikacji. Korzystanie z Audiusa jest całkowicie darmowe, a dzięki polityce firmy, wykonawcy mają większą kontrolę nad swoją muzyką i jej monetyzacją, mogą uniknąć cenzury oraz utrzymywać bezpośredni kontakt z fanami. Ważnym elementem układanki są też tokeny $AUDIO, które są przyznawane poszczególnym osobom zaangażowanym w community i które pozwalają dokonywać realnych zmian w środowisku aplikacji.

W grudniu 2020 roku znana eksperymentalna kompozytorka Holly Herndon i Mat Dryhurst porozmawiali z ekipą zdecentralizowanego serwisu - Roneilem Rumbergiem, Forrestem Browningiem i Claytonem Blahą. Z podcastu można dowiedzieć się więcej na temat filozofii, jaką obrali jego twórcy. Na ten moment Audius posiada 1.3 miliona miesięcznych słuchaczy, a baza muzyczna zawiera 200 tys. kompozycji.

Czy aplikacja odmieni branżę streamingową? Będzie piekielnie trudno, ale ich model stojący w kontrze do zmaksymalizowania streamingów, zgodnie z którym funkcjonuje większość gigantów, jest na pewno odświeżającym pomysłem i szansą na lepsze traktowanie twórców i twórczyń oraz zbudowanie wokół serwisu oddanej społeczności. A skoro de facto ona stoi za sterami platformy, oznacza to w zasadzie brak jakichkolwiek ograniczeń w rozwoju. Brzmi jak plan, prawda?

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.