Od niszowej platformy dla graczy po kreowanie milionowych społeczności - Discord to komunikator przyszłości

Zobacz również:Wyjaśniamy fenomen Among Us - gry bijącej rekordy popularności nie tylko wśród generacji Z
Discord
fot. materiały newonce

Zapomnijcie o Zoomie, Skype’ie czy innych Teamspeakach. Założony w 2015 roku Discord kręci obecnie zawrotne wyniki i z komunikatora przeznaczonego stricte dla graczy wyrasta na potentata w zawiązywaniu bliskich międzyludzkich społeczności.

Jak to możliwe? Gdybyśmy mieli na szybko wskazać główny powód popularności Discorda, którego założycielami są Jason Citron i Stanislav Vishnevskiy, byłaby to umiejętność budowania internetowych wspólnot w sprawny i kosztujący niewiele wysiłku sposób. Apka jest darmowa, cross-platformowa, przyjazna w użytkowaniu i raczej nikogo nie przytłoczy ani design, ani UX/UA. Tłumacząc na polski - korzystanie z tego komunikatora to czysta przyjemność. Potwierdzają to liczby, bo w ubiegłym roku ten program VoIP (Voice over Internet Protocol, czyli swoista telefonia internetowa) miał już 250 mln zarejestrowanych użytkowników i miesięcznie aktywnych 56 mln, a w 2020 liczba serwerów dobiła do prawie 7 mln, z kolei monthly active users powiększyli się o prawie 100% - jest ich teraz 100 mln. Na koniec jeszcze dochody: 2015 - $5 mln, szybki przeskok do 2019 - $70 mln, a w 2020 - $120 mln. Wartość firmy wynosi obecnie 3.5 miliarda dolarów. Robi wrażenie, prawda?

Skąd więc taki skok rozpoznawalności i wyniki przyprawiające o niemałe zawroty głowy? Wszystko zaczęło się od gamingu, którego macki rozpościerają się na wielu platformach do streamingowania - od YouTube poprzez Twitcha na Discordzie kończąc.

Niski próg wejścia

Pamiętam początki Discorda, pierwsze 2-3 lata, kiedy zacząłem korzystać dość regularnie z opcji audioczatów. Wieczorne szybkie partyjki z kumplami w CS GO, wyczerpujące rajdy w Path of Exile czy Diablo 3 oraz oczywiście wielokrotne przedłużki w Minecraftcie. Dzięki Discowi rozgrywka zyskiwała momentalne +15 do socjalizacji, +10 do beki z ziomkami i +20 do zespołowej kreatywności. Rachunek jest prosty - gdyby nie ta skromna apka, wieczory poświęcone ulubionym gierkom nie byłyby tak dobrze skonsumowane. Bo przecież poza skupieniem się na tym, co dzieje się na ekranie i wydawaniu szybkim komend, ustalaniu pracy zespołowej czy zachwycaniu się efektami naszego teamworku mogliśmy też rozmawiać o wszystkim innym.

I piszę to z perspektywy raczej niedzielnego gracza, bo w zasadzie o to się w całym tym discordowym zamieszaniu rozchodzi - jest to opcja VoIP dowieziona z myślą o zwykłych ludziach, okazyjnych gamerach, ale też po prostu tych, którzy chcą miło spędzić czas z często obcymi ludźmi - tutaj zawiązują się communities. Niski próg wejścia, prostota i łatwość użytkowania, brak obaw przed ostracyzmem czy otwartość innych na rozmowę i wymianę spostrzeżeń, opinii i wrażeń na wszelakie tematy. To stanowi nawiększą siłę Discorda, co zresztą znalazło swoje potwierdzenie w marcu 2020, kiedy marka zmieniła hasło z Chat for Gamers na Chat for Communities and Friends. Jak widać, nie bez powodu.

Potencjał społecznościowy wykorzystany

I tu sprawnie przeskakujemy do kwestii tworzenia się więzi społecznych pomiędzy randomowymi ludźmi trafiającymi na publiczne lub różnych rozmiarów prywatne kanały. Gry to nie jedyny wątek, któremu warto poświęcić uwagę, a spędzając czas na pokonywaniu kolejnych bossów czy zdobywaniu odznak, można też pogadać o bieżących sprawach, o życiu i pracy, wiecie, ziomalski, szczery real talk. Klasyczne połączenie przyjemnego z pożytecznym, win-win. Poza doświadczeniami z autopsji, bo wielokrotnie zdarzało mi się wbijać na Discorda popykać w gry, żeby skończyć na mega ciekawych rozmowach z przyjaciółmi, warto wrzucić coś o większej skali. Pierwsze, co przychodzi do głowy, to oczywiście bijąca rekordy popularności gra Among Us.

