Przypominamy najgłośniejsze konflikty, w które wdał się Sentino

Zobacz również:2020 najgorszym rokiem ever? Dla tych polskich raperów, raperek i producentów jest wyjątkowo dobry
Sentino
fot. kadr z klipu "Broskis"/YouTube

Król Sentino jest jeden. Wielbicieli i przeciwników chilijsko-niemiecko-polskiego muzyka jest wielu. Sentino jak mało kto posiada niezwykły talent zarówno do klejenia przebojów, jak i prowokowania środowiska oraz bicia piany.

Cenimy Sentino za jego ponadprzeciętną muzykalność i umiejętność łączenia wielu gatunków w sensowny amalgamat. Południowoamerykańskie, reggaetonowe rytmy spotykają niemiecką, wyrachowaną nawijkę i słowiańskie pieniactwo. Jeśli dorzucimy do tego jedyny w swoim rodzaju, trójjęzyczny zasób słownictwa i często szalone językowe połączenia, otrzymamy rapera absolutnie niepowtarzalnego. Inna sprawa, że tego rodzaju opinie nie należą do najczęstszych, a Sentino ma swoich oddanych hejterów, którzy na porządku dziennym mieszają jego twórczość z błotem. I na co to komu?

Z jednej strony onieśmiela swoją szczerością, wrażliwością i dobrym warsztatem, z drugiej jego konszachty z Malikami tego świata i srogie kozaczenie mocno zastanawiają. Ale może właśnie tutaj leży klucz: w świecie niejednokrotnie żałosnych napinek i balonowych kłamstewek na potrzeby rapu, Sentino jest unikalny, wymagający bliższego przyjrzenia się, zjawiający w mało oczekiwanym momencie. A publiczność uwielbia postacie z fascynującą historią - tak pisał w artykule przybliżającym sylwetkę rapera Paweł Klimczak.

Ale Sentino to też memiczność, karykatura i regularne zaczepki, kończące się często niezręcznymi, męczącymi quasi-beefami. Dorzućmy aferę, w której raper kierował do swoich supporterów słowa: dojeżdżajcie te kur*wy, co tam coś piszą na mój temat. Za każdego, co dojechaliście i wyślecie mi zdjęcie jego z obitą mordą, wysyłam dwa tysiące złotych. Ręce opadają.

Poza tym regularnie pali za sobą mosty, czy to na niemieckim, czy na polskim podwórku. Wygląda na to, że karmienie się kolejnymi aferami i robienie wokół siebie szumu jest jego metodą na autopromocję. Artysta zwyczajnie pragnie wprowadzić w życie maksymę: Chciałem być szefem/I nigdy więcej zapierdalać/Machać moim wrogom świeżym cashem/I dziś siedzę se tu jak ten prezes.

Od premiery ostatniego, niemieckojęzycznego albumu Smile minął właśnie miesiąc, a w najbliższy piątek spodziewamy się nowego wydawnictwa zarapowanego w całości po polsku. Dlatego postanowiliśmy przybliżyć momenty, w którym Sentino zaszedł za skórę - ze wzajemnością - innym przedstawicielom rapowego środowiska.

Sentino

Sentino

1
DJ Decks
DJ Decks

Zanim Kaz Bałagane położył klasyczną już linijkę na jednym z mikstejpów didżeja współodpowiedzialnego za sukces Slums Attack, poznaniak w jasnych słowach wyraził swoje zdanie na temat Sentino i Malika Montany. DJ Decks w wywiadzie dla cgm.pl nazwał ich nieprawdziwymi raperkami. Nie żebyśmy jakoś specjalnie bronili kunsztu Diha czy Malika Montany, ale w tym przypadku najbardziej ucierpiał właśnie Sentino. Kto jak kto, ale Alvarez nie zasłużył na taki zarzut - typ bezsprzecznie umie nawijać.

