Jedna z najciekawszych historii kryminalnych opowiedziana w jednym z najnudniejszych dokumentów Netfliksa

Zobacz również:Adam Sandler, Kevin Garnett, The Weeknd i... świetne recenzje. Na ten netflixowy film czekamy jak źli
elisa lam.jpg

Nadal podtrzymujemy zdanie, że Netflix umie w trzymające w napięciu seriale true crimes. Ale tutaj - cytując klasyka - coś się popsuło i nie było słychać. Ta zagadkowa historia po prostu nie wybrzmiała z taką siłą, z jaką mogła.

Czekaliśmy na ten dokument jak źli, odświeżając przerażające nagranie z windy i analizując nietypowe zachowanie Elisy Lam. Okazało się jednak, że serial Na miejscu zbrodni: Zaginięcie w hotelu Cecil jest stworzony z myślą o tych, którzy nigdy nie słyszeli o tej tajemniczej śmierci.

Akcja dokumentu stworzonego przez Joe Berlingera, odpowiedzialnego także za Taśmy Teda Bundy’ego, rozkręca się powoli - stopniowo poznajemy historię hotelu położonego w samym centrum Los Angeles, który - oprócz lokalizacji - zachęcał turystów do zameldowania atrakcyjną ceną i eleganckim hallem. Tutaj czeka nas pierwsze zaskoczenie: Cecil? Wow, od czego mam zacząć? - mówi jeden z dawnych mieszkańców budynku. Stuletnia miejscówka, o której krążą miejskie legendy, delikatnie mówiąc, nie była najlepszym miejscem na wypoczynek - o czym przekonują się kolejni goście. Oprócz turystów stałymi bywalcami i najemcami flophouse’a byli ci, którzy nie mieli na kaucję albo nie przeszli weryfikacji potrzebnej do wynajęcia mieszkania - byli więźniowie, dilerzy, trafił się też seryjny zabójca, któremu został poświęcony inny netfliksowy true crime - Richard Ramirez. Hotel, owszem, znajduje się w ścisłym centrum, ale jednocześnie w jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic w całych Stanach Zjednoczonych - Skid Row, będącej ogromnym skupiskiem osób bezdomnych. Zresztą - o czym my tu mówimy, skoro w 10 lat urzędowania jednej z dyrektorek, w Cecilu życie straciło 80 gości. I nie chodzi tu o czasy starożytne, ale lata 2007-2017.

22-latka zameldowała się w hotelu Cecil nie wiedząc, że zaginięcia, samobójstwa, przedawkowania, napady i morderstwa mają tu miejsce zdecydowanie zbyt często. W 2013 roku Kanadyjka postanowiła samotnie zwiedzić Kalifornię, a swoimi doświadczeniami dzieliła się na Tumblrze. Poprzez pozostawiony przez nią cyfrowy ślad, śledczy byli w stanie poznać zarówno odwiedzane przez nią miejsca, jak i... zaburzenia psychiczne, z którymi się zmagała. W dokumencie pojawiają się wypowiedzi policjanta, koronera i psychologa. Nie ma natomiast ani jednej osoby, która znała dziewczynę.

Tu też pojawia się pierwszy problem, bo tragedia Elisy Lam jest rozciągnięta aż na czteroodcinkowy serial, ale nie dowiadujemy się za dużo na temat studentki z Kanady. Dokument opowiedziany jest z perspektywy pracowników hotelu, detektywów z wydziału zabójstw LAPD, lokalnych historyków oraz… internetowych śledczych, którzy - zafascynowani zagadką kryminalną - postanowili poszukać poszlak na własną rękę. Dosłownie. Winda, w której nagrano viralowe wideo, zostaje szturmem przejęta przez youtuberów starających się znaleźć odpowiedź na przedziwne zachowanie Elisy Lam. Mało? Wirtualna grupa prowadząca swoje dochodzenie w tej sprawie przedstawiona jest tutaj w roli ekspertów wypowiadających się na temat stanu psychicznego dziewczyny. Tyle, że ich najlepszym (i jedynym) źródłem informacji jest tumblrowy pamiętnik 22-latki.

Dlatego ten serial to tak naprawdę trzy historie: Elisy, hotelu i zwariowanych youtuberów.

Dorzućmy do tego przydługą tyradę na temat potencjalnych złych mocy, które opanowały hotel, garść teorii spiskowych i internetowe śledztwo, które na pewno nie przybliża policji do wskazania ewentualnego podejrzanego. I mamy to - przegadana historia, która na pewno nie powstała po to, żeby wyjaśnić tajemnicze okoliczności śmierci turystki.

Po co zatem powstała? Po to, żeby zwrócić uwagę na pewne mechanizmy rządzące światem, które - biorąc pod uwagę tę wstrząsającą sprawę - mogą zrobić wrażenie na widzach. To między innymi nierówności społeczne i niezaleczony przez USA problem permanentnej bezdomności, choroby psychiczne, które nadal są bagatelizowane czy to, że nakręcona w sieci spirala kłamstw i domysłów może zniszczyć życie przypadkowemu człowiekowi, który okaże się łatwym celem. Tylko dlatego, że wygląda i zachowuje się dziwnie, ale więcej nie zdradzamy.

Koniec końców dokument, który miał przybliżyć dziwaczne okoliczności śmierci Elisy Lam, to w rzeczywistości smutna historia zagubionej dziewczyny, mroków L.A. i dociekliwych internautów, którzy nie wiedzą, więc się wypowiedzą. Dzięki, ale nie to zamawialiśmy.

Podziel się lub zapisz
Jedyna dziewczyna w redakcji newonce.net i najmłodszy członek niuansowej ekipy. Pisze o modzie i serialach, ale nie stroni też od zagranicznego rapu.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.