Oliwka Brazil w „Big Mommy”: przegięła czy powiedziała, co trzeba? (WIELOGŁOS)

Zobacz również:Rap o seksie jest zły? To właśnie Lil’ Kim czy Nicki Minaj zawdzięczamy rozwój hip-hopu
Oliwka Brazil Big Mommy
fot. Pojman

Od ubiegłego piątku pseudonim Oliwka Brazil jest odmieniany przez słuchaczy/-czki na wiele sposobów. A to za sprawą wzbudzającego kontrowersję – i starającego wpisać się w feministyczno-emancypacyjny nurt – singla Big Mommy.

Pisząc Big Mommy chciałam przelać na tę piosenkę rzeczy, które mnie wkurwiają. Wkurwia mnie to, że w Polsce seks jest nadal tematem tabu. Wkurwia mnie to, że dziewczyna, która waży troszeczkę więcej, jest wyzywana od ulanych kurew. - mówiła Brazil podczas niedawnej audycji Girls In Da Hood. Ten dosadny cytat dość wyraźnie osadza ją w publicznym dyskursie na temat rapujących dziewczyn.

I chętnie byśmy takiemu kierunkowi przyklaskiwali, gdyby nie późniejszy fragment wypowiedzi: Wkurwia mnie to, że dziewczyny na Instagramie wyglądają jak piękne modelki, a na żywo jak gremliny. Wkurwia mnie to, że faceci piszą w internecie, czego by to ze mną nie zrobili, a w rzeczywistości twój kutas ma dwa centymetry. I Big Mommy to jest naprawdę mocna piosenka, to jest totalny real talk. - kończy Brazil.

W tym momencie pojawia się wiele wątpliwości. Wyzywanie kobiet za to, jak prezentują się w social mediach. Zwracanie uwagi na aspekty ludzkiej fizjonomii, na które nie mamy żadnego wpływu. Jasna sprawa, że wśród mężczyzn panuje analogiczna retoryka w stronę żeńskiej części społeczeństwa. Co nie oznacza, że oba zjawiska – z zaznaczeniem, że u chłopaków występujące znacznie częściej – są godne pochwały. Wręcz przeciwnie.

Dlatego postanowiliśmy wyrazić nasze subiektywne opinie na temat Big Mommy. Napisaliśmy, co nas w tym utworze ujęło, a z czym czujemy kompletny zgrzyt. Zastanowiliśmy się też, co obecność Oliwki Brazil wniesie do polskiej sceny rapowej. I czy taka forma sprawdzi się na długości całego albumu.

1
Karina Lachmirowicz

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ten track wywoła tyle emocji i będzie tak szeroko komentowany. To kolejny dowód na to, że choć Oliwka Brazil ma dopiero jeden solowy singiel na koncie, już jest sporym zjawiskiem na rapowej scenie.

Początkowo do Big Mommy podchodziłam jak do każdego letniego bangera: miało bujać. I bujało – tekst był dla mnie kwestią drugoplanową. Szybko jednak – wraz z komentarzami twardogłowych słuchaczy rapu, którzy oburzali się na wulgarne teksty – pojawiły się bardziej uzasadnione głosy na temat body-shamingu. Krytyka próbowała obrócić ten empoweringowy singiel w diss na dziewczyny noszące rozmiar XS. Nie do końca słusznie, choć Big Mommy nie straciłoby na mocy, gdyby nie znalazły się tam takie wersy jak: eskortki to chude szmaty, a ich suty jak salami czy XS stanik, weź bitch, weź zamilcz. Mam jednak wrażenie, że cały numer wymierzony jest nie w odmienne typy kobiecych sylwetek, co w tematy tabu i podwójne standardy.

Oceniając pierwszy solowy singiel Oliwki Brazil nie można zapomnieć o teledysku, w którym przecież pojawiają się dziewczyny noszące różne rozmiary. Nie można także zapominać, że twórczość nowej reprezentantki Warner Music Poland to głos pewnej siebie, seks- i ciałopozytywnej kobiety, która akceptuje się taką, jaką jest. To nadal jeden z bardzo nielicznych głosów na rapowej scenie, który wybrzmiewa z taką mocą i bez żadnego skrępowania. Nie można w końcu zapominać o tym, że największe zagraniczne hity raperek często miały charakter porównywania siebie do innych dziewczyn. Nie tyle w kontekście wad tych drugich, ile w zauważaniu swoich zalet i dumy z tego, jak się wygląda. Często z użyciem dobitnego języka i bez przepraszania tych, którzy mogą poczuć się urażeni.

