Śmiałek wpisujący się ze swoją historią w długą tradycję dziwnych florydzkich zdarzeń nie będzie miał ani przyjemnego Sylwestra, ani początku 2020 roku.
Ostatni kwartał 2019 przyniósł nam kilka kuriozalnych doniesień z Florydy, o których wprost musieliśmy napisać, więc pora na małą rekapitulację.
Najpierw niejaki Randall Williams wpadł na genialny pomysł polegający na uszkodzeniu hamulców w 140 hulajnogach elektrycznych, potem dwóch śmiałków próbowało władować procenty w znalezionego przy drodze aligatora, a na dokładkę inny najpierw przedawkował metamfetaminę i został zjedzony przez kolejnego ze wspomnianych gadów.
Dziś do tej kolekcji ludzi (niekoniecznie) pozytywnie zakręconych musimy dodać Kevina Gainesa Jr., który przez jakiś czas całkiem zręcznie ukrywał się przed policją. Jego pech polegał jednak na tym, że za bardzo chciał pokazywać swoje życie na Insta. Po tym, jak jego auto zostało zauważone w mieście DeLand, funkcjonariusze podłączyli się do profilowego live'a, by zyskać pewność, że jest w swoim domu. Gdy później otoczyli posesję i skierowali światło na jego okno, ten szybko zakończył transmisję.
To rzecz jasna go zdemaskowało. W trakcie przeszukania odnaleziono aż cztery różne bronie (z czego jedna była ukryta pod samym autem), a Gaines miał już trochę rzeczy na sumieniu – m.in. unikanie wymiaru sprawiedliwości, jazdę z zawieszonym lub cofniętym prawkiem oraz strzelanie na wrotkarni, podczas którego ucierpiała jedna osoba. W tym przypadku szykuje się naprawdę ciekawy, okrągły 2020.
