Nie trzeba było długo czekać na następcę Certified Lover Boy. Zaledwie dziewięć i pół miesiąca po tamtej premierze otrzymaliśmy Honestly, Nevermind.
Czternaście utworów i tylko jeden z gościnnym featem; w zamykającej płytę kompozycji Jimmy Cook's udzielił się 21 Savage. Produkcja wykonawcza? Drake, 40, Oliver El-Khatib, Noel Cadastre i Black Coffee. Drizzy milczał jak grób, album zajawił dopiero wczoraj wieczorem na instagramie, a dziś, w swojej audycji Table For One na SiriusXM puszczał zawarte na nim kawałki.
Wśród fanów krążyły plotki, jakoby Drake miał wypuścić także mixtape Summer 22 z gościnnym udziałem m.in. Rich The Kida czy Lil Yachty'ego. Na ten moment to rzekome wydawnictwo nie ujrzało światła dziennego.
Obiegowa opinia po Dondzie i Certified Lover Boy brzmi: czas Kanye'ego i Drake'a się kończy. Nie marketingowo - jeden i drugi wykręca imponujące wyniki. Za to czuć, że pewna formułą się wyczerpała. CLB nie jest nowatorskim projektem – takim, jakim było Take Care, Nothing Was the Same czy właśnie More Life. Zamiast wnosić do rapu coś nowego, korzysta ze znanych, emblematycznych dla Drake'a patentów. Ten brak większych innowacji nie wpływa na jakość projektu na tyle, żeby całkowicie go przekreślić. Ale nie da się ukryć, że monumentalna całość (86 minut, 21 utworów) nuży – pisaliśmy we wrześniu zeszłego roku, chwilę po premierze Certified Lover Boy, którego recenzje były generalnie chłodniejsze niż w przypadku poprzednich wydawnictw Kanadyjczyka. Jak będzie w przypadku Honestly, Nevermind? Spodziewajcie się recki od nas już niedługo, w formie pisanej bądź mówionej. A do tego czasu sprawdźcie też krótką historię tego, jak Drake stał się certified meme kingiem. Oraz nowiutkie, dziewięciominutowe wideo do singla Falling Back.

Komentarze 0