119 koncertów na jednym festiwalu. A my wybieramy osiem, których na Great September nie można przegapić

Zobacz również:Musical sci-fi. Kulisy trasy „Psycho Relations” Quebonafide (ROZMOWY)
Aljas / mat. pras.
Aljas / mat. pras.

Może nie we wrześniu, ale i tak wszystko zapowiada się okazale. Great September – nowe wydarzenie na polskiej mapie festiwalowej ma szansę w konkretny sposób zakończyć tegoroczny sezon. A przy okazji otworzyć następny.

Bo taki jest właśnie cel tej imprezy. Festiwal powstały z inicjatywy Artura Rojka jest showcasem – platformą, na której mają się prezentować młode talenty, które mają ambicje, by niedługo zawojować największe festiwalowe sceny i streamingowe playlisty. W trzy dni będzie więc okazja, by wybierać z puli 119 koncertów.

Oprócz nazwisk dużego formatu – Bedoesa, Ralpha Kaminskiego, Błażeja Króla, Kacperczyków czy Korteza, usłyszymy także naszych faworytów, czyli chociażby Belmondziaka czy Szczyla. Ale jedziemy tam głównie po to, by poznać nowych artystów oraz artystki, którym będziemy kibicować w nadchodzącym roku. Występom będą towarzyszyć panele dyskusyjne. Na jednym z nich nasz człowiek – Marek Fall pogada z Solarem i Bartkiem Czarkowskim o sukcesie SGM Label i perspektywach na przyszłość.

Great September potrwa od 20 do 22 października w Łodzi i odbędzie się w kilkunastu różnych miejscach. Karnety na festiwal są już wyprzedane, ale nadal można kupić jednodniowe bilety na największą scenę festiwalu, na której zagrają headlinerzy wydarzenia. Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie, ale cenne typy macie też poniżej, bo to osiem nazw, które naszym zdaniem trzeba sprawdzić.

1
Aljas

Jeden z niewielu takich głosów na polskiej scenie. I nie chodzi tu wcale o barwę, a przekaz. Aljas jest dumną lesbijką i w swoich tekstach wywraca na głowę rapowe stereotypy dotyczące nawijki o mokrych cipkach. To muzyka konfrontacyjna i szorstka, choć osadzona w najróżniejszych uczuciach, także tych pozytywnych – ciężko się jednak dziwić, że w takim kraju jak nasz, codzienna egzystencja osoby niekochającej tak jak inni budzi w niej gniew.

2
asl33p

W swojej notce kuratorskiej, Great September słusznie zauważa, że muzyka asl33p ma w sobie sporo z ASMR. I jeśli przyjmiemy, że szept do czułego mikrofonu faktycznie sprawia, że możemy poczuć jakby ktoś niemal siedział przy naszych uszach, to muzykę młodego artysty faktycznie można tak zakwalifikować. Przede wszystkim jednak to bardzo sprawne i przekonujące alt-R&B, a dobrych reprezentantów tego gatunku w Polsce nie mamy przecież zbyt wielu.

3
Barto Katt

Barto to jeden z niewielu MC w Polsce, którzy serwują prawdziwy alternatywny hip-hop. Wychowany na katalogu Stones Throw raper robi swoje inaczej niż cała reszta sceny – począwszy od pokładów, na samej nawijce kończąc. Zeszłorocznego Yuppie katowaliśmy w redakcji do porzygu, a teraz na horyzoncie majaczą HVNCWOTY – wspólny projekt Barto Katta z Soulpetem. Czekamy jak pojebion i liczymy, że w Łodzi usłyszymy coś więcej z tego longplaya.

4
Ewa Sad

Jako członkini Sorji Morji, Ewa Sad tworzyła avantpopowe, intymne w charakterze, piosenkowe miniatury. Jej solowe wcielenie ma jednak inny charakter. Wokalistka korzysta z ogromu środków – elektronicznych i organicznych instrumentacji, śpiewu i niemal rapowej melorecytacji. Ta mieszanka przynosi najczęściej narkotyczne, halucynogenne efekty. Artystka, jak na razie, wydaje przede wszystkim pojedyncze single. Jej ewentualny album może być jedną z najciekawszych krajowych premier.

5
Gruzja

Ciekawego metalu na Great September będzie trochę. Sludge’owa Krzta i doomowy Wij to także składy warte sprawdzenia. Ale to Gruzja jest obecnie jednym z najciekawszych polskich zespołów operujących w ciemnym wymiarze. Bardziej niż tradycyjny zespół, przypomina kolektyw, w którym do głosu po kolei dochodzą różne inspiracje – tradycyjny black, metaliczny w brzmieniu post-punk czy dudniący crust. Powoli wyrasta nam z tego fenomen na skalę światową.

6
Jann

Sophisti-pop to gatunek rzadko u nas uprawiany. Czy dlatego, że jako narodowi brakuje nam subtelności? To oczywiście temat na inny artykuł. Jann stanowi jednak wyjątek od reguły i swoich utworach pokazuje ambicje na poziomie kompozytorskim i wykonawczym – w rezultacie rzucając rękawicę takim artystom jak Better Person czy Sean Nicholas Savage. Jego muzyka to rozmarzony, intymny i czuły pop, który prowadzi do innego, lepszego świata.

7
Miły ATZ

Czy pomimo doskonale przyjętego Rollera Atezeciok jest nadal underdogiem? Trudne pytanie. Niezależnie od statusu, Miły jest artystą, który nie idzie na skróty i stawia akcent na stricte muzycznej warstwie swojej twórczości – zawsze na topowych bitach i idealnie wyklepanymi wersami. Pozostaje więc sprawdzić jak materiał z jego ostatniego albumu sprawdza się na żywo.

8
sneaky jesus

Wrocławskie sneaky jesus często uznawane jest za zespół yassowy – kontynuujący drogę jednego z najciekawszych prądów w polskiej muzyce lat 90. Zawiłość kompozytorsko-wykonawcza sprawia jednak, że kwartet z dolnego śląska w żadnym wypadku nie można uważać za odtwórczy. Ich jazz, tak jak został zaprezentowany na świetnym albumie For Joseph Riddle, to muzyka pełna symultanicznej werwy i subtelności.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
W muzycznym świecie szuka ciekawych dźwięków, ale też wyróżniających się idei – niezależnie od gatunku. Bo najważniejszy jest dla niego ludzki aspekt sztuki. Zajmuje się także kulturą internetu i zajawkami, które można określić jako nerdowskie. Wcześniej jego teksty publikowały m.in. „Aktivist”, „K Mag”, Poptown czy „Art & Business”.
Komentarze 0