„Test drugiej płyty” zdany? Recenzujemy nowy album Bersona

Zobacz również:Musical sci-fi. Kulisy trasy „Psycho Relations” Quebonafide (ROZMOWY)
Berson
materiały promocyjne

Od kiedy tylko Berson wyszedł z cienia Frostiego, wielkie nadzieje budzą jego kolejne ruchy. To całkowicie uzasadnione, zważywszy na łobuzerski charyzmat autora Berry'ego i wsparcie @atutowego, który może brać udział w przedsięwzięciach bardziej nośnych, ale w tej konfiguracji za każdym razem daje z wątroby.

To 1988 wspomniał mi na okoliczność laudacji dla Wilka WDZ, że Berson przyznał mu się do znacznie większego związku z Hemp Gru niż z Molestą, stanowiącą z jego perspektywy melodię odleglejszej przeszłości. Wyraźnie ten wpływ materializuje się, gdy reprezentant Spółki ZOO przynosi – zachrypniętym głosem osiedlowego zwierzaka – prosto z ulicy wieści. Pisze gdzieś między prawdą, a betonem (Sos). O tym, że wstać za późno to zawsze lepiej niż nie wstać wcale (Mig Mak – bardzo z jasnej strony) i o tym, że gdy jeszcze nie widać słońca, ciągle jest robota (Za Bary – bardzo z ciemniej strony). Ale, że od czasu Klucza nastąpiła naturalna ewolicja sceny, choćby na poziomie wyobraźni językowej czy rozbudowy wokabularza, raper z katalogu Def Jamu przynależy już do nowej szkoły stołecznej reporterki. Jak jeden z jej patronów – Kaz Bałagane czy Hałastra (obecna na tej płycie; obok Paluch i Hadesa). Bo przecież mogę nasuwać się pewne skojarzenia, jak na Berrym padają wersy typu Ze mną się nie błądzi/Ze mną się dochodzi/Póki co, idę na bulgogi i tteokbokki. Tym, co wyróżnia Bersona jest natomiast przywiązanie do drillów; do tych charakterystycznych basów i drum patternów, dostarczanych przez @atutowego

I niby coraz trudniej zaskoczyć w takiej stylistyce, ale najbardziej rozchwytywany producent na scenie radzi sobie z tym, sięgając – na przykład – po cudaczany sample z Bomfunk MCs; łaka maka fą (Nazario). Albo z reklamy McDonald's w innym przypadku (Mig Mak), dokonując przy okazji odświeżającego dla tego materiału przełamania poprzez wpuszczenie odrobiny światła. W kolejnym przełamaniu robi z kolei klasyczny, samplowany beat jakby z połowy pierwszej dekady lat dwutysięcznych; stylowo oscratchowany przez Phunk Ill’a (Rolki).

Najczęściej jednak koresponduje z minorową energią Bersona zostawiając przestrzeń na uliczną bajerkę czy epickie refreny; kunsztownie konstruując swoją muzykę i umiejętnie budując dramaturgię. Co to za superczujna, choć minimalna modyfikacja w beacie Tulipanów na wysokości 1:51? Co tam się wyczynia w warstwie rytmicznej KOMU ZALEŻY?!

Berson jawi się w tym wszystkim jako charakterny i bezpośredni narrator; trochę szelma, trochę zjarus, który kultywuje w tekstach własną codzienność, otoczenie i zasady. Podobnie, jak na debiutanckim Żelbeton Solo, świetnie się go słucha ze względu na pełnokrwiste delivery, jak również slang, który może przykuwać uwagę rapowych filologów.

Problem jest tylko taki, że choć napisał na piłkarskim patencie Nazario, porwał się na storytelling w Big Maku czy wyszedł ze strefy komfortu dając love song w Diamentach, nasuwa się częstokroć wrażenie wodolejstwa i braku konkretów. Może także przez to, że niezbyt wysoki jest na Berrym faktor zapamiętywalności poszczególnych zwrotek czy wersów. Dużo większa eksplozywność tych nagrań jest na poziomie jak niż co. Chyba zresztą nie pierwszy raz, jeśli chodzi o Berson.

Jak można przeczytać w informacji prasowej: „Berry” stanowi zamknięcie wydanej przez artystę trylogii. Na ścisły związek pomiędzy albumami wskazują m.in. ich okładki, z których każda kolejna przedstawia coraz bardziej zaawansowany proces pękania betonu i wylewania się z jego wnętrza zielonej magmy. Aż chciałoby się, żeby wraz tym procesem nastąpił też blow up dla Bersona. Choćby taki, jaki stał się udziałem – innego rapera współpracującego z @atutowym – Miłego ATZ przy Rollerze. Ale tutaj niezbędny byłby chyba boost treściowy i podobne urozmaicenie brzmieniowe jak w tamtym przypadku.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży do samego końca – swojego lub jej. Na antenie newonce.radio usłyszycie go w autorskiej audycji „The Fall”, ale też w "Bolesnych Porankach". Ma na koncie publikacje w m.in. „Machinie”, „Dzienniku”, „K Magu”,„Exklusivie” i na Onecie.
Komentarze 0