Co w kontekście kontrowersji wokół tekstów Oliwki Brazil najbardziej bije w oczy, to właśnie wszystkie usilne próby znalezienia u niej czegoś, do czego można się przyczepić. Rzadko spotykana tendencja, kiedy chodzi o debiut mężczyzn. Udało się? No to teraz możemy już trywializować i memizować każde jej osiągnięcie, zanim ta zdążyła się lepiej przedstawić słuchaczom. Bo co do tego, że to dopiero początek dużej kariery nie mam żadnych wątpliwości. To, co już wyróżnia autorkę Big Mommy, to właśnie wysokie poczucie własnej wartości i pewność siebie. I już widać, że na polskiej scenie te cechy będą jej szczególnie potrzebne.

2
Lech Podhalicz

Żeby uciąć na starcie wszelkie spekulacje. Tak, podoba mi się singiel Big Mommy. Szczególnie w warstwie stricte muzycznej. Aczkolwiek ani forma podania, ani warstwa tekstowa nie szokują mnie tak, jak – według niektórych użytkowników internetu – powinny. Przynajmniej w kontekście używania przekleństw przez kobiety. Bo przecież dziewczynie nie wypada być wulgarną. Fiuty, kutasy i kurwy w co drugiej linijce? Oburzające. No tak, bo kiedy Kaz Bałagane – albo jakikolwiek inny, popularny raper w Polsce – snuje wyuzdany, hustlerski storytelling, to wszystko jest na miejscu.

Jęki zawodu i kropienie wodą święconą zaczynają się w momencie, gdy do głosu dochodzi kobieta. I nie jest żadnym zaskoczeniem, że większość opinii w internecie wyrażają zaniepokojeni mężczyźni. Konkretne przykłady? Że szkodliwe społecznie, że asłuchalne i że wstyd pisać takie teksty, a kobiety nie potrafią w rap. Albo że straszne gówno. I weź tu wejdź w jakąkolwiek polemikę. Naród przemówił – i jak się okazuje - Polska wciąż niegotowa.

Na szczęście pojawiło się też sporo pozytywnych reakcji. Brazil zebrała propsy za odważny statement, a porównania do Nicki Minaj, Cardi B czy cupcakKe są całkowicie uzasadnione. Przecież, odkładając na bok lirykę, Big Mommy to pełnokrwisty, wkręcający się w łeb banger. Nabuzowane delivery Oliwki; solidnie wyprodukowany, wysokoenergetyczny bit Pedra i Francisa; spore repeat value, głównie ze względu na krótki czas trwania i jednoczesną intensywność doznań. Do tego umiejętność raperki do dostarczania soczystych one-linerów. Siadła na fiuta zrobiła dubstep na nim lub ustawiam się tylko ze słodkimi patusami? Jest to na swój sposób ikoniczne.

No dobra, to gdzie tkwi problem? Oliwce Brazil zdarza się przeszarżować. Na przykład w body-/slut-shamingowych linijkach: XS stanik, weź bitch, weź zamilcz oraz eskortki to chude szmaty, a ich suty jak salami. Skoro mówimy o ruchu body-positive to musimy pamiętać, że powinien działać w obydwie strony. Trzeba unikać ślepej uliczki zwanej podwójnymi standardami.

Generalnie, tekst Big Mommy nie notuje najwyższych writerskich lotów. Inna sprawa, że w przypadku rozrywkowego numeru nie jest to rzecz niezbędna. Często przytaczane jest porównanie do amerykańskiej sceny, gdzie przez różnice językowe – nawet jeśli ktoś jest obeznany z angielskim – nie zwracamy aż takiej uwagi na pewne sformułowania czy nagromadzenie wulgaryzmów. Normalną rzeczą jest, że jeśli ktoś nawija w naszym ojczystym języku, odbieramy to w zupełnie inny sposób.

Czy pomimo popełnionych błędów odważny przekaz Big Mommy trafia do mnie bardziej niż np. kreowana na neoliberalny hymn Patoreakcja? Poniekąd tak. Czy Oliwka Brazil nie ustrzegła się błędów i potknięć? Nie ustrzegła się. Czy cieszę się, że w Polsce dziewczyna nagrywa skrajnie wulgarny; przepełniony braggą; frywolny nasty rap? Oczywiście. Czy w tej materii jest jeszcze sporo do dopracowania? Również muszę odpowiedzieć twierdząco.

3
Klementyna Szczuka

Czy będąc dziewczyną, można zrobić lepszy wjazd na scenę niż takim numerem, jak Big Mommy? Oliwka Brazil, protegowana Smolastego, z miejsca objawiła się jako przyszła królowa polskiego rapu. Padły porównania do Nicki Minaj, jej największej idolki, albo Megan Thee Stallion. O tym, czy są one na wyrost, czy nie, jeszcze się przekonamy. Ale młoda raperka wydaje się mieć to, co jest potrzebne, aby się wybić: charyzmę, wielką pewność siebie, niewyparzony język i seksapil. Prowokuje, a my zadajemy sobie pytania o granice przyzwoitości.

