Głośny krach na rynku kryptowalut. Czarny okres dla Bitcoina trwa - co dalej?

Zobacz również:Zamieszanie z NFT. Wielka spekulacja, zagrożenie dla środowiska czy przyszłość cyfrowej sztuki?
Cryptocurrency
fot. Chesnot/Getty Images

Kryptowaluty to wciąż niestabilny, podatny na duże wahania rynek. Często wystarczy jeden tweet jakiegoś celebryty lub niespodziewany ruch ze strony grupy inwestorów. Krótka jest droga od skrajnej radości do załamania nerwowego.

W ciągu jednego dnia sytuacja może zmienić się diametralnie. Albo podskoczyć niesamowicie do góry, albo zanotować koszący lot w dół. Doskonale pamiętamy, kiedy Elon Musk propsował na Twitterze Dogecoina. To wystarczyło, aby waluta wyraźnie zyskała na wartości. Chwilę później Tesla wycofała się z przyjmowania płatności w BTC. I to również miało istotny wpływ na kondycję waluty.

Jako że w naturze równowaga musi być zachowana - po hossie przyszła w końcu bessa. Wystarczył zdecydowany ruch ze strony Chin, aby w ciągu jednej doby wartość Bitcoina spadła z ponad 40 tys. dolarów do 30 tys. Niedługo później kwota nieco się podniosła i - póki co - ustabilizowała na poziomie 39 tys. To oczywiście perspektywa kilku dni. W porównaniu z początkiem maja, kiedy Bitcoin dobił do prawie 60 tys. dolarów, robi to spore wrażenie. To też pierwszy spadek poniżej czterdziestki od lutego. Znajdujące się na pędzącym hype wagonie Ethereum osiągnęło w tym czasie wartość ponad 4 tysięcy dolarów. Przy obecnych wahaniach w okolicy $2 tys. jest to faktycznie spora różnica. Z kolei Dogecoin stracił około 26% procent. Czarny tydzień dla spekulantów? Zapytaliśmy o zdanie Artura Kurasińskiego, specjalistę w zakresie nowych technologii.

Jeśli chodzi o dokładną próbę przewidzenia, jak to się potoczy - poddaję się. Uważam jednak, że nastąpi odbicie, a cena kryptowalut zanotuje wzrost. Dlatego, że ludzie nie działają racjonalnie. Chcą wierzyć, że kryptowaluty będą wyłącznie rosły. Spadki miały miejsce również w poprzednich latach, więc inwestorzy są do tego przyzwyczajeni - komentuje Kurasiński.

Co spowodowało tak znaczący spadek? Chodzi się o decyzję Chińczyków, której pokłosiem było niemałe zamieszanie na rynku. Trzy organizacje z Państwa Środka oficjalnie zakazały instytucjom finansowym używania kryptowalut. Decyzję podjęły National Internet Finance Association of China, China Banking Association oraz Payment and Clearing Association of China. Kurasiński ma na ten temat bardzo konkretne zdanie. Chiny to autorytarne państwo, komunistyczny reżim, który wymusi na obywatelach odpowiednie działania. Kryptowaluty bardzo szybko znajdą się pod kontrolą. Staną się częścią systemu finansowego, ale będą skrupulatnie regulowane. Cieszę się z tej decyzji, bo skończy się “Dziki Zachód”. Kryptowaluty przestaną mieć posmak fetyszu.

Tąpnięcia w Chinach to początek, bo do działań przygotowują się Unia Europejska i Stany Zjednoczone. Administracja Bidena zapowiedziała, że zamierza zmienić prawo związane z kryptowalutami. Państwa dostrzegają, że nie służą gospodarce. Ludzie nie odprowadzają podatków, mają większe pokusy inwestowania w coś, co jest spekulacją. A jeśli ktoś twierdzi, że Bitcoin jest zdecentralizowany i nikt nie ma nad nim władzy, to niech wejdzie na Twittera Elona Muska. 55 mln followersów jest poddawanych jego “widzimisię”. Jedna osoba manipuluje rynkiem wielu kryptowalut, co zresztą udowodniły ostatnie tygodnie.

Chińskim bankom i instytucjom finansowym zabroniono korzystania z Bitcoinów, Ethereum czy innych opartych na blockchainie pieniężnych technologii. Nie mogą handlować, inwestować czy rozliczać czegokolwiek za ich pomocą. Powodem ochrona prawdziwego rynku przed spekulacjami i potencjalnym kryzysem. To kolejny w ostatnim czasie - po zdecydowanym ruchu Tesli - cios w kryptowaluty. Co nie oznacza, że inwestorzy hurtowo odwracają się od ich kupowania.

Nie wiem, czy to legło u podstaw decyzji Muska, żeby zatrzymać proces, który sam zapoczątkował. Mam na myśli zakup Tesli za pośrednictwem Bitcoinów. Działa chaotycznie, a jego irracjonalne decyzje są tak oderwane od rzeczywistości, że nie mam podstaw, aby sądzić, że jest osobą, która myśli logicznie. Mówię to całkowicie poważnie. - dodaje Kurasiński.

Sytuacja z Chinami pokazuje tylko, jak niepewnym i absorbującym tąpnięcia rynkiem są kryptowaluty. Tego rodzaju inwestycje wciąż są obarczone dużym ryzykiem. W niedługim okresie czasu można zbić szybką fortunę, jak i skutecznie wyczyścić oszczędności do zera. Dlaczego tak łatwo przekonać się do inwestycji, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości?

Tłumaczę to sobie następująco. Żyjemy w czasach, w których bardzo dużo rzeczy uległo digitalizacji. Pokłosiem kryzysu z 2008 roku jest utrata zaufania do banków centralnych i systemu finansowego. Ludzie zostali pozbawieni oszczędności życia, a administracja Baracka Obamy dokonała baile-outu i nagrodziła pracowników największych instytucji, które doprowadziły do krachu na całym świecie. Potem było Occupy Wall Street i parę innych ruchów, które powstały na kanwie lewicowego antykapitalizmu. Zanikła wiara w to, że pieniądze na koncie są realne. Kryptowaluty to anarchistyczny pomysł na budowanie - w kontrze do istniejącego porządku - bogactwa. To modne, o tym się mówi, jest kuszenie wielkim zyskiem. Ja się nie dziwię, że ludzie ulegają pokusie. Współcześnie nie uważamy pieniędzy za materialną rzecz, nie myślimy jak o realnych pieniądzach, przez co transakcje przychodzą z większą łatwością. Efekt jest taki, że inwestowanie w kryptowaluty przybrało formę gry. To zakład z rzeczywistością, że teraz my osiągniemy sukces. Chcemy wierzyć, że będziemy bogaci.

Dodajmy do tego nieustającą krytykę ze strony organizacji, aktywistów i naukowców zajmujących się katastrofą klimatyczną. Z drugiej strony waluty oparte na blockchainie mają sporą rzeszę zwolenników. Ciekawej argumentacji możecie posłuchać w podcaście Lexa Fridmana, którego fragment pojawił się wyżej. Jedno jest pewne: to zarazem gorący, jak i niestabilny czas dla krypto. I tak prawdopodobnie będzie wyglądać niedaleka przyszłość.

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.