Pamiętajcie o „Ogrodach”. Kukon zamyka fajny etap w życiu – w fajnym stylu? (RECENZJA)

Zobacz również:Musical sci-fi. Kulisy trasy „Psycho Relations” Quebonafide (ROZMOWY)
Kukon
Filip Pielesiak

Pewna historia dobiega końca. Kukon żegna się z kultowym cyklem mixtape’ów, którego otwarcie z 2019 roku stanowiło punkt zwrotny w jego karierze. Ale staje się jasne, że nie chodzi wyłącznie o Ogrody, gdy w finale nawija, że chce przystopować, rozejrzeć się i pokierować tym gównem po dobrych torach.

Symboliczny jest ten closer – piona, gdzie 26-letni raper dokonuje podsumowań, a przy tym formułuje artystyczne credo i enigmatycznie wypowiada się na temat swojej przyszłości. Zawszę robiłem to tylko serio na „Ogrodach”/I mam nadzieję, że pomogłem, jeśli byłeś w kłopotach/Ja też nie raz umierałem, jednocześnie pisząc do was/Dziękuję za fajny etap w życiu; piona, małolat – pada więc w ostatnich wersach, ale wcześniej pojawia się znacząca deklaracja: Trochę na tym zarobiłem, teraz idę jeszcze dalej/Bo mam jeszcze inne hobby, a nie tylko nagrywanie.

I rzeczywiście nadszedł chyba idealny moment na poszukiwanie nowego kierunku czy wyjścia ewakuacyjnego. Kukon zawsze operował na wysokim diapazonie, jeśli chodzi o intensywność wydawniczą (Piętnaście płyt nagrane dla podziemia – rapuje w utworze komercha), ale na przestrzeni ostatnich miesięcy przeszedł samego siebie. Dowiózł aż trzy tytuły wraz z Ogrody Mixtape 3. Co więcej – ani myślał wpisywać się w powszechny trend skracania czasu trwania muzyki; ostatni spośród jego tegorocznych materiałów ma ponad siedemdziesiąt minut.

Kuba pozostaje superstylowym raperem; jedną z najbardziej charyzmatycznych osobowości na scenie i jednym z jej najciekawszych głosów. Dysponuje znakami szczególnymi w postaci wsobnej energii, chłodnej palety emocjonalnej i skłonności do melodyzowania. Jako tekściarza napędzają go powracające obsesje: tęsknota i niespełnienie, długi cień przeszłości, narkotyki, ciężar popularności. Jak na „rapera charakterystycznego” – może pochwalić się zaskakująco różnorodną dyskografią – pisałem w recenzji albumu Rough N' Gentle, który znalazł się u nas w zestawieniu TOP 10 najlepszych polskich albumów 2022 roku. Ale przy takiej nadprodukcji musiał w końcu dojść do ściany.

Jakby nie było – Ogrody Mixtape 3 zastaje go w ewolucyjnym peaku. Trudno wyobrazić sobie, żeby mógł jeszcze sprawniej korespondować z muzyką; imponujące, jak rozwinął się na płaszczyźnie dbałości o oprawę brzmieniową, gdzie gwarantuje po prostu benhakerowski international level.

Ma swoje koniki w postaci beatów typu Łowca androidów po latach w Biłgoraju (komercha, pasterka), ale to wydawnictwo podporządkowuje tradycyjnemu hip-hopowemu brudowi, gdzie rozmytym samplom towarzyszą najczęściej surowe bębny, a wszystko dzieje się w średnich tempach. Choć nie brakuje zaskoczeń, jak synthpopowy zachód na blokach; odpowiedź Chrisa Carsona na Take On Me. Kilka numerów dalej ​ka-meal robi beat na kanwie kultowego tematu z The X-Files; później są choćby afrotrapy od APmg (polski blok, polskie flow) czy R'n'B-pościelówa HomageBeats (​indica night). Wspaniałą robotę zrobili producenci na trzecie Ogrody (ze szczególnym wskazaniem na Wuję HZG i jego interes), stwarzając chłodny mikroklimat – w sam raz pod ekspresję Kukona, który kolejny raz zgłębia się w swoim własnym micie. Tym razem w tonie dobranym pod kątem rytuału zamknięcia, choć może być to autosugestia, wynikająca z okoliczności.

Słucha się Kuby świetnie, ale nie czarujmy się, że nie wjeżdża u niego generator motywów i tematów, skoro z łatwością dałoby się zrobić mu taki sam kupon bingo, jaki złośliwi robili Bedoesowi. Przenikanie się szemranej przeszłości z gwiazdorską teraźniejszością; rzucanie na lewo i prawo nazwami światowych metropolii czy pokaźnymi sumami; love story pod złą gwiazdą; seks i narkotyki. Ile tytułów wstecz on powiedział już wszystko, co miał do powiedzenia? Wyróżniają się sąsiedzi ze względu na patent czy piona z uwagi na wartość nostalgiczną, ale pozostaje niedosyt, że nie stawia przed sobą większych wyzwań jako tekściarz.

Siła Ogrodów w dużej mierze wynika natomiast z mixtape'owego charakteru i trashowej estetyki tego wydawnictwa. Z tego, że jest rozwlekłe – aż trzeszczy w szwach; przynosi gościnne zwrotki do zaorania obok mocnych featuringów Oskara, Pikersa czy Hałastry; mogłoby składać się z samych superprodukcji, a jednak zawiera w sobie tak spontaniczny numer, jak pasterka. Bo Kukon zachował undergroundową tożsamość, choć dawno opuścił podziemie; dysponuje przeglądem przeszłości – mimo, że aspiruje do miana wizjonera. Właśnie ta intrygująca niejednoznaczność definiuje ostatnie Ogrody, które wydarzyły się właśnie wtedy, gdy miały się wydarzyć. Piona, Kuba.

Cześć! Daj znaka, co sądzisz o tym artykule!

Staramy się tworzyć coraz lepsze treści. Twoja opinia będzie dla nas bardzo pomocna.

Podziel się lub zapisz
Senior editor w newonce.net. Jest związany z redakcją od 2015 roku i będzie stał na jej straży do samego końca – swojego lub jej. Na antenie newonce.radio prowadzi audycję „The Fall”. Ma na koncie publikacje w m.in. „Machinie”, „Dzienniku”, „K Magu”,„Exklusivie” i na Onecie.
Komentarze 0