Słowem wstępu, najpierw Brazil dograła się do Playboya, numeru z ostatniego albumu Smolastego. Później wspólnie ze Smołą, Pedrem i Francisem zrobili singiel Oh Daddy, gdzie Oliwka zaserwowała świetną, mocną zwrotkę. Wielu zaskoczyła jej bezkompromisowość i ostra nawijka o seksie. Ale ten kawałek był jedynie rozgrzewką przed tym, co usłyszeliśmy w zeszły piątek. Parafrazując to, co powiedziała na antenie newonce.radio w audycji Girls In Da Hood: jeśli Oh Daddy było dla was za mocne, lepiej pomódlcie się przed odsłuchem Big Mommy.

Obok debiutanckiego singla Brazil trudno przejść obojętnie. Nie chodzi już nawet o wulgarność, bo z nią nie powinniśmy mieć problemu. Oliwka nie jest pierwszą dziewczyną na scenie, która w ten sposób podchodzi do tematu. Chodzi o body-shaming – wersy takie jak XS stanik, weź bitch, weź zamilcz. Albo eskortki to chude szmaty, a ich suty jak salami. Te linijki nie są fajne. Ale są też wyrazem złości; są emancypacyjne, choć, niestety, toksyczne. Z drugiej strony Kaz Bałagane rapujący w Trendetterze Małe suty, ciemne, a u twojej pepperoni, nie spotyka się z taką krytyką… Podobne teksty można usprawiedliwić – licentia poetica. No to można czy nie?

Zostawiając jednak kwestie poprawności i ogłady (tej Oliwka prawdopodobnie jeszcze nabierze, ma przecież dopiero 19 lat), numery Brazil zwyczajnie bujają. Jeżeli mówimy o przyszłości kobiecego rapu, musimy wypatrywać postaci tak silnych, jak ona. Czy wszyscy zwrócilibyśmy uwagę na grzeczną dziewczynę? Czy jej twórczość byłaby równie komentowana? Czy poświęcilibyśmy jej podobny artykuł? A przecież o to, przynajmniej nam, dziewczynom, chodzi.

4
Cyryl Rozwadowski

Nie będę ukrywał, że moje pierwsze kontakty z Big Mommy zaowocowały pozytywnym szokiem. Jest mocno, szybko, wulgarnie i z dozą szaleństwa, które ceniłem sobie w naładowanych erosem, ale i konstruktywnym wkurwem trackach Cardi, Megan czy Young Thuga. Bit, na którym nawija Oliwka, spełnia swoje zadanie, ale jest generyczny do granic możliwości. Jej delivery - ogniste oraz sprawnie i naturalnie uwydatniające one-linery i punche - to dobra wróżba na przyszłość. Bo Big Mommy to przede wszystkim rozrywkowy kawałek. I w tej funkcji sprawdza się naprawdę dobrze.

Ale każdy kolejny odsłuch i stopniowe trawienie sekwencji następujących po sobie linijek przynosiło mi kolejne refleksje. Bo to, co najpierw jawiło się jako seks-pozytywny, ciało-pozytywny i generalnie emancypacyjny przekaz, raczej nim nie jest. Wychwalaniu kształtów towarzyszy dissowanie chudych ciał. Slut-shaming i piętnowanie pracy seksualnej także gryzą się z aurą odwagi w przełamywaniu konwenansów, którą można było początkowo poczuć. Oliwka Brazil w swoich wersach reprezentuje bowiem stricte męski punkt widzenia na rolę kobiet. Jej exposé jest przesiąknięte utartymi schematami od lat prezentowanymi przez kolesi w rapie. Co więcej, Oliwka sama sieje nienawiść do innych dziewczyn. I to wydaje się komponentem zwyczajnie niepotrzebnym, zarówno w dyskursie publicznym, jak i popkulturze jako takiej.

Cieszę się, że jest ferment. Że gdy ten kawałek stanie się hitem TikToka, to obudzą się słabo poinformowani obrońcy moralności zgorszeni wielokrotnym użyciem słowa fiut. Cieszę się, że właśnie objawiła się na polskiej scenie raperka, która z pewnością jest szalenie odważna. Choć przez chwilę zbliżamy się do tego, by w naszym kraju pojawiła się postać będąca ekwiwalentem cupcakKe (która, jak słusznie zauważył mój kumpel, swój wkurw kieruje wyłącznie w stronę kolesi i nie obraża innych kobiet). Martwić może to, że mizoginia jest aprobowana przez kobietę pod pozorem emancypacyjnego przekazu. Ale ostatecznie, z perspektywy obserwatora, jaram się tym, że o takich rzeczach możemy faktycznie rozmawiać.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.