Trochę liczb? Spoko, żaden problem. O grze studia InnerSloth pisaliśmy szerzej w osobnym artykule, ale zerknijcie na powalające statsy. Liczba użytkowników na oficjalnym kanale wynosi ponad 800 tysięcy, a w chwili pisania tego tekstu aktywnych jest 40 tysięcy. Wpisując w discordową wyszukiwarkę hasło Among Us, wyskoczy wam kilkadziesiąt serwerów, z których spora część waha się od kilku do kilkuset tysięcy zarejestrowanych userów. Podobnie ma się sprawa z Fortinite'em czy Minecraftem. Jednym słowem - wow.

Ale jak już wspominałem, gry to nie wszystko, bo Discord stał się platformą stricte społecznościową, gdzie można trafić do czatów o najróżniejszej tematyce. Jeśli jaracie się memami, anime, filmami, shitpostingiem, muzyczką, gotowaniem czy technologią to na Discordzie znajdziecie prawdopodobnie kilkadziesiąt godnych uwagi kanałów w każdej z tych szufladek. A nie poruszyliśmy jeszcze wątku streamowania gameplayów przez gwiazdy pokroju PewDiePie’a. Poza tym, że dzieje się to w mikroskali, przykładowo - tylko jeden kumpel w paczce ma Cyberpunka i ogarnia transmisję dla pozostałych ziomków. Dzieje się w też skali globalnej i komercyjnej, gdzie popularnych graczy oglądają często dziesiątki tysięcy widzów.

Ciekawą rzecz powiedział mi też mój ziomek (pozdro Kuba!), który jest regularnym użytkownikiem Disca i zapytałem go o opinię w tym temacie: Kiedyś uważało się, że przyjaciele tworzą dla swoich potrzeb kanał na Discordzie, ale myślę, że teraz jest na odwrót: jakiś discordowy kanał jest zakładany i dopiero wokół niego ludzie znajdują nowych przyjaciół. Ten komunikator spełnia jednocześnie wiele różnych potrzeb młodych ludzi i jest integralną częścią ich życia. To działa na zasadzie symbiozy - onlajnowe społeczności żyją dzięki Discordowi, a Discord żyje dzięki onlajnowym społecznościom. Sprzyja temu na pewno sytuacja pandemiczna, mniejsza liczba okazji do kontaktów towarzyskich, a co za tym idzie - większa potrzeba interakcji i emocji, jakie wywołują w nas inni ludzie. Dzięki powstawaniu tych społeczności, użytkownicy mogą zawiązać naprawdę wartościowe znajomości, a niekiedy wręcz długoletnie przyjaźnie. Istny game-changer.

Żeby nie było tak idealnie - apka miała też gorsze epizody, np. z ekspansją ruchów neonazistowskich, rasistowskich i alt-right w 2017 roku, które na szczęście zostały szybko wyłapane i zbanowane. Wiadomo, internet to miejsce wysiewu przeróżnego elementu, na szczęście ekipa stojąca za komunikatorem szybko zainterweniowała i zaprowadziła porządek ze skrajnie prawicowymi ugrupowaniami.

Pełne zaufanie

Wielkim plusem Discorda jest też ciepły wizerunek - platforma, która nie szasta naszymi danymi na prawo i lewo, dba o bezpieczeństwo swoich użytkowników i nie wzbudza podejrzeń. A jak wiemy, w dobie nagminnego wyciągania personalnych informacji, handlowania nimi, wykorzystywania do celów marketingowych, i to często żerując na nieświadomych niczego ludziach, jest to prawdziwy diament. Zresztą, cała komunikacja, ich copywriting, podejście do usera, to wszystko powoduje, że chce się z tej aplikacji korzystać.

Discord
fot. materiały prasowe

2020 był przełomowym rokiem dla Discorda i w zasadzie nie widzimy żadnych przeszkód, żeby 2021 stanowił już pełną ekspansję tej wartościowej aplikacji i doprowadził do hegemonii wśród społecznych narzędzi VoIP, które będą super przydatne nie tylko w celach rozrywkowych, ale też społecznych - szczególnie mając na uwadze pandemiczną rzeczywistość. Kumaci ludzie, świetnie dopasowane rozwiązania technologiczne i wyluzowana, low-key komunikacja pokazują, że właśnie tego rodzaju podmioty będą w najbliższych latach ciągnąć ten digitalowy wózek do przodu.

Your place to talk - słyszymy się na Discordzie, elo!

Podziel się lub zapisz
Najbardziej jara go to, co odkrywcze i eksperymentalne, czy to w muzyce, czy w kinie, czy w gamingu. Redaktor newonce.net i prowadzący autorską audycję KOLEKCJE w newonce.radio.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.