Simpsonowie muszą odejść? Po 30 latach słynna animacja jest cieniem własnej wielkości

simpsons cover.jpg

Upadek Simpsonów to przykry widok, a 700 odcinek serii tylko ten smutek pogłębia.

Serial? Raczej ewenement w historii telewizji. 32 sezony (!) to liczba, która zawstydziłaby największe telenowele. Znaczenie i wpływ kreskówki o dysfunkcyjnej rodzinie ze Springfield jest omawiane od magazynów opinii po uniwersytety. Simpsonowie właśnie przekroczyli granicę 700 odcinków, ale powodów do świętowania mamy mało - nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu seria grzęźnie w stereotypizacji bohaterów i bohaterek, operuje coraz słabszą satyrą, a braki w humorze i jakości próbuje nadrobić gościnnym udziałem gwiazd. Oczywiście dla telewizji Fox decyzja o podtrzymywaniu przy życiu takiego zombie jest raczej naturalna, to wciąż bardzo popularna marka, podbudowana zabawkami, grami wideo i kultową ikonografią, którą można okleić dowolny produkt. Ale dla fanów i fanek Simpsonów przedłużająca się agonia serialu to widok przykry. Kreskówka Matta Groeninga miała absolutnie genialne lata (panuje względna zgoda, że najlepsze były sezony 3-8, ale praktycznie do dziesiątego skrzyli się błyskotliwością, której ze świecą szukać gdzie indziej), była jednym z najlepszych wcieleń klasowej komedii społecznej, świetną satyrą na tzw. zwykłą Amerykę, ale z pełnym zrozumieniem tego, że należący do dolnych stanów klasy średniej to grupa uciskana i spleciona w wiecznej walce z niesprawiedliwym systemem. Z czasem ostrze tej satyry tępiało, a Simpsonowie stali się cieniem własnej wielkości. Ba, można się nawet pokusić o stwierdzenie, że Homer czy Bart, których oglądamy na ekranie teraz, nie mają nic wspólnego z postaciami kochanymi przez miliony. Simpsonowie muszą odejść? Dla własnego dobra.

Decyzja o zakończeniu serialu z tak potężną historią i tak istotną obecnością w globalnej popkulturze nie będzie łatwa. Dla telewizji Fox raczej niewyobrażalna. Ale nawet sama ekipa pracująca przy Simpsonach wydaje się zmęczona. 700 odcinek nie był wielką celebracją, a kolejnym męczydłem, do tego świątecznym epizodem w środku marca (co można zrzucić na pandemię, ale zasadne jest pytanie, czy nie dało się tego pomysłu z choinką przesunąć na - uwaga, szalony pomysł - grudzień). Światy takich seriali, jak Simpsonowie opierają się na podtrzymywaniu statusu quo. Jeśli pojawia się jakaś zmiana, to jest raczej drobna i nienaruszająca tego, jak wygląda rzeczywistość postaci. I nie ma w tym nic złego, wyobrażacie sobie South Park, w którym nagle wszyscy się starzeją, idą do kolejnych klas, a całość zmienia się w linearny serial komediowo-obyczajowy? No właśnie. Nieruchomy, do bólu znajomy świat jest świetną ramą dla satyry i daje okazję do eksploracji naprawdę szalonych pomysłów. W końcu i tak wszystko wróci do normy.

mpsons 2.jpg

Ale coś zmieniać trzeba, choćby dla odświeżenia formuły. W Simpsonach było kilka rewolucji. Homer tracił pracę w elektrowni atomowej, potem ją odzyskiwał, cierpliwość Marge do męża była wystawiana na coraz większe próby (w obecnym, 32. sezonie, nawet wyrzuciła go z domu), a postaci drugoplanowe w rodzaju Moe miewały coraz wyraźniejsze 5 minut. Ale jeśli ktoś, kto ostatni raz widział Simpsonów dekadę temu, włączy serię teraz, będzie z grubsza wiedział o co chodzi. Tego rodzaju zabieg jest dobrym nośnikiem satyry, ale tylko jeśli satyra jest dobra. Jeśli jej ostrze stępia się coraz bardziej, jako widzowie i widzki mamy coraz mniej powodów, żeby do tego zastanego świata wracać. I właśnie to stało się z Simpsonami. Owszem, Homer nigdy nie był najostrzejszym ołówkiem w piórniku, ale nie był też kompletnym idiotą jak Peter Griffin z Family Guya. Lisa miała momenty zarozumiałości, ale była sumieniem rodziny i głosem rozsądku w nierzadko absolutnie szalonych sytuacjach, które spotykały jej rodzinę. Bart bywał krnąbrnym chuliganem, ale miał również bardziej wrażliwą stronę. Dzisiaj te postacie - i wiele innych z serialu - są sprowadzone do swoich wyolbrzymionych wad, które stały się ich jedynymi cechami charakteru. Empatia, z jaką Groening i sztab scenarzystów i scenarzystek budowali te postacie, wyparowała na rzecz czasami wręcz okrutnej bezwzględności i komediowej instrumentalizacji.

simpsons 1.jpg

Ucierpiały również treści. Simpsonowie nakłuwali balonik propagandy sukcesu, wskazywali na samobójcze zapędy kapitalizmu, pokazywali klasowe przepaści i piętnowali ludzkie wady w sposób, do którego można było łatwo odnieść się również poza amerykańskim kontekstem. Dzisiaj serial to część establishmentu, smutny pas transmisyjny treści miałkich, a czasem nawet reakcyjnych, sporadycznie wehikuł promocyjny dla innych dzieł kultury i rozrywki, kiedy wpadają znani goście. Pozbawiony celu statek-widmo, który dryfuje na coraz płytszych wodach zainteresowania.

Czy Simpsonowie są zbyt wielcy, żeby upaść? Być może, zresztą nie sądzę, że stacja Fox ma konkretny plan na zakończenie serialu, czy w ogóle o nim myśli - na razie do 2023 jest bezpieczny, z umową na dwa kolejne sezony. Ale dla własnego dobra Simpsonowie muszą soę skończyć. Zjadliwą satyrę społeczną przejęły - w dużo bardziej radykalnej formie - seriale takie, jak South Park. Absolutnie fenomenalną kreskówką o zmaganiach zubożałej, zwykłej amerykańskiej rodziny jest Bob’s Burgers, które z empatią i wyrozumiałością traktuje swoje główne postacie. Podobnie jak we wczesnych Simpsonach, rodzina Belcherów nie jest bogata, w jakimś stopniu dysfunkcyjna, ale klasowo świadoma do bólu - i jednocześnie bardzo się kocha. Nikt nie jest tam traktowany z okrucieństwem, a przeciwieństwa losu są narzędziem do cementowania ich więzi i komentarzem dla zmagań z niesprawiedliwą rzeczywistością (nie wspominając o wielu progresywnych treściach, które się przebijają tu i ówdzie). Kontrast z tym, jak Simpsonowie traktują np. Homera jest wręcz szokujący. Pisząc Simpsonowie muszą odejść nie czuję satysfakcji ani radości. Raczej smutek, że bezduszna maszyna telewizyjna bezustannie mieli najbardziej zasłużone tytuły, nawet jeśli zamiast ziaren został sam pył.

Podziel się lub zapisz
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.