Choć taka decyzja obsadowa – póki co – ma miejsce jedynie w sferze żartów i spekulacji, byłaby to wspaniała puenta historii Barbieheimera.
Korespondencyjny pojedynek ojca chrzestnego bomby atomowej i pierwszej damy uniwersum Mattel rozpalił na całego emocje kinomanów oraz memosferę, co ostatecznie przysłużyło się dziesiątej muzie, bo oba filmy zarobiły już 600 milionów dolarów na całym świecie. Z czego Barbie – 400 baniek...
A gdyby tak w przyszłości doszło do sensacyjnego przecięcia tych światów? Cień nadziei daje wypowiedź Cilliana Murphy'ego. Aktor, który całkiem niedawno zachęcał do podwójnego seansu w dniu premiery, został zapytany o to, czy przyjąłby rolę Kena w Barbie 2. I odpowiedział, że jak najbardziej. Let's read the script; let's have a conversation! Trzeba to oczywiście traktować z przymrużeniem oka, ale przecież nawet skromne cameo stanowiłoby epilog godny tej epopei, którą miłośnicy kina żyli przez ostatnie miesiące.
Jeden i drugi blockbuster – jakżeby inaczej – doczekał się już u nas recenzji.
Nowy film Grety Gerwig nawet potrójnej. Choć więc „Oppenheimer nie jest wolny od klasyki nolanowskich grzechów, a przy tym zaburzony na poziomie dynamiki w pierwszej cześci i pewnie odrobinę za długi, ma wszystko, żeby w przyszłości rozpatrywać go w kategoriach klasyki kina – pisaliśmy po seansie Nolana. Być może ta upraszczająca rzeczywistość narracja przeszłaby w 2009 roku, gdy w biurach Mattel rodził się pomysł, by zekranizować historię lalki Barbie. Tylko czy film, który można by wybaczyć wtedy, jest filmem, na który zasługujemy dziś? – pytała z kolei ostatnio Angelika Kucińska. Wcześniejszy dwugłos znajdziecie tu.
