Najlepsi polscy piłkarze bez pucharu. Na liście legendy i aktualni kadrowicze

Zobacz również:Z NOGĄ W GŁOWIE. Jerzy Brzęczek – jedyny naprawdę niekochany w reprezentacji
AndrzejSzarmach.jpg
Benefisowy mecz Andrzeja Szarmacha rozegrany, kiedy miał niespełna 47 lat. Karierę zakończył osiem lat wcześniej. | FOT WLODZIMIERZ SIERAKOWSKI

Każde dziecko wyobrażające sobie zostanie piłkarzem ma przed oczami ten magiczny moment wznoszenia pucharu. Można mieć barwną karierę, być na ustach całego kraju, zagrać kilkadziesiąt razy w kadrze, a jednak się go nie doczekać. Stworzyliśmy listę zawodników, którzy nie mieli (albo jeszcze nie mieli) tej przyjemności.

Zawsze dziwiło mnie z jak wielką ekscytacją wiąże się dla niektórych zawodników gra o Puchar Polski. Słyszałem od piłkarzy Arki Gdynia albo Jagiellonii Białystok, że to mogą być najważniejsze spotkania życia. Bo zwyczajnie taka okazja na świętowanie i zdobycie trofeum może się już nie powtórzyć. Rzeczywiście nie każdy jest Robertem Lewandowskim i kolekcjonuje statuetki seryjnie, więc dla wielu graczy rywalizacja o krajowy puchar czy Puchar Ligi była sporym przeżyciem. Oto zawodnicy, którzy mimo wielu wspaniałych momentów, nie zdobyli żadnego trofeum klubowego w profesjonalnej karierze.

1
Andrzej Szarmach

Wybitny reprezentant Polski z 61 występami i 32 golami dla drużyny narodowej. Jego kariera przepełniona była sukcesami: mówimy o dwukrotnym brązowym medaliście mundialu, srebrnym medaliście igrzysk olimpijskich, ba, królu strzelców tego turnieju. Mimo wspaniałej kariery, której wielu może mu zazdrościć, Andrzej Szarmach nigdy nie był pierwszy ze swoją drużyną. Z Górnikiem Zabrze został wicemistrzem Polski, a ze Stalą Mielec zajął trzecie miejsce. Z Auxerre we Francji również odbierał brązowe medale. Dwukrotnie został najlepszym obcokrajowcem Ligue 1, w Auxerre wybierali go jedenastki wszech czasów, w Montrealu z 6 golami świat patrzył na niego jako na najlepszego strzelca igrzysk. Ale skończyło się na nagrodach indywidualnych oraz odbieraniu medali – srebrnych i brązowych. Nigdy nie przyszło mu zdobyć mistrzostwa ani wygrać krajowego pucharu. Jako trener podobnie, chociaż dwukrotnie awansował do Ligue 2 z Châteauroux oraz Clermont Foot.

2
Piotr Zieliński

Pięćdziesiątka w kadrze przekroczona niezwykle szybko, ale 26-latek nadal czeka na pierwszy wielki sukces. Przed nim zapewne jeszcze dekada gry w piłkę, więc nie ma co specjalnie przywiązywać się do obecności w tym rankingu. Sprawdzaliśmy jednak zawodników z największą liczbą meczów w reprezentacji. Jak dotąd najbliżej sukcesu był z Napoli w 2018 roku. Wtedy zgromadzili aż 91 punktów w Serie A, ale to nie wystarczyło do mistrzostwa Italii. Juventus zdobył cztery punkty więcej. Zieliński dwa razy z rzędu kończył ligę włoską jako wicemistrz, zajął też trzecie miejsce z Napoli. Poważną szansę na pierwszy puchar w profesjonalnej karierze miał w tym sezonie. W zasadzie szykował się do rewanżu z Interem Mediolan w półfinale Coppa Italia, kiedy rozgrywki niemalże na całym świecie zostały zawieszone. Większość kadrowiczów odnosiła jakieś sukcesy w Polsce, a on wyjechał jeszcze jako nastolatek. Wiele gry przed nim, więc wierzymy, że przyjdzie czas na puchary. Tym bardziej, że Zieliński najlepsze lata ma dopiero przed sobą.

