Pieniądze jutra. Dlaczego warto zacząć inwestować w kryptowaluty?

Zobacz również:Audius, czyli alternatywny Spotify. Poznajcie serwis, którym zarządzają... sami artyści
Digital Cryptocurrencies
fot. Yuriko Nakao/Getty Images

Rozpoczęła się trzecia dekada XXI wieku, a kryptowaluty nadal są tajemniczym i wzbudzającym kontrowersje tematem. Pomimo tego, że obecne od ponad dekady, dopiero teraz zyskują odpowiednio solidne rusztowanie.

Społeczeństwo – nie tylko to domyślnie internetowe – powoli oswaja się z cyfrowymi walutami opartymi na technologii blockchain. Ostatnie kilkanaście miesięcy wydaje się być przełomowymi, jeśli chodzi o podejście do kryptowalut. Mniej już niepewności, strachu przed nieznanym i podejrzliwości względem sieciowych zakamarków. Zdecydowanie więcej pozytywnych emocji: ekscytacji, zaciekawienia i pragmatycznego podejścia.

Ludzie coraz więcej czytają, słuchają, a najpopularniejsze kryptowaluty – Ethereum, Bitcoin, Litecoin czy Dogecoin – przebijają się do masowej świadomości. Co jakiś czas jesteśmy świadkami różnych afer i gorących dyskusji, które często mają na celu podbijanie lub obniżanie wartości danej waluty. A jeśli weźmie w tym udział np. Elon Musk, znany raper czy inny celebryta, to zasięgi takiego newsa stają się już mainstreamowe do granic możliwości.

I jasne, że część inwestorów, którzy są z kryptowalutami od samego początku – lub dołączyli w połowie ubiegłej dekady – traktuje te wszystkie rewelacje z przymrużeniem oka. Ale to artykuł skierowany do innej grupy odbiorców. Do tych, którzy dopiero niedawno zainteresowali się tematem wszelakich Bitcoinów czy innych non-fungible tokenów.

Spontaniczna inwestycja? Czemu nie

Po pierwsze – rynek kryptowalut jest bardzo podatny na spekulacje, tąpnięcia i ryzykowne zagrania. Jeśli decydować się na włożenie hajsu w cyfrowe monety, warto to solidnie przemyśleć. A jeśli podejmować decyzję na podstawie impulsu, to z pewnością nie należy wkładać w krypto całych oszczędności. Wszystko z chłodną głową.

Natomiast, jeśli zastanawiacie się, czy gra jest w ogóle warta świeczki, odpowiadamy – wszystko na to wskazuje. Kilka przydatnych statystyk? Wartość Bitcoina wynosiła w 2010 roku mniej niż $0,01. Dziewięć płyt Palucha później kręci się wokół $68,500. Analogicznie Ethereum: w 2015 roku warte niewiele więcej niż dolar, dzisiaj – ponad $3500. Ile znamy już historii, że kumpel kuzyna czy znajoma brata zainwestowali lata temu w Bitcoiny, ale w międzyczasie się ich pozbyli, bo zwyczajnie nie wierzyli w finansowy sukces. Cierpliwość to klucz do zwycięstwa.

Nie bez powodu ukuto terminy HODL oraz DYOR. Pierwszy z nich można rozwinąć do hold on for dear life, co w wolnym tłumaczeniu oznacza długoterminową inwestycję bez podejmowania nagłych decyzji. Czyli wrzucacie pieniądze w krypto i czekacie, nawet jeśli kusi was, aby wypłacić przyjemnie wyglądającą kwotę przy wyskoku wartości w górę. Z kolei DYOR to po prostu do your own research. To akurat maksyma, którą moglibyśmy polecić w zasadzie każdej życiowej czynności. Dogłębna analiza, samodzielne myślenie, krytyczne podejście do tematu i sprawdzanie wielu alternatywnych źródeł. Ograniczone zaufanie do opinii to również istotna sprawa – w końcu nie każdy jest wyrocznią.

Globalna tendencja

O ile na początku inwestycje w kryptowaluty były domeną osób prywatnych, tak pandemia koronawirusa sprowokowała większych graczy. Domyślnie nasuwa się tu nazwisko Elona Muska, który – niezależnie od swoich działań w Tesli czy SpaceX – potrafi jednym tweetem zmienić wartość kryptowaluty. Stąd głosy, że Bitcoin czy Dogecoin wcale nie są aż tak niezależnym bytem. W blockchainowe waluty inwestują również takie marki jak Square czy MicroStrategy. Ostatnio medialny szum zrobił się wokół najsłynniejszej koszykarskiej hali w USA – Staples Center. A od czerwca 2022 roku w zasadzie Crypto.com Arena, bo taką nazwę będzie nosić obiekt współdzielony przez Lakersów i Clippersów. I to przez kolejne… dwadzieścia lat. Taki okres obejmuje umowa pomiędzy singapurskim krypto inwestorem a AEG – właścicielem słynnej hali sportowej. Wygląda, że to dopiero początek grubych deali.