2
Malik Montana
malik.jpg

Niegdyś wielcy przyjaciele, partnerzy biznesowi i towarzysze artystycznych wojaży, którzy obecnie nie darzą się największą sympatią. Sentino z hukiem wyleciał ze składu GM2L, a jego włodarze zwyczajnie rozczarowali się postawą twórcy Tatuażyka. Konflikt eskalował w pewnym momencie do niezłej rapowej telenoweli, a kiedy kurz opadł i napięcie nieco zmalało, Sebastian Alvarez prędko znalazł sobie kolejny cel ataków.

3
Step Records
Sentino

Kiedy w 2016 roku Sentino popełnił swój największy i najbardziej rozpoznawalny hit, nikt nie spodziewał się, że wejdzie w konflikt z włodarzami Step Records. Tatuażyk był przez moment na ustach wszystkich, a obstawiamy, że wielu nadal zna tekst tego letniaka na pamięć. Inna sprawa, jak wielu mierzi ten numer, bo przecież to nie jest hip-hop. Tak czy inaczej, miesiąc miodowy Step Records i Alvareza szybko się skończył, a poszło oczywiście o hajs. Step zawiesił współpracę z Sentino, który jest winny labelowi dziesiątki tysięcy złotych, przez co nie może podejmować działań z żadną dużą wytwórnią.

4
Paluch
Paluch
fot. @bartekm__

Mając na uwadze natłok wydarzeń, jakimi jesteśmy codziennie zasypywani, beef z Paluchem wydaje się rapową prehistorią. W 2015 roku doszło do spięcia pomiędzy Sentino a kolejnym poznaniakiem. Poszło o oskarżenia względem polsko-niemieckiego rapera, którego Paluch nazwał kserem Booby i szybko sprowadził do parteru, mówiąc, że żadnego skoku na hajs nie będzie. Całe nieporozumienie zostało jednak szybko wyjaśnione, chociaż w przypadku wyskoków Alvareza to nigdy nie wiadomo.

5
Kaz Bałagane
Kaz Bałagane
fot. materiały prasowe

2018 rok, szósta odsłona Mixtape’u DJ Decksa i słynne wersy Bedogie: Kurwa nie pytaj kiedy nagram z balasami bangera/Psia końcówo, jak możesz słuchać rapu frajera?/W twoim urojonym świecie ziomek/To ty z brudasami możesz napierdalać Warhammera. Diss skierowany oczywiście w stronę wojowniczego Sentino, którego Bałagane oskarżył o naciąganie ludzi na pengę i palenie za sobą mostów, a do tego zadrwił z wątpliwych konszachtów z organami prawa. Błyskawicznie odpowiedział mu autor Algaciras: Mam wyjebane na tego Kaza całego, bo dla mnie to jest obszczymur pierdolony i przydupas, który faktycznie bardzo dużo zyskał na naszej współpracy.

W tym przypadku wyjątkowo szkoda, że sytuacja wymknęła się spod kontroli, bo obaj raperzy niegdyś ochoczo ze sobą współpracowali i nie ukrywamy, że chętnie ujrzelibyśmy jeszcze kiedyś efekty ich owocnego collabo.

6
Sobota
Sobota.jpg
https://youtu.be/LEKsskMnSIs

Sytuacja bardzo niezręczna i zakrawająca o najgorsze rejony serwisów plotkarskich. Napięcie pomiędzy Sentino a Sobotą i Jongmenem to rapowy kabaret, któremu poświęcone zostało zbyt wiele czasu i energii. Domniemane konszachty z policją, oskarżenia o pseudo-gangsterkę, i tak dalej, i tak dalej. Ziew.

7
Quebonafide
Quebonafide
fot. Dagmara Szewczuk

Sprawa o tyle dziwna, że Sentino pojawił się na ubiegłorocznym albumie Quebo - Romantic Psycho - i wszystko wskazywało na to, że panowie są w jak najlepszych relacjach. Wzajemny szacunek do artystycznych dokonań oraz kumacja na poziomie preferowanego brzmienia i podejścia do muzyki. Ale nie! Alvarez nie byłby sobą, gdyby był inny i po prostu musiał zaatakować head honcho QueQuality. Bez zaskoczeń: tu również poszło o pieniądze, których Quebonafide miał zwyczajnie poskąpić.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.