3
Arkadiusz Milik

Identyczna historia jak z Piotrem Zielińskim: szybki wyjazd zagranicę jako nastolatek, przez co nie miał jeszcze okazji świętowania żadnego trofeum. Wielokrotnie był blisko. Z Ajaksem Amsterdam dwa razy został wicemistrzem Holandii w 2015 i 2016 roku. Ten pierwszy sezon skończył jako król strzelców Pucharu Holandii, mimo że odpadł już w 1/8 finału. Przewagę wypracował, zdobywając sześć bramek z piątoligowym Watergraafsmeer. We Włoszech również dwukrotnie został wicemistrzem. Najbliżej tytułu był w sezonie 2015/16, gdy zabrakło im dwóch punktów do PSV Eindhoven. Wtedy za 32 miliony euro został kupiony przez klub z Neapolu. 26-latek walkę o trofea ma jeszcze przed sobą.

4
Grzegorz Rasiak

Takiego Waldemara Prusika uratował Puchar Polski zdobyty ze Śląskiem Wrocław. Jacka Ziobera Puchar Ligi Francuskiej z Montpellier-Hérault. Grzegorz Rasiak jednak zakończył karierę bez trofeum. 37-krotny reprezentant Polski pojechał nawet na mundial w 2006 roku, gdzie zagrał przez moment z Kostaryką (2:1). Napastnikowi nie udało się zdobyć żadnego pucharu, choć przeszedł ciekawą podróż przez takie kluby jak Tottenham, Southampton czy Watford. W 2005 roku został najlepszym piłkarzem i królem strzelców turnieju im. Wojciecha Łobanowskiego, ale niestety... nie możemy tego zaliczyć nawet mimo zwycięstwa 3:2 z Izraelem w finale.

5
Roman Korynt

Zmarł dwa lata temu w wieku 88 lat. Jest legendą Lechii Gdańsk, w latach 1959 i 1960 został laureatem „Złotego Buta” w plebiscycie katowickiego Sportu na najlepszego polskiego piłkarza. W reprezentacji zagrał 34 razy, w tym 29 meczów w pełnym wymiarze czasowym. W Legii Warszawa pokazał swoje możliwości, a najlepsze lata spędził w Lechii. Z klubem z Trójmiasta zajął trzecie miejsce w lidze i dotarł do finału Pucharu Polski, gdzie zostali rozgromieni 0:5 przez jego byłą drużynę ze stolicy. Bywał kapitanem drużyny narodowej, został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi czy Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, lecz nie sięgnął po żaden puchar. Przynajmniej w futbolu... bo w boksie został mistrzem Wybrzeża w wagach lekkiej i półśredniej.

6
Adam Matysek

Solidny bramkarz, któremu nie udało się wyraźnie wzbogacić kariery żadnym pucharem. Przez lata grał w Śląsku Wrocław, później został dyrektorem sportowym klubu z Dolnego Śląska. W lidze niemieckiej występował w Bayerze Leverkusen czy Fortunie Köln, ale stamtąd też nie przywiózł żadnego sukcesu klubowego. W reprezentacji Polski rozegrał 34 spotkania, był w kadrze na mundial w Korei i Japonii w 2002 roku, ale jako jedyny zawodnik z 23-osobowej kadry nie wystąpił wtedy na mistrzostwach świata.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Uwielbia opowiadać o świecie przez pryzmat piłki. A już najlepiej tej grającej mu w duszy, czyli latynoskiej. Wyznaje, że rozmowy trzeba się uczyć. Pasjonat futbolu i entuzjasta życia – w tej kolejności, pamiętajcie.