Znacznie więcej niż inwestycja?

Uniwersum kryptowalut wykracza daleko poza wirtualne monety z podobizną memicznego pieseła. Na początku 2021 roku furorę zrobiły non-fungible tokens, czyli NFT. Pisaliśmy o nich zresztą, zastanawiając się, na ile jest to jeden wielki scam, a na ile szansa dla ciekawych twórców na monetyzowanie swojej twórczości. Jak to zwykle bywa, zdania są podzielone. Są tacy, którzy błyskawicznie się wzbogacili – przykładem Beeple, tacy, których prace niespecjalnie się przebiły, ale i tacy, którzy zwracają uwagę na istotny aspekt ekologiczny. Wreszcie, istnieje grupa osób traktujących NFT jako chwilowy trend, który szybko przeminie.

W marcowym artykule pisaliśmy, że NFT to najnowszy blockchainowy trend związany z kolekcjonowaniem sztuki (a tak naprawdę tokenów przykrytych ładnymi obrazkami) to pod wieloma aspektami podobna sytuacja, tyle że przeniesiona stuprocentowo do internetu. Żeby było jasne, non-fungible tokens nie pojawiły się znikąd i nie wyskoczyły nagle z zaszyfrowanych zakątków sieci. Ten boom wisiał już w powietrzu od pewnego czasu, ale dopiero pierwsze miesiące 2021 roku przyniosły mu mainstreamową rozpoznawalność. Jak można się łatwo domyślić, idzie za tym wiele pozytywów, jak i negatywów.

Ale tokeny z digitalową sztuką to nie koniec kryptowalutowych wrażeń. Coraz więcej mówi się o metawersum, czyli dystopijnej/utopijnej (niepotrzebne skreślić) wizji nowego, wspaniałego świata. To temat na zupełnie inną rozkminę, ale warto wiedzieć, że zdecentralizowane, wirtualne uniwersa będące przedsmakiem Web 3.0 już istnieją. Może nie w tak zaawansowanej formie, ale wystarczy wymienić chociażby Decentraland, Roblox czy nawet VR Chat i Star Citizen. A skoro mówimy o świecie przyszłości to należy również wspomnieć o systemach ekonomicznych, które będą w nich zaimplementowane. Większość z futurystycznych metropolii będzie się prawdopodobnie opierać na DeFi – lub Finance 2.0 – czyli Decentralised Finance. Oczywiście wszystko bazujące na kryptowalutach i blockchainie. I nawet, jeśli to futurystyczna pieśń, warto zacząć interesować się tymi tematami w tym momencie, bo przyszłość zwyczajnie zaczyna się już teraz.

Aby dowiedzieć się więcej o inwestowaniu w cyfrowe aktywa wejdź na stronę giełdy Zonda, która jest jedną z największych giełd walut cyfrowych w Europie. Firma została założona w 2014 roku i jest regulowana przez estońską jednostkę analityki finansowej (FIU). Zonda (ex-BitBay) stosuje surową politykę przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Zapewnia bezpieczeństwo i ochronę depozytów oraz transakcji w ramach platformy, stosując rygorystyczne procedury Anti-Money Laundering (AML) i Know Your Customer (KYC). Użytkownicy giełdy Zonda mogą dokonywać transakcji w ponad 50 walutach cyfrowych oraz tokenach w parach z walutami tradycyjnymi (EUR, GBP i PLN), stablecoinami (USDT i USDC) oraz BTC i ETH. Zonda nieustannie rozwija i poszerza swoją działalność, co zaowocowało powstaniem takich produktów, jak Zonda FIAT Exchange oraz Zonda Pay. Misją Zonda jest demokratyzacja dostępu do kryptowalut poprzez opracowanie prostych, intuicyjnych narzędzi, programów edukacyjnych i struktur regulacyjnych, które pomogą użytkownikom w pewnym i bezpiecznym inwestowaniu oraz korzystaniu z kryptowalut.

Tekst powstał we współpracy z marką Zonda.

Podziel się lub zapisz
Różne pokolenia, ta sama zajawka. Piszemy dla was o wszystkich odcieniach popkultury. Robimy to dobrze.
Podobał Ci się ten artykuł?

Kliknij, żeby widzieć więcej podobnych w swoim feedzie.