Nigdy nie sądziliśmy, że porwie nas serial o… grze w szachy. A jednak!

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
gambit królowej.jpg
"Gambit Królowej" | Netflix

Gambit królowej to zaledwie 7 odcinków, ale za to jakich! A podobno nie ma nic nudniejszego od oglądania partii szachowych.

Nerdy ze zsuwającymi się z nosa okularami o wysokiej liczbie dioptrii, z koszulą w kratę zapiętą na ostatni guzik. To chyba najbardziej stereotypowe ukazanie szachistów. I na szczęście nie wpadli na nie (a może – nie wykorzystywali zbyt często) twórcy jednej z najlepszych serialowych premier ostatnich miesięcy.

Gambit królowej opiera się na historii miłości do królewskiej gry. William Hoberg, producent wykonawczy serialu, pracował w przeszłości nad filmem Szachowe dzieciństwo, gdzie poznał Bruce’a Pandolfiniego – mistrza szachów i redaktora magazynu Chess Life. I zaprosił go do współpracy nad Gambitem królowej. Okazało się, że Pandolfini był też zaangażowany w prace nad książką Waltera Tevisa, na podstawie której powstał scenariusz do serialu. Zbudowanie charakterów postaci stało się zatem dużo prostsze.

Pandolfini pomagał twórcom nie tylko w odpowiednim odwzorowaniu książki Tevisa, ale też w sportretowaniu dziesiątek partii szachowych, które pojawiły się w serialu. Nie robił tego sam – nad partiami czuwał także znajomy Pandolfiniego, Garri Kasparow, a to nazwisko musiało wam się obić o uszy, bo Rosjanin jest chyba najsłynniejszym szachistą świata.

No dobrze, a co z fabułą? Gambit królowej to osadzone w latach 60. story osieroconej w wieku 9 lat Beth Harmon. Bohaterka trafia do sierocińca, który serwuje swoim podopiecznym tabletki na uspokojenie. Jak nietrudno się domyślić – Beth szybko się od specyfiku uzależnia, co będzie prześladować ją przez całe życie. Ucieczką od problemów okazuje się pasja – gra w szachy, której nauczył ją woźny. Lwiej części serialu daleko do ckliwej historyjki, ponieważ główne skrzypce rzeczywiście grają tu szachy: obserwowanie początków, rozwoju, a później maestrii w grze Harmon. Ściśle emocjonalne dla odbiorcy elementy pojawiają się dopiero bliżej końca produkcji, kiedy pokazywane są sceny uczłowieczenia geniusza, którego to przecież nauczeni jesteśmy postrzegać w zupełnie nadludzkich kategoriach.

harmon.png
"Gambit królowej" | Netflix

Gambit królowej niewiele ma wspólnego z rzeczywistością – jedyną realną kwestią przedstawioną w produkcji są w zasadzie tylko szachy. Reszta to nieco fantasmagoryczne zobrazowanie rzeczywistości lat 60. XX wieku w Stanach. Harmon na przestrzeni serialu dąży do swojego największego zwycięstwa, jakim byłoby pokonanie rosyjskiego mistrza. Związek Radziecki został przedstawiony w zasadzie równie stereotypowo, jak Stany Zjednoczone: Beth jest instruowana, by nie wychodzić ze swojego hotelu podczas pobytu w Moskwie, nie pić alkoholu i informować jej rządowego opiekuna o wszystkich rozmowach, które przeprowadzi z Rosjanami. To jednak tylko konwencja, która przysłuży się później uwypukleniu emocjonującego finałowego pojedynku.

W rolę Beth wciela się Anya Taylor-Joy, którą możecie kojarzyć głównie z filmu Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii. Wypadła świetnie, mimo że… o szachach nie wiedziała wcześniej zupełnie nic. To jedna z tych rzeczy, z których jestem najbardziej dumna – mówiła. Wmówiłam sobie, że rzeczywiście jestem świetna w grze w szachy. I faktycznie, jest jak robot: zdystansowana, dążąca do celu tak, jakby jej życiem były kolejne ruchy na planszy. Co nie znaczy, że ten robot nie ma w sobie człowieczeństwa. Ale więcej nie zdradzamy.

Równie dobrze, choć już w sposób zdecydowanie mniej wyeksponowany, spisali się aktorzy drugoplanowi. Zagubiona matka zastępcza (Marielle Heller), uwodzicielski szachista i dziennikarz D.L. Townes (Jacob Fortune-Lloyd) i kolejny szachowy geniusz-indywidualista Benny Watts (Thomas Brodie-Sangster). No i oczywiście polski rodzynek w obsadzie – grający serialowe nemesis Beth, Vasily Borgova, Marcin Dorociński.

Marcin Dorociński
"Gambit Królowej" | Netflix

Budowanie suspensu przez szachy - tego jeszcze nie widzieliśmy, a przecież mamy tu nie mniej mocne backstory, czyli udaną historię podążania za pasją, nie zwracając większej uwagi na porażki czy ograniczenia. Krzepiące? Krzepiące. Coś czujemy, że Gambit królowej może być przyszłorocznym czarnym koniem Złotych Globów i Emmy.

Podziel się lub zapisz
Kamil Szufladowicz
Za radiowym mikrofonem w zasadzie od początku istnienia stacji, a do redakcji netu dołączył kilka miesięcy później. Z kolei z muzyką wszelaką za pan brat od dzieciaka.