Yelawolf we freestyle’u Bloody Sunday zaczepił Malone'a, który w odpowiedzi nazwał wariata z Alabamy lamusem. Jak na razie temperatura tego beefu to taka trochę Polska w marcu, ale liczymy, że coś się w końcu wydarzy.
Informowaliśmy ostatnio, że Yela przepuścił atak na kilku kolegów po fachu. Na celowniku znaleźli się Machine Gun Kelly, G-Eazy i Posty, w którego kierunku poleciały wersy:
Fuck it, fuck Post Malone, just because, let’s see if he answers back All that change, tits, and funk chill bill, and the cowboy boots and hats Damn Post, why can’t we be friends? Our clothes already match Poser, biter, appropriation thief, give a fuck how many records you sold.
Bardziej niż ostry diss, wersy przypominały dziecinne ciągnięcie koleżanki za warkocze, która nie chce zwrócić uwagi na zaloty kolegi z podstawówki. Malone jednak poczuł się urażony i napisał na Twitterze, że Yelawolf jest lamusem i nie będzie mu pomagał w promocji albumu.
Posty wrzucił również print screen, gdzie Yelawolf w komentarzach na IG jarał się możliwością kolaboracji z autorem Rockstar.
Zwr
E tam, Posty, nie tego się spodziewaliśmy - było wejść do studia, a nie klepać na Twitterze jak swego czasu nasz prezydent do Ruchadła Leśnego. Może G-Eazy i MGK staną do walki na bitewne utwory z Yelawolfem? Stay